Każdy z nas potrzebuje czasem zrobić sobie wagary, jednak chroniczne unikanie obowiązków może odbić się na naturalnym rozwoju jednostki. Tendencja do odwlekania, czyli prokrastynacji, jest u niektórych tak silnie zakorzeniona, że często uznaje się ją za cechę charakteru. Badacze mają na to jednak nieco inny pogląd.

Dziecięce korzenie problemu

Kto z nas nie ociągał się z działaniem, gdy sytuacja, z którą trzeba się zmierzyć jest nieprzyjemna lub nużąca, niech pierwszy rzuci kamieniem! To nic złego, pod warunkiem, że nie należysz do osób, które nałogowo grają na zwłokę. U niektórych osób może wynikać to z obawy przed porażką. Nikt jej nie lubi, chociaż nie wszyscy się boją.

Dzieci, które dorastały ze świadomością, że otoczenie zaspokaja ich potrzeby emocjonalne, czuły się kochane, wspierane i zachęcane do podejmowania w życiu ryzyka, zwykle nie boją się porażki. Psychologowie twierdzą, że posiadanie takiego poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie sprawia, że w dorosłości ludzie są świadomi tego, jak bardzo usłany porażkami jest cały krajobraz życia. Wiedzą też, że przejście przez ów krajobraz bez skręcania w te rozczarowujące ścieżki jest niemożliwe.

Nie oznacza to, że błędne kroki nie bolą – bolą. Osoby ze zdrowym podejściem do niepowodzeń nie pozwalają im się jednak pognębić. A ponieważ od zawsze mają świadomość, że istnieje ryzyko porażki, ta zwykle ich nie załamuje.

Na drugim biegunie mamy natomiast osoby, które nie potrafią pogodzić się z niepowodzeniami. U tych, którzy w młodych latach nie czuli rodzinnego wsparcia i mieli poczucie, że na miłość najbliższych trzeba sobie „zapracować”, znacznie częściej pojawia się błędne założenie, że każda porażka wskazuje, że to z nimi jest coś nie tak. Te osoby najczęściej unikają wyzwań, boją się ryzyka i walczą, by poprawić swoje poczucie własnej wartości. Uważają, że unikanie tematu jest lepsze, niż „upokorzenie”.

Prokrastynacja jako samoobrona przed sobą

Niektórzy badacze ludzkich zachowań teoretyzują, że odkładanie obowiązków na później może być również swoistym sposobem na ochronę własnej samooceny. Szukając wymówek, by uniknąć porażki, chronimy się przed koniecznością radzenia sobie z nią, a więc nie ponosimy jej żadnych moralnych konsekwencji.

W 2018 roku szwedzcy badacze postanowili sprawdzić, czy codzienne zachowania ludzi mogą ujawnić, że ktoś jest nałogowym prokrastynatorem. W pierwszym etapie obserwowali zachowania ludzi w różnych sytuacjach, a w kolejnym – prosili ich o wypełnienia specjalnego kwestionariusza.

Obserwacje badaczy obejmowały na przykład, czy ktoś wolał stać na ruchomych  schodach, czy po nich wchodził. A także takie codzienne wybory jak wcześniejsze gotowanie lunchu lub kupowanie go w ostatniej chwili, preferowane godziny aktywności fizycznej etc.

Na podstawie uzyskanych danych Szwedzi odkryli, że brak przygotowania i działania (czyli znak rozpoznawczy prokrastynatorów) ujawnił się zarówno w zachowaniu, jak i w kwestionariuszu. Dla osoby, która odkłada swoje zadania na bliżej nieokreśloną przyszłość, „później” zawsze będzie lepsze „wcześniej” – nawet jeśli z nieodwlekania mogą płynąć realne korzyści.

 

Źródło: Psychology Today