Pewnie gdyby to była Europa, to w projektowaniu zegarka czerpano by z materiałów wielkich odkrywców, stowarzyszeń naukowców lub użyto by rzadkiego kruszcu. Tutaj jednak istotą jest zebranie się w gronie, które z ciepłem przyjmuje wszystkich entuzjastów i dlatego starano się oddać ciepło tradycyjnej herbaciarni prowadzonej przez dziadków Jackiego Hoa, w której wspólnie siedziano przy stoliku zastawionym naczyniami i koszami z dim sum.
Od tej tarczy bije radość i są ku temu dobre powody. To doskonały sposób na świętowanie urodzin
Rok temu ten sam duet dostarczył wspaniały przykład udanej współpracy, kiedy wspólnymi siłami wydano serię Jui, czarującą niecodziennym wzorem oddającym wspólnotę i siłę osób zjednoczonych wokół wspólnej pasji. Tym razem jest jednak jeszcze bardziej magicznie, a na pewno, jeżeli nie tak, to zdecydowanie intymniej. Ponownie użyto znajomego motywu przeplatania warstw, co skutecznie oddaje myśl o jedności. Oto Yum Cha, laurka do spokoju dzieciństwa.

Z tej tarczy bije jednak coś więcej i jest to bardzo ciepłe uczucie, trafiające prosto do serca, nawet osób nie wychowujących się dziesiątki lat temu w Hong Kongu. Wpływa na to chociażby użyta paleta barw złota i brązu, która w skutek szczotkowania tworzy iluzję szorstkości powierzchni bambusowych pasków, która skutecznie odbija słońce w sposób budzący z wnętrza jeszcze bogatsze kolory jaśniejącego na oczach złota oraz fioletowych refleksów. Jest to prawdziwie mesmeryczne doświadczenie.

To ciepło barw ma podwójną moc ze względu na to, co reprezentuje i gdzie ma korzenie. To w końcu do koszyka wypełnionego dim sum, pysznymi kluseczkami wypełnionymi różnym farszem. To wokół nich zasiadali klienci herbaciarni wypełniając przestrzeń gwarem rozmów, siorbaniem herbaty oraz zadowolonych westchnień po spożyciu czegoś pysznego.

Ten czar spędzonego wspólnie czasu zamknięto bardzo apropos na tarczy zegarka o zaledwie 38 milimetrach szerokości i niespełna 10 mm grubości. Gdy już minie oczarowanie powierzchnią schowaną pod szafirowym szkłem, przyjdzie pora się zachwycać rytem na deklu stworzonym przez artystę @onehourwatch, ukazującym rodzinę dzielącą się posiłkiem przy herbacie i dim sum.
Spędzanie czasu, to kluczowa czynność nie tylko wpisana w historię współautora zegarka, ale i dosłownie opisująca ilość godzin poświęconą na każdy egzemplarz, których ilość będzie ograniczona do wyłącznie 100 sztuk. Po wyrzeźbieniu podstawowej warstwy poprzeplatanych elementów bambusa, nakładano wielokrotnie emalię Grand Feu, utwardzaną warstwa po warstwie w około 800 stopniach Celsjusza. Podobno każda sztuka potrzebowała co najmniej 16 i pół godziny, lecz aż 40% tarcz przynosiło niezadowalający efekt. Trzeba niestety przyznać, że warto było się namęczyć.
Czytaj też: Wyglądają jak odziedziczone po rodzicach. Właśnie dlatego znów ich pragniemy
Zegarek posiada mechanizm Sellita SW210-2 M Power+ oferujący około 65 godzin rezerwy chodu, regulowany w pięciu punktach położenia o dokładności około 6 sekund. Co więcej zegarek ma także spust łatwego zdejmowania paska, lecz trudno powiedzieć czy będzie potrzebny. Twórcy zadbali o solidny wybór i jest to ręcznie obrabiana włoska skóra nubuck, za którą jest odpowiedzialne studio HasNoBounds.

Każdy z dostępnych zestawów jest też sprzedawany w piękny sposób, czego zresztą można by oczekiwać przy cenie około 5000 euro. W tym wypadku każdy zegarek jest schowany na swojej tarczy, to znaczy wewnątrz pudełka stylizowanego na bambusowy kosz do gotowania na parze. I zapewne zyska nawet wartość praktyczną w domu amatorów gotowania.
Źródło: monochrome, watchonista
