Asteroidy bliskie ziemi (po angielsku Near Earth Asteroids, czyli NEO) to niewielkich rozmiarów ciała kosmiczne, które krążą w pobliżu Ziemi. W przeszłości asteroidy spadały już na Ziemię, wywołując masowe wymierania, choćby zagładę dinozaurów. Trudno jednak takie obiekty wyśledzić, bowiem z racji niewielkich rozmiarów ich słabe światło jest niezmiernie trudne do wykrycia.

Astronomowie bezustannie przeczesują niebo, a w zasadzie zdjęcia z teleskopów w poszukiwaniu takich słabych śladów. Dzięki ich wysiłkom, najgroźniejsze asteroidy mające więcej niż kilometr średnicy zostały już w 90 proc. odkryte i skatalogowane. Żaden z takich obiektów, mogących wywołać globalną zagładę, nie zagraża w najbliższym czasie Ziemi.

Z mniejszymi jest większy kłopot. Jak się szacuje, do tej pory nie odkryliśmy nawet połowy takich obiektów, bo znamy zaledwie około 40 procent tego, co może zagrażać Ziemi.

Mniejsze asteroidy groźne dla Ziemi wyśledzi NEO Surveyor

Dlatego amerykańska agencja kosmiczna NASA zaakceptowała nowy projekt NEO Surveyor. Ma być to działający w podczerwieni teleskop, który pozwoli na lepsze wyszukiwanie asteroid przelatujących w pobliżu naszej planety.

„NEO Surveyor będzie mógł przyspieszyć tempo odkrywania asteroid i komet, które mogłyby zagrozić Ziemi. W zamierzeniu ma odkryć 90 proc. asteroid o rozmiarach większych niż 140 metrów w ciągu dekady” – mówi Mike Kelly, naukowiec tego programu.

Start misji zaplanowano na pierwszą połowę 2026 roku. NEO Surveyor będzie orbitował w punkcie Lagrange’a, czyli jednym z miejsc, gdzie równoważy się przyciąganie Ziemi i Słońca. Stamtąd będzie monitorował naszą planetę, zerkając w kierunku naszej macierzystej gwiazdy. Jej blask utrudnia takie obserwacje z powierzchni Ziemi.

„Poszukiwanie NEO bliżej Słońca pozwoli na odkrycie zagrożeń, które mogłyby nadejść w dzień” – mówi Amy Mainzer, szef katalogu takich obiektów prowadzonego przez University of Arizona. Jak dodaje, obserwacje w podczerwieni pozwolą też na uzupełnienie o obiekty mniejsze istniejących już danych, zbieranych dzięki obserwacjom przez naziemne teleskopy.

Ziemia jest cały czas bombardowana przez meteory

Astronomowie uspokajają, że żadna z dużych asteroid nie zderzy się z Ziemią przez najbliższe stulecie. Na Ziemię bezustannie docierają jednak ciała z kosmosu. Mniejsze wyparowują w atmosferze bez śladu, większe pozostawiają za sobą widowiskowe na nocnym niebie smugi, zwane bolidami lub meteorami. Jeśli są odpowiednio duże, docierają na powierzchnię Ziemi i zwane są meteorytami.

Większość z nich uderza w oceany lub niezamieszkałe lądy. Jednak w 2013 roku nad południowym Uralem przeleciał meteoryt, który eksplodował w okolicach Czelabińska. Jak się szacuje, mierzył około 20 metrów i ważył do 10 tysięcy ton. Nikt wtedy nie zginął, ale siła fali uderzeniowej powybijała szyby w tysiącach okien w mieście. Około 1,5 tys. ludzi trzeba było opatrzyć skaleczenia, a straty liczono w milionach rubli.

18 grudnia 2018 roku z kolei dziesięciometrowy obiekt o wadze ponad 1500 ton wbił się w ziemską atmosferę. Eksplodował nad Morzem Beringa z mocą ponad 170 kiloton trotylu, czyli dziesięciu bomb atomowych. Eksplozja była trzecią co do wielkości po meteorze czelabińskim sprzed sześciu lat i katastrofie tunguskiej z 1908 roku.

Źródło: NASA.

Więcej o tym, jak wykrywać groźne asteroidy i jak uniknąć zagrożenia z ich strony będzie można przeczytać w „Focus Wiedza” 2/2021, który wejdzie do sprzedaży 18 czerwca.