Sytuacja, która pogarszała się z sekundy na sekundę
Do zdarzenia doszło podczas dokumentowania gwałtownych zjawisk pogodowych w Stanach Zjednoczonych. Perry Samson z University of Michigan, który od lat zajmował się analizą tornad, znalazł się zbyt blisko rozwijającego się wiru. Tornado, które początkowo wydawało się przewidywalne, nagle zmieniło kierunek i zaczęło się gwałtownie powiększać. To właśnie ta nieprzewidywalność jest jedną z największych trudności w badaniu tych zjawisk. Mogą one bowiem zmieniać trajektorię i siłę w ciągu zaledwie kilku minut.
Czytaj też: Chmura wygląda lekko tylko do chwili, gdy policzysz jej masę
W pewnym momencie ucieczka przestała być możliwa. Samson wraz z zespołem znalazł się praktycznie w samym środku wiru. Towarzyszył temu ogłuszający huk, często porównywany do przejeżdżającego pociągu oraz całkowita dezorientacja. Wewnątrz tornada powietrze zachowuje się inaczej niż na zewnątrz, ponieważ gwałtowny spadek ciśnienia sprawia, iż oddychanie staje się trudniejsze, a temperatura może nagle spaść, potęgując uczucie szoku.
Śmiercionośne tornada to nie tylko wiatr – dużo groźniejsze są niesione przez niego odłamki
Relacje osób, które przeżyły podobne sytuacje, sugerują, że kluczowym zagrożeniem nie jest sam wiatr, lecz unoszone przez niego odłamki. W przypadku tego zdarzenia przez pojazd przeleciały fragmenty metalu i innych elementów zniszczonych budynków, mogących zabić na miejscu. Najbardziej niezwykłe w tej historii jest jednak to, że naukowiec przeżył. Po kilku minutach, które wydawały się wiecznością, hałas ucichł, a wir przesunął się dalej. Zespół wyszedł z sytuacji niemal bez obrażeń, co w przypadku bezpośredniego kontaktu z tornadem jest skrajną rzadkością. Wiele podobnych prób kończyło się tragicznie, a nawet doświadczeni badacze ginęli, próbując zebrać dane z wnętrza żywiołu.
Czytaj też: Zatopiony radziecki okręt podwodny uwalnia radioaktywne promieniowanie. Nowe pomiary potwierdzają najgorsze
Ryzyko to sprawia, że wciąż wiemy niewiele o wnętrzu tornad. Pomimo dekad badań ich rdzeń pozostaje jednym z najmniej poznanych miejsc w atmosferze Ziemi. Naukowcy od lat próbują umieszczać w ich wnętrzu specjalne sondy pomiarowe, lecz ekstremalne warunki – obejmujące wiatry przekraczające 300 km/h i chaotyczny ruch wiru – sprawiają, że jest to niemal niemożliwe. Historia Perry’ego Samsona, który przypadkiem znalazł się w środku tornada i przeżył pozwala wierzyć, że wraz z rozwojem technologicznym uda się przełamać ten naukowy impas bez dalszego narażania ludzkiego życia.
Źródło: The Conversation
