powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Zdrowie

Nie lubisz pobierania krwi? Lekarze potrafią coraz więcej wyczytać ze śliny czy spermy

Nikt nie lubi kłucia igłą. Pobranie i dostarczenie do przychodni próbki moczu też trudno uznać za najciekawsze z możliwych zajęć. Nic dziwnego, że naukowcy starają się znaleźć mniej kłopotliwe metody sprawdzenia, co się dzieje w naszym organizmie.

Focus Medycyna
10.06.2020·7 minut·
Nie lubisz pobierania krwi? Lekarze potrafią coraz więcej wyczytać ze śliny czy spermy
Chcesz czytać więcej treści jak „Nie lubisz pobierania krwi? Lekarze potrafią coraz więcej wyczytać ze śliny czy spermy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Być może niedługo badania okresowe będą polegały na tym, że lekarz poprosi nas o przepłukanie ust. A żołnierzy w czynnej służbie czekają jeszcze większe atrakcje – pozyskiwanie próbki nasienia.

Pomysł może wydawać się dziwaczny, ale z punktu widzenia wojskowych ma sens. Chodzi o to, by zminimalizować czas i koszty związane z diagnostyką, zwłaszcza w trudno dostępnych rejonach. Dlatego Pentagon zlecił agencji DARPA opracowanie technologii wykrywania chorób na podstawie śliny, włosów czy spermy. Do czego może być potrzebna ta ostatnia? W nasieniu znajdują się leukocyty, czyli białe krwinki, a ich ilość zmienia się np. w czasie infekcji.

Jednak największe nadzieje są wiązane ze śliną. Można ją z łatwością pobrać od pacjentów obojga płci, a jej przechowywanie jest bardzo proste. Docelowo żołnierze na polu walki – a potem zapewne także lekarze w przychodniach, a nawet pacjenci we własnych domach – będą mieli kieszonkowe urządzenia diagnostyczne. Wówczas wystarczy je polizać i poczekać chwilę na werdykt.

PRAWIE JAK KREW

Ślina to w większości woda, ale diabeł tkwi tu w szczegółach, czyli w zawartych w niej białkach. Dwie trzecie z nich to produkt ślinianek – gruczołów znajdujących się w ścianach i sąsiedztwie jamy ustnej. Te białka służą m.in. do ochrony przed wrogimi mikrobami, inne przeznaczone są do wstępnego trawienia pokarmu, gojenia ran lub kontrolowania przyjaznych bakterii żyjących w naszych ustach. Pozostała jedna trzecia trafia do śliny z innych części ciała, takich jak wątroba, mięśnie czy serce. Białka te podróżują w osoczu krwi, skąd są wychwytywane przez wyspecjalizowane komórki ślinianek i dodawane do produkowanego przez nie płynu. Najprawdopodobniej nie pełnią tam żadnej specjalnej funkcji, ale dla
naukowców są bezcenne. Dzięki nim bowiem można się dowiedzieć, co dzieje się w odległych zakamarkach ciała.

Fizjologię i biochemię śliny uczeni poznali już dawno. „Jednak nie wiedzieliśmy, czy może ona być jednym z głównych płynów ustrojowych wykorzystywanych w diagnostyce. Tak się jeszcze nie stało, ale sytuacja bardzo szybko się zmienia” – mówi prof. David Wong z University of California w Los Angeles.

W 2004 roku kierowany przez niego zespół skompletował listę głównych białek zawartych w ślinie zdrowego człowieka – było na niej 1166 pozycji. Od tego momentu badania nabrały tempa. Wiadomo już chociażby, że rak piersi, cukrzyca typu II czy choroba Alzheimera dają charakterystyczne zmiany w składzie śliny. Naukowcy potrafią również wyłowić z niej białka związane z aktywnością serca, a szczególnie wiele z tych, których poziom wzrasta podczas zawału. Znane są już biomarkery zespołu Sjögrena – choroby autoimmunologicznej, która upośledza produkcję łez i śliny. 

„Z pracy, którą wykonaliśmy z dr. Arjanem Vissinkiem z Holandii, wynika, że podczas tej choroby stężenie 42 protein i 16 peptydów albo maleje, albo rośnie. Obecnie pacjent z podejrzeniem zespołu Sjögrena przechodzi długotrwałą i kosztowną serię badań. Wykorzystanie śliny bardzo przyspieszy i uprości diagnostykę” – mówi prof. Wong.

BIAŁKOWY ŚLAD RAKA

Prof. Timothy Griffi n, biochemik z University of Minnesota, porównywał skład śliny osób zdrowych i tych, u których wykryto nowotwór jamy ustnej. Okazało się, że u pacjentów oddziałów onkologicznych jest on zdumiewająco odmienny. W miarę rozwoju choroby zmienia się nie tylko ilość białek – inny bywa kształt ich cząsteczek lub funkcja. Prof. Griffi n twierdzi, że jest na dobrej drodze do odkrycia molekularnego śladu, jaki pojawia się w ślinie, gdy zmiany przedrakowe przechodzą w inwazyjną fazę choroby. Niedawno wykazał, że kluczową rolę odgrywają tu dwa białka – miozyna i aktyna. Jest to o tyle ważne,
że złośliwa postać nowotworu rozwija się tylko u niewielkiej części osób, u których stwierdzono stan przedrakowy. Prosty test pozwalałby więc na wczesne wykrycie choroby. „Jesteśmy też na dobrej drodze, by poprzez analizę śliny kontrolować kobiety z grupy wysokiego ryzyka zachorowania na raka piersi. Gdy to osiągniemy, analiza śliny stanie się równie rutynowym badaniem jak mammografi a” – mówi prof. Griffi n. A może nawet i bardziej powszechnym, zważywszy na krytykę pod adresem mammografi i, jaka pojawiła się w ostatnich latach.

Z kolei naukowcy z Centro de Investigación Biomédica en Red sobre Enfermedades Neurodegenerativas w Madrycie pracują nad testem, który wykrywałby wczesne stadia choroby Alzheimera. Nieliczne terapie, które mogą przynieść poprawę przy tym schorzeniu, działają tym skuteczniej, im wcześniej zostaną zastosowane. Beta-amyloid – czyli białko, które gromadzi się w postaci płytek w mózgach chorych osób – można wykryć także w ślinie. Nie wystarczy jednak tylko wiedzieć, czego szukać. Równie istotny jest sprzęt, który będzie wykrywać zmiany w ślinie. Nad takimi urządzeniami pracuje dziś wiele zespołów badawczych na świecie.

BANKOMAT NA HIV

Prof. John McDevi , chemik z Rice University, opracował biotometr. Ten ważący niecałe 5 kg aparat działa trochę jak bankomat – odczytuje informacje z kart, na które nanoszone są próbki płynów ustrojowych. Każda choroba, której białkowe markery są już znane, ma inny typ karty. Na pierwszy ogień poszedł jeden z głównych przeciwników współczesnej kardiologii, czyli zawał. Biotometr szuka śladów troponiny T – białka uwalnianego przez obumierające komórki serca. Na wynik trzeba poczekać zaledwie kilka minut.
Dodanie badania śliny do standardowej elektrokardiografi i (EKG) pozwoli na szybszą i precyzyjniejszą diagnostykę. „Jestem przekonany, że nowoczesna technologia pozwoli wykryć i leczyć zaburzenia funkcjonowania serca, zanim dadzą wyraźne objawy” – mówi prof. McDevi.

Próby kliniczne urządzenia są prowadzone w Baylor College of Medicine w Houston. Na rynek wprowadzi je wkrótce firma Force Diagnostics, która zapowiada, że w pierwszej kolejności ma być ono wykorzystywane do wykrywania infekcji HIV u mieszkańców krajów afrykańskich. Tradycyjne badanie
laboratoryjne trwa dwie godziny, test na biotometrze – 12 minut. W ciągu kilku lat na rynek mają trafić podobne aparaty przystosowane do diagnozowania chorób jamy ustnej, a następnie wersje onkologiczne, wykrywające raka trzustki i piersi. Zanim jednak do tego dojdzie, trzeba potwierdzić skuteczność nowej metody w badaniach na dużych grupach pacjentów.

Prof. Wong niedawno ogłosił zakończenie prac nad prototypem urządzenia EFIRM, które będzie wykrywało w ślinie biomarkery raka niedrobnokomórkowego płuca – najczęściej występującego nowotworu tego narządu.

W Chinach są już prowadzone badania kliniczne. Wyniki są gotowe po 10 minutach. Prof. Wong uważa, że EFIRM będzie najbardziej przydatne w połączeniu z innymi metodami diagnostycznymi. Np. gdy lekarz zobaczy podejrzaną zmianę na zdjęciu rentgenowskim, będzie mógł szybko wykonać dodatkowy test rozstrzygający, czy ma do czynienia z nowotworem. Zespół prof. Wonga sprawdza też, czy choroby można rozpoznać na podstawie zmian w ilości mikroorganizmów zamieszkujących naszą jamę ustną. „Nie każda choroba odbija się na poziomie protein w ślinie. Mamy tym większe szanse na sukces, im więcej celów sobie wyznaczymy” – wyjaśnia prof. Wong.

Jako dentysta wierzy, że proste testy śliny będą podstawą nowoczesnej profilaktyki, a zarazem zmienią rolę, jaką w naszym życiu odgrywają gabinety stomatologiczne. Już niedługo będziemy je odwiedzać nie tylko w celu leczenia czy czyszczenia zębów, ale też by zrobić kompleksowy „przegląd” stanu zdrowia. Oczywiście całkowicie bezbolesny – wystarczy splunąć.

Tematy:badaniakrewmedycynaślinaspermatesty

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Nie lubisz pobierania krwi? Lekarze potrafią coraz więcej wyczytać ze śliny czy spermy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX