
Najciekawsze jest to, że ta zmiana nie wynika z odkrycia kolejnego szkieletu-marzenia, tylko z lepszego sposobu czytania tego, co paleontolodzy już mieli pod ręką. Kości miały w sobie dodatkowe ślady wzrostu, tylko dotąd były… praktycznie niewidoczne.
Ukryte pierścienie w kościach i dlaczego wcześniej je przeoczono?
Wiek dinozaurów często ocenia się podobnie jak wiek drzewa – licząc roczne przyrosty zapisane w tkance kostnej. Problem w tym, że w przypadku największych osobników część tych znaków potrafi się zacierać przez przebudowę kości w trakcie życia. A teraz dochodzi jeszcze jeden twist: niektóre pasma wzrostu są tak subtelne, że wychodzą dopiero w świetle spolaryzowanym.
Badacze przeanalizowali przekroje kości kończyn m.in. udowych i piszczelowych z 17 osobników w różnym wieku i rozmiarze. Gdy do standardowej histologii dołożono obserwacje w świetle spolaryzowanym, pojawiły się dodatkowe, wcześniej nieodnotowane pasma przypominające roczne granice wzrostu. To właśnie one dokleiły tyranozaurowi brakujące lata.

T. rex jako late bloomer: dorosłość dopiero około 35–40 lat
Z nowych wyliczeń wynika, że pełny rozmiar ciała nie był osiągany w okolicach 20–25 roku życia, jak długo zakładano, ale dopiero mniej więcej między 35. a 40. rokiem. W praktyce oznacza to wydłużony okres bycia młodocianym lub subdorosłym drapieżnikiem – i to przez większą część życia.
Co więcej, wzrost nie przebiegał równo rok po roku. Odstępy między pierścieniami w kościach sugerują, że tempo przyrostu masy było elastyczne: w jednych latach niemal stawało, w innych przyspieszało. Najprostsze wytłumaczenie to warunki środowiskowe – dostępność pożywienia i klimat. Czyli dokładnie to, co dziś widać u wielu dużych zwierząt, tylko zapisane w skali kredowego superdrapieżnika.
Jeśli tyranozaur dojrzewał później, to automatycznie rośnie też realistyczny sufit długości życia. W tych analizach pojawia się zakres około 45–50 lat, a nie mniej więcej 30, jak często przyjmowano. A wraz z tym przesuwa się interpretacja masy – wnioski wskazują na osobniki, które typowo dobijały co najmniej do okolic 8–9 ton.
To nie jest wyłącznie korekta w encyklopedii. Dłuższy okres subdorosłości oznacza, że populacja musiała składać się w dużej mierze z osobników w trakcie – dużych, ale jeszcze nie maksymalnych. To zmienia sposób myślenia o presji na zdobycz i o tym, jak wyglądała rywalizacja w ekosystemie. Jeśli przez lata masz w jednym regionie sporo drapieżników w średniej klasie wagowej i mniejszą liczbę absolutnych kolosów, to inaczej układają się zależności w łańcuchu pokarmowym.

Co z tego wynika dalej: do ponownego policzenia nie tylko tyranozaur
Najmocniejszy wniosek branżowy brzmi tak: wiele dinozaurów może mieć w kościach podobne, ukryte znaki wzrostu, a to znaczy, że część klasycznych krzywych wzrostu i szacunków wieku może wymagać przeglądu. Jeśli metoda z użyciem światła spolaryzowanego konsekwentnie ujawnia dodatkowe pasma, to nagle robi się miejsce na nowe interpretacje tempa dojrzewania u innych gatunków.
I tu wchodzi mój ulubiony paradoks: czasem nauka nie potrzebuje kolejnych spektakularnych znalezisk, tylko lepszych okularów do patrzenia na to, co już leży w szufladach muzeów. W tej historii tyranozaur nie tyle urósł w rzeczywistości, co urósł w naszej wiedzy – przez jeden sprytny trik metodologiczny, który wyciągnął na wierzch lata ukryte w strukturze kości.