Coraz bardziej giganci technologiczni próbują połączyć naszą rzeczywistość offline z narzędziami, które cały czas łączą ten świat z cyfrowym. Co więcej, ma to miejsce przy użyciu coraz bardziej dyskretniejszego designu. Szczęśliwie nie każdy myśli tak jak Meta i spółka, oferuje coś wręcz krzykliwego, udowadniając, że najciemniej jest pod latarnią a i że najważniejsze rzeczy, warto trzymać przy sercu.
Ten naszyjnik pomoże ci trzymać sekrety blisko serca. A do tego wygląda absurdalnie stylowo
Harry Isaac oraz Sebastian Bidegan to weterani branży technologicznej, którzy od lat łączą technologię z niecodziennymi formami. Wspólnie stworzyli na Brooklynie studio Noware, które chce dać coś osobistego, a jednocześnie przyciągającego wzrok, udowadniając, że największe sekrety można spokojnie trzymać na widoku, bo najciemniej jest właśnie pod latarnią.

Po roku czekania od momentu ujawnienia uch viralowego, retrofuturystycznego projektu, naszyjnik, w końcu trafił do masowej produkcji i już teraz można składać zamówienia na wyjątkowy… Pendrive, który do klientów wyruszy w październiku. Pewnie sama wzmianka o przenośnej pamięci sprawiła, że aż wielu ziewnęło ze znużenia i właśnie dlatego powstał Puff. Według twórców stylowa odpowiedź na nudę codzienności.
Ten naszyjnik na pewno skutecznie wyróżnia się na tle innych pendrive’ów, lecz też pewnie budzi skrajne uczucia. Nie można go nazwać w zasadzie ładnym, lecz też trudno określić go brzydkim. Widać, że włożono w jego stworzenie wiele myśli i że samodzielnie nie jest w pełni ukończony. Potrzebuje do tego odpowiedniego otoczenia, czy na szyi w towarzystwie innych ozdób, albo na plecaku razem z kolejnymi wisiorkami.

Zdecydowanie najbardziej uderza klimatem w stronę fanów dodatków pokroju Labubu. Naszyjnik ma budzić emocje zmuszające do wyobrażenia sobie czegoś gąbczastego w kontakcie, co łatwo jest ścisnąć jedną ręką. Autorzy zresztą mówią, że w głowie towarzyszyły im formy komórek i ma to wiele sensu, gdy wszystkie elementy się ułożą. Kiedy nazwa Puff kliknie z angielskim tytułem Atomówek – PowerPuff Girls – i gangiem Amebowców, jednych z antagonistów serii. Jednakże twórcy zastrzegają, że tutaj nie tylko o to chodzi. Praktyczność również ma ogromne znaczenie, to jest w końcu pendrive. Sebastian Bidegain powiedział dla Wired:
Z jednej strony chcę, aby każdy go (naszyjnik – red.) nosił nawet wtedy, kiedy po prostu uważa, że jest śliczny. Jednakże chcę również ludzi, którzy faktycznie korzystają z użyteczności przenośnych pamięci, jako część ich procesu twórczego: fotografów, DJ-ów, ludzi z IT
Sam naszyjnik (zaledwie 30 gramów) nie jest niestety tani. 179 dolarów, to wysoka kwota za dość mizerną ilość 128 GB pamięci, tego typu pendrive’y kosztują przecież grosze. Dlatego projektanci Noware włożyli wiele energii, żeby kusić charakterem. Puff to nie jest po prostu kawałek metalu, tylko intencjonalnie wyrzeźbiony przykład współpracy myśli artystycznej z technologią.

Płyta drukowana została pokryta misternymi wzorami i zawiera także autorski program do personalizacji kryształu w sercu naszyjnika. Tak naprawdę jest to ekran zdolny wyświetlać zaprojektowane samodzielnie grafiki (lub używać podstawowych), dodając kolejną warstwę wyjątkowości nad inne narzędzia tego typu.
Czytaj też: Kiedyś nosiliśmy je w plecakach. Teraz odtwarzacz CD kosztuje tyle co dobry smartfon
Twórcy są jednak świadomi niekorzystnego obrazu wynikającego z ceny. Gdy rozpoczęli prace, świat był w trochę innym miejscu, a w tym czasie spadł na całą branżę kryzys spowodowany przez korporacje wciskające wszędzie AI. Dlatego na tę chwilę skupili się na tym, żeby produkt w ogóle trafił na rynek, a gdy sytuacja z cenami pamięci się uspokoi, będą obniżać koszt Puffa.

Naszyjnik to pierwszy krok, twórcy chcieliby żeby nudny rynek sprzętów elektronicznych zyskał trochę kształtu i koloru. Skoro nie robi tego nikt inny, to ktoś musi zacząć.
Źródło: wired
