Rządowa Amerykańska Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA musi odłożyć plany powrotu człowieka na Księżyc. Wszystko dlatego, że prezydent USA Barack Obama w obliczu kryzysu ekonomicznego skasował pieniądze na plan o nazwie „Constellation”. Zdaniem administracji w Waszyngtonie ten projekt powrotu na Księżyc nie został uwzględniony w budżecie, naruszał także harmonogram i to mimo, że prace nad ponownym wysłaniem ludzi na Srebrny Glob trwają w NASA od pięciu lat. Dlatego, będzie - zdaniem Waszyngtonu - lepiej, jeśli pieniądze zostaną przeznaczone na inne cele. A te cele to budowa przyczółków do głębszej eksploracji kosmosu. Rządowe finansowanie agencji ma iść teraz na opracowywanie nowych technologii, wypracowanie nowych metod współpracy z sektorem prywatnym i przedłużenie żywotności Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) co najmniej o 10 lat. Dotąd bowiem planowano, że w 2016 roku stacja odejdzie na emeryturę. Zdaniem administracji - to za wcześnie, mając na uwadze, że wydano na nią olbrzymie sumy pieniędzy. Jednym z celów ma być opracowanie systemu transportu ludzi w kosmos przy udziale firm zewnętrznych. Oznacza to zatrzymanie programu rakiet Ares i statku załogowego Orion, które miały zastąpić wahadłowce. Zdaniem administracji - prywatne firmy zawiozą ludzi na orbitę tak samo skutecznie, ale taniej (pójdzie na to dodatkowo 6 miliardów dolarów w ciągu najbliższych 5 lat). Dzięki rezygnacji z koszmarnie drogich wahadłowców i zaoszczędzonym w ten sposób funduszom uda się też więcej przeznaczyć na opracowanie nowych technologii. I wreszcie polecieć dalej. Jak na razie Mars ma zatem większe szanse na zobaczenie ludzi niż Księżyc. h.k.