Jak magdalenka dla Prousta

Dopada nas, gdy poczujemy znany z dzieciństwa zapach ciasta, gdy wpadniemy w sklepie na dawną miłość albo niespodziewanie wysuną się z książki stare bilety na koncert, na którym byliśmy jeszcze w liceum. Podobnie jest ze ślubami, urodzinami i wszelkimi rocznicami. Najpierw pojawia si ukłucie, potem następuje westchnięcie i do środka wlewa się ciepła melancholia. Tęsknota za tym, co minęło.  Okazuje się, że to nic nadzwyczajnego. Z badań przeprowadzonych na University of Southampton wynika, że ok. 79 proc. osób odczuwa nostalgię każdego tygodnia.

 

Nie taka straszna, jak ją malują

Z jakiegoś powodu natura obdarzyła nas w umiejętność odczuwania nostalgii. Przez wieki uważano ją  za zaburzenie - smutek związany z tęsknotą za czymś, co zniknęło lub jest daleko.  Dziś nostalgii nadal obrywa się za dawny czary PR, ale coraz częściej uważamy ją za coś zupełnie naturalnego.

Najświeższe badania naukowców z University of Southampton opublikowane w czasopiśmie Cognition and Emotion, rzucają na tę kwestię nowe światło. Okazuje się bowiem, że odczuwanie nostalgii może nam przynieść wymierne korzyści psychologiczne.

 

Po co nam nostalgia?

Nostalgia kojarzy się ze smutkiem, żalem, bezradnością i osamotnieniem? Wcale nie, wspominanie i tęsknota za minionym nie muszą być destrukcyjne.  Z badań wynika, że ostatecznie umiejętność przeżywania sentymentalnych uniesień nadaje sens istnieniu i poprawia nastrój. Daje poczucie przynależności, bycia kochanym i ważnym. Pomaga uporządkować przeszłość, pielęgnować dobre wspomnienia. Może inspirować i  sprawiać, że z większym entuzjazmem patrzymy w przyszłość.

Pytanie, jak to zrobić, by zamiast wpadać w obezwładniający żal, czerpać korzyści?

- Wraz z kolegami z zespołu spekulowaliśmy, że w tworzeniu ciepłych, sentymentalnych wspomnień, pomaga umiejętność delektowanie się doświadczeniami w chwili, gdy trwają. Chodzi o podejmowanie dodatkowego wysiłku, by uchwycić każdą chwilę - tłumaczy Marios Biskas, doktorant na University of Southampton.

W serii trzech badań naukowcy sprawdzili, czy delektowanie się chwilą wiąże się z tworzeniem służących nam wspomnień. Zaczęli od sprawdzenia, czy w istocie większą nostalgię wzbudzają te wydarzenia,  które przeżyliśmy uważnie, czy te które z perspektywy czasu uważamy za niedocenione lub przegapione („gdybym wtedy wiedział, że to się tak szybko skończy”, „żałuję, że wtedy się tym nie cieszyłam/nie cieszyłem”).

 

Więcej nostalgii = więcej optymizmu

W pierwszym badaniu naukowcy poprosili 266 uczestników o przywołanie pozytywnych wydarzeń ze swojego życia. Badani mieli wspominać je przez kilka minut, a następnie je opisać. Zostali zapytani, jak bardzo cieszyli się chwilą, gdy trwała i  jakie uczucia im obecnie towarzyszą. Zgodnie z hipotezami naukowców, okazało się, że im bardziej uczestnicy smakowali chwilę, gdy trwała, tym większą odczuwali nostalgię.

W kolejnym eksperymencie naukowcy skupili się na nostalgii związanej z minionym etapem życia, nie zaś konkretnym wydarzeniem. Podczas uczelnianego zjazdu zwrócili się do 122 absolwentów, by opowiedzieli jak wspominają czas spędzony na uniwersytecie i czy tęsknią za tamtym okresem. Ocenili także, jak optymistycznie patrzą w przyszłość.

Wnioski? Im więcej czasu uczestnicy spędzili na uniwersytecie i im bardziej się tym czasem cieszyli, tym większą odczuwali nostalgię. Co zaskakujące, ci którzy odczuwali jej więcej, wykazywali też bardziej … optymistyczne podejście do swojej przyszłości!

Badanie to dostarczyło dowodów na to, że uważność i cieszenie się chwilą, przyczyniają się do tworzenia nostalgicznych (wspierających) wspomnień oraz potwierdziły, że istnieje związek między doświadczaniem nostalgii a optymistycznym spojrzeniem w przyszłość.