Naukowcy pod kierownictwem Lorena Babocka podejrzewają, że znalezisko należało do przedstawiciela prehistorycznej fauny poruszającego się za pomocą nóg. Było to jakieś zwierzę wodne, które odcisnęło swoje „łapy” w postaci dwóch równoległych ścieżek. Każdy odcisk ma średnicę około 2 mm. Wiek skały, w której zachowały się ślady, szacowany jest na 570 mln lat. Do tego zdarzenia doszło więc w przybliżeniu w epoce eokambru, trwającej od 630 do 542 mln lat temu i poprzedzającej kambr - w tym właśnie czasie zaszła ewolucja pierwszych grup zwierząt.

          Do tej pory uważano, że w epoce eokambru na Ziemi żyły tylko bakterie i pierwsze organizmy wielokomórkowe. Naukowcy prowadzą wprawdzie ożywione  dyskusje o ówczesnym istnieniu na Ziemi miękkich koralowców, niektórych stawonogów i płazińców, do dziś nie było jednak  mowy o żadnych posiadających nogi zwierzętach. Zgodnie z wysuwaną  hipotezą wszystkie organizmy naziemne pochodzą od prehistorycznych zwierząt morskich, a nogi i płuca otrzymały dopiero dopiero w toku ewolucji. Jeżeli nowe odkrycie zostanie potwierdzone, przybliżoną datę pojawienia się „chodzących” istot żywych trzeba będzie przesunąć o 30 mln lat do tyłu. Na razie nie wiadomo do końca, do jakiego dokładnie zwierzęcia należą ślady, lecz Babcock twierdzi, że najprawdopodobniej są to odciski kończyn stawonoga. 

          Podobne, choć nieco młodsze odkrycia zostały dokonane już wcześniej. W roku 2002 w Kanadzie znaleziono skamieniałe ślady szacowane na 520 mln lat, a w południowych Chinach – na 540 mln lat. Warto również wspomnieć, że w roku 2003 profespr Babcock wraz z kolegami znalazł skamieniałość największego na świecie karalucha, który żył ponad 55 mln lat temu. JSL

źródło: www.researchnews.osu.edu