Oto jedna z najciekawszych no­winek naukowych tego roku: skórki od bananów da się przerobić na mocne, trwałe i dobrze izolujące tworzywo sztuczne. Dzięki temu można będzie ogra­niczyć zużycie plastików ropopochodnych oraz zmniejszyć górę śmieci - niemałą, bo na przykład w Tajlandii na wysypiska trafia około 200 ton bananowych skórek dziennie. Co jednak jest najbardziej fascynujące w tej technologii, to fakt, że nie opracowali jej ani amerykańscy naukowcy, ani sztab badawczy międzynarodowego koncernu. Zrobiła to szes­nastoletnia Elif Bilgin z Turcji.

Światełko da przyjaciółki

Jak nastolatka mogła dokonać takiego wynalazku? Po pierwsze, jak to z odkryciami bywa, włożyła w to mnóstwo pracy. Przez dwa lata testowała uparcie rozmaite receptury bana­nowego plastiku, z których większość okazała się wadliwa. Po drugie j est niewątpliwie bardzo zdolna i ma dobre warunki do pracy i rozwoju chodzi w Stambule do szkoły dla wyjątkowo utalentowanych dzieci.

Ale jest jeszcze jedna składowa sukcesu Bil­gin. Kto wie, czy nie najważniejsza: internet. Bilgin zapytana, jaki jest jej zdaniem najwięk­szy wynalazek ostatnich stu lat, odpowiada bez wahania - sieć www.

Dzięki internetowi nastoletni wynalazcy i naukowcy zyskują dostęp do olbrzymiej wiedzy i wyników licznych badań. Bilgin na przykład dowiedziała się tą drogą, że do uzyskania two­rzywa sztucznego wykorzystywano wcześniej skórki mango. Sieć ułatwia też nawiązywanie kontaktów i wypromowanie swoich pomysłów. To właśnie dzięki internetowi Turczynka mog­ła wysłać zgłoszenie na organizowane przez Google targi nauki (Google Science Fair), dzięki którym jej technologia zyskała światowy rozgłos.

Na targach nauki Google'a furorę zrobiła również 15-letnia Kanadyjka Ann Makosinski. Jej wynalazek to latarka zasilana ciepłem dłoni. Ann, z pochodzenia pół Polkę, pół Filipinkę, za­inspirowała rozmowa z koleżanką z Filipin, która skarżyła się, że nie może się uczyć, bo nie ma w domu światła. Kanadyjska nastolatka przejęła się tym i zaczęła rozmyślać, jak dopomóc kole­żance - i milionom innych ludzi żyjących bez elektryczności. Przypomniała sobie, że czytała gdzieś, że ludzkie ciało można porównać do cho­dzącej stuwatowej żarówki - tyle emituje energii w postaci ciepła. Gdyby tak udało się trochę tej energii odzyskać i przemienić w światło...

Ann zaczęła liczyć i szybko zorientowała się, że pomysł jest jak najbardziej realny. Kupiła tanie, łatwo dostępne ogniwa Peltiera - płytki, które potrafią generować prąd elektryczny wy­łącznie dzięki różnicy temperatur. Kiedy czło­wiek dotknie takiego ogniwa, wytworzy ono ok. 5 miliwatów mocy. A do zapalenia diody LED wystarczy zaledwie 0,5 miliwata! Wprawdzie ogniwo Peltiera nie generuje wystarczającego napięcia, ale ten problem Ann rozwiązała, stosując transformator: łatwo udało się jej uzyskać 5 woltów napięcia, czyli znacznie więcej niż potrzebowała. Wmontowa­ła ogniwo Peltiera w ściankę pustej aluminiowej tuby. U jej szczytu za­montowała układ elektryczny i diody LED. Kiedy wzięła tubę do ręki, diody rozbłysły. Wynalazek działał.