Był 30 kwietnia 2013 r., gdy z redakcją „Focusa Historia” skontaktowała się nasza Czytelniczka Monika Sieklicka.

„Zwracam się o pomoc w osobistej sprawie, którą usiłuję rozwiązać od kilku już lat. Niestety moje starania pozostają bezskuteczne. Na Waszych łamach piszą eksperci, historycy, znawcy różnych dziedzin. Myślę więc, że któraś z tych osób będzie w stanie pokierować mną, podpowie cokolwiek… – pisała. – Sprawa dotyczy mojego dziadka Leona Sandera urodzonego 7 kwietnia 1905 r. Dziadek podczas okupacji prowadził zakład rymarski w Toruniu. W tym właśnie zakładzie wyrabiał fałszywe dokumenty dla jeńców angielskich uwięzionych w Stalagu XXA w Toruniu.

Za swoją działalność został aresztowany przez gestapo w 1943 r. Został skazany na karę śmierci przez zgilotynowanie. Babcia dostała pismo z sądu w Gdańsku, że wyrok został wykonany 23 września 1944 r. Tutaj ślad się urywa. Bezskutecznie próbowaliśmy się dowiedzieć, gdzie może spoczywać ciało. Chęć zapalenia znicza na grobie własnego dziadka (choćby nawet była to zbiorowa mogiła) jest nieodparta, jednak nie jestem w stanie dojść prawdy. Proszę o pomoc, o jakąkolwiek wskazówkę, gdzie szukać, gdzie pytać, by wreszcie móc pochylić się nad mogiłą człowieka, który osierocił troje dzieci i zostawił rodzinę w nędzy, by ratować czyjeś nieznane nawet istnienie”.

Postanowiliśmy pomóc. Zacząć trzeba było jednak od przyjrzenia się całej historii.

W POLSKIEJ ARMII POWSTANIA

Przedstawione przez Czytelniczkę fakty, dotyczące polskich konspiratorów pomagających więźniom Stalagu XXA, potwierdza prof. Andrzej Gąsiorowski w książce „Polska Armia Powstania. Największa tajemnica konspiracji pomorskiej”, która opowiada o działalności tej dywersyjno-sabotażowej organizacji na Pomorzu i jej rozbiciu przez hitlerowców. „Kontakty członków PAP z jeńcami angielskimi w Toruniu znajdują potwierdzenie w dokumencie sporządzonym przez gestapo bydgoskie. Jak z niego wynika, ppłk Moore dostarczył E. Słowikowskiemu [dowódcy organizacji – przyp. red.] zdjęcia jeńców zamierzających podjąć ucieczkę.

Następnie komendant PAP, dzięki swoim kontaktom z urzędnikami oddziału niemieckiej listy narodowościowej w Toruniu, członkami organizacji, załatwiał jeńcom dowody niemieckiej listy narodowościowej. Wpisywano w nich fałszywe niemieckie nazwiska. Gestapo ustaliło, że na podstawie tych sfałszowanych dowodów udało się zbiec przez Szwecję do Anglii kilku angielskim lekarzom wojskowym.

Gestapo ustaliło, że na podstawie sfałszowanych dowodów udało się zbiec przez Szwecję do Anglii kilku angielskim lekarzom

Biorąc za wzór oryginalne dowody, jeńcy angielscy ze Stalagu XXA sami wykonywali fałszywe dowody, które znacznie ułatwiały im ucieczkę. Latem 1943 r. tylko placówka gestapo w Bydgoszczy zdołała ująć trzech angielskich jeńców z takimi sfałszowanymi dowodami. Obecnie wiadomo, że E. Słowikowskiemu dostarczyli oryginalnych dokumentów DVL [volkslista, czyli Niemiecka Lista Narodowościowa – przyp. red.] Leon Sander oraz Władysława Kamińska i Edmund Wolter” – pisał Gąsiorowski.

O aresztowaniu Sandera wspomina też Tadeusz Jaszkowski w opracowaniu „Polska Armia Powstania w dokumentach bydgoskiego gestapo”. Miało do tego aresztowania dojść w domu przy ul. Strumykowej (Auf der Bache) 16. Prawdopodobnie „sypnął” go podczas przesłuchania krawiec Kazimierz Czeszyński. Potem przesłuchania czekały i Sandera.