Pracownicy Google krytykują firmę zamiatanie pod dywan narastających w ciągu ostatnich lat wewnętrzne problemów – począwszy od niezbyt sumiennego zajmowania się zarzutami o molestowanie seksualne, skończywszy na podejrzanych układach biznesowych  z wojskiem. 

Rosnąca lista zarzutów wobec technologicznego giganta stale wzmaga napięcie między firmą i pracownikami. W tym tygodniu Google zwolnił kolejne osoby, oskarżając je o naruszenie bezpieczeństwa danych, co zaowocowało kolejnymi zarzutami wobec korporacji – protestujący pracownicy uważają, że chodziło o próbę uciszenia głosów krytyki.

“Google właśnie zwolnił 4 moich współpracowników za to, że odważyli się zapytać, czy w jakikolwiek sposób pomaga rodzinom lub dzieciom, które miesiącami czekają na możliwość dostania się do Stanów Zjednoczonych” – napisał na swoim Twitterze Amr Gaber, inżynier oprogramowania Google, który wcześniej zorganizował protesty w firmie – "Po znalezieniu jawnie dostępnych informacji, zaalarmowali oni swoich współpracowników o pewnym przerażającym odkryciu. Tak, Google współpracuje z amerykańską Służbą Celną.”
 
Inni pracownicy Google, którzy również brali czynny udział w protestach, opisują masowe zwolnienia jako próbę zastraszenia ludzi. "Dzięki tym zwolnieniom, Google nasila swój niezgodny z prawem odwet na pracownikach” –  napisano w oficjalnym oświadczeniu.

Rosnące tarcia pomiędzy Google i jej pracownikami to punkt zwrotny w historii firmy, która od lat jest jednym z najbardziej pożądanych miejsc pracy na świecie. Okazuje się jednak, że korporacja nie jest już tak elastyczna, jeśli chodzi o dostosowanie swoich standardów do wymagań biurowych aktywistów. Gigant z Cupertino broni się rękami i nogami przed tym, co na horyzoncie, czyli przed kształtującymi się na jego podwórku związkami zawodowymi. W tym celu zatrudniono niezależną firmę konsultingową, która specjalizuje się w tłumieniu działalności związkowych, a także ograniczono ilość wewnętrznych spotkań w firmie z jednego w tygodniu do jednego w miesiącu, by, jak można się tylko domyślać, nie dawać pracownikom okazji do “spiskowania” przeciwko pracodawcy.

Po tym, jak dziennik New York Times doniósł, że Google zatrudnił firmę związaną z działalnością antyzwiązkową, amerykański kandydat na prezydenta w 2020 roku, Bernie Sanders napisał na swoim Twitterze, że ruch ten był "niedopuszczalną" formą "stłumienia związku zawodowego”. Dodał również: "Mówię do Google: nadszedł czas, aby zająć się problemem rasizmu, nękania i szkodliwych umów w waszej firmie i zacząć traktować pracowników z szacunkiem i godnością, na jaką zasługują”.