Dlatego nowa wersja 990v4 w kolorystyce Urgent Red, Maize i Sea Stone jest tak interesująca. To nadal para z rodziny butów, które kojarzą się z szarym zamszem, amerykańskim suburbia, ludźmi w dżinsach za kilka tysięcy złotych i modą, która udaje, że w ogóle nie interesuje się modą. Tym razem jednak klasyczna sylwetka dostała barwy późnego letniego popołudnia: mocną czerwień, pomarańczową bazę, żółte akcenty i drobne niebieskie detale. Wygląda, jakby ktoś spojrzał na kultowe szarości New Balance i uznał, że przez chwilę można przestać zachowywać się tak poważnie.
But, który przez dekady dobrze czuł się w szarości
Pierwszy New Balance 990 trafił na rynek w 1982 roku i od początku miał ambicję bycia jednym z najlepszych butów do biegania, jakie dało się wtedy kupić. Kosztował 100 dolarów, czyli kwotę, która na początku lat 80. mogła naprawdę wywołać lekkie poruszenie przy kasie. Dziś brzmi to niemal uroczo, biorąc pod uwagę, że sneakersowa moda oswoiła nas z cenami przypominającymi ratę za sprzęt AGD.

990 szybko przestał być wyłącznie butem sportowym. Wszedł do codzienności, do biur z luźnym dress code’em, na lotniska, miejskie spacery i zdjęcia ludzi, którzy chcą wyglądać dobrze, ale nie chcą wyglądać, jakby spędzili pół godziny przed lustrem. Z czasem stał się niemal uniformem dla wszystkich zmęczonych sneakersami, które muszą mieć platformę, futurystyczne przeszycia albo historię inspirowaną legendarnym koszykarzem z przełomu wieków.
Wersja 990v4 zadebiutowała w 2016 roku. Zachowała znajomy układ zamszowych paneli i siateczkowej cholewki, ale dostała nieco bardziej uporządkowaną, współczesną linię. Nie chodzi tu o modową rewolucję. Ten model od dawna żyje z ewolucji, a nie z wywracania stołu. I może właśnie dlatego ludzie nadal go chcą.
Czerwień, która nie zamienia klasyka w przebranie
Nowa edycja ma kolorystyczny rozmach, ale na szczęście nie wpada w klimat buta zaprojektowanego wyłącznie po to, by dobrze wyglądał na zdjęciu produktowym. Górę tworzy intensywnie pomarańczowa siateczka, na której pojawiają się warstwy zamszu i syntetycznych materiałów w czerwieni. Żółte akcenty mają przypominać światło zachodzącego słońca, a niebieskie elementy przy pięcie i na podeszwie wprowadzają odrobinę chłodu.

To zestawienie mogło skończyć się bardzo źle. W modzie sneakersowej wystarczy czasem jeden odcień za dużo, by but zaczął wyglądać jak nagroda w turnieju esportowym albo edycja promocyjna napoju energetycznego. Tutaj udało się zachować balans. Kolorów jest sporo, ale konstrukcja 990v4 skutecznie trzyma je w ryzach. Charakterystyczne panele, spokojna forma i wyraźna podeszwa sprawiają, że nawet ognista paleta nie odbiera temu modelowi jego najważniejszej cechy: nadal wygląda jak New Balance 990.
Mam wrażenie, że właśnie tego potrzebowała linia Made in USA. Przez lata świetnie radziła sobie w beżach, szarościach, granatach, oliwkach i wszystkich odcieniach, które można opisać jako elegancko niejednoznaczne. To świetna estetyka, ale łatwo dojść do momentu, w którym kolejne premiery zaczynają przypominać różnice między próbkami farb do salonu. Urgent Red jest przypomnieniem, że klasyka nie musi stale chodzić na palcach.
Komfort, za który trzeba zapłacić
Pod względem technicznym 990v4 pozostaje wierny sprawdzonemu przepisowi. W podeszwie zastosowano amortyzację ABZORB w przedniej części i pod piętą, a także połączenie systemów ENCAP i C-CAP. W praktyce to para pomyślana raczej o wielogodzinnym chodzeniu po mieście niż o biciu rekordów na piątkowym treningu.
990v4 jest dziś przede wszystkim butem do życia. Do pracy, w której nikt nie wymaga obcasów ani garnituru. Do podróży, podczas której po trzech godzinach chodzenia po lotnisku człowiek zaczyna przeklinać własne modowe decyzje. Do miasta, gdzie trzeba wyglądać dobrze, ale rozsądnie jest też nie wracać do domu z poczuciem, że stopy właśnie złożyły wypowiedzenie.

Cena amerykańska wynosi 185 dolarów, czyli około 700 zł. Trzeba jednak pamiętać, że europejska cena i ewentualna dostępność mogą wyglądać inaczej, szczególnie w przypadku serii Made in USA. To dużo za sneakersy, nawet jeśli są wykonane z lepszych materiałów niż większość masowych premier.
Sneakersy dla tych, którzy chcą wyjść poza szary schemat
Nowa 990v4 nie spodoba się każdemu fanowi marki. Część osób wybiera ten model właśnie dlatego, że można go nosić przez lata i praktycznie nie myśleć o tym, czy pasuje do reszty garderoby. Pomarańczowo-czerwona wersja wymaga odrobiny większej odwagi. Nie jest krzykliwa w stylu współczesnych, nadmuchanych sneakersów, ale trudno przejść obok niej całkiem obojętnie.
I dobrze. Wśród premier, które coraz częściej próbują zdobyć uwagę przez dziwaczne proporcje, limitowane współprace i marketingowe opowieści pisane jak scenariusz serialu, New Balance zrobił coś znacznie prostszego. Wziął model, który od lat broni się sam, i pozwolił mu na odrobinę koloru.
Nie każda para klasycznych sneakersów musi być szara, beżowa albo tak dyskretna, że przypomina mebel biurowy. Czasem nawet najbardziej poukładany but może mieć ochotę na lato.
