Jak donosi Daily Mail dzieci ze szkoły podstawowej w Kingsland (Wielka Brytania) będą mieć nową klasę. Za 20 tysięcy funtów szkoła kupiła wyeksploatowany 22-metrowy samolot Short 360 produkowany w fabryce Short Brothers od 1981 roku z miejscami nawet dla 39 pasażerów. Ten egzemplarz przestał wozić ludzi, ale zamiast trafić na złomowisko, będzie pełnić rolę klasy szkolnej. Po wypatroszeniu kadłuba z wyposażenia zostanie wykończony, a do środka trafią ławki. Będą się w nim odbywać lekcje geografii. Zajęcia w samolocie mają pozwolić dzieciom przeżywać w czasie ich trwania dreszczyk emocji i bardziej zainteresować je poznawaniem świata. Maszyna została przywieziona do Kingsland na wielokołowej lawecie, a wydarzenie to wzbudzilo wielkie zainteresowanie mieszkańców i było trudnym zadaniem logistycznym - uliczki w tej miejscowości są ciasne, a samolot jednak dość spory. Wcześniej Short 360 przez wiele lat latał w barwach Emerald Airlines jako czarter biznesowy na trasie do Hiszpanii i Irlandii. W tym czasie przewiózł tysiące białych kołnierzyków. Teraz został klasą dla dzieci. Pierwszy za sterami usiadł dyrektor szkoły David Lawrence. W samolocie brakuje jeszcze skrzydeł. Stoi na trawniku przed szkołą i tam pozostanie. - Potrzebowaliśmy czegoś niezwyklego, aby dzieci mogły poczuć się inaczej - mówi dyrektor, który dodaje, że w samolocie będzie normalna klasa dla 30 dzieciaków z tablicą, stolikami i laptopami. Samolot trafił do Kingsland dzięki rządowemu programowi Creative Partnerships, który ma na celu spowodowanie, aby szkoła stała się miejscem bardziej kreatywnym. h. k.