Beata Kalinowska, psycholog prowadząca Coachingowe Centrum Rozwoju, proponuje, by postarać się poradzić sobie z tą sytuacją, pytając siebie, co tak naprawdę powoduje we mnie takie emocje? Co się wydarzyło, że mam w sobie tyle złości? Co mogę zrobić w tej sytuacji? Co bym poradził znajomemu, gdyby znalazł się w takiej samej sytuacji? „Mamy tendencję do zapominania o tym, co w dotychczasowej firmie było dobre: czego nauczył mnie przełożony, na ile szkoleń mnie wysłano i ile ciekawych projektów udało mi się zrobić z kolegami. Często skupiamy się na tym, co w danym momencie jest dla nas niesatysfakcjonujące. Tymczasem warto sobie przypomnieć, ile się nauczyłem, ile osiągnąłem, dzięki czemu mogę starać się o nową dobrą pracę. Za to wszystko warto podziękować” – mówi Beata Wojciechowska. 35-letni członek zarządu w jednej z korporacji, odchodząc zorganizował imprezę pożegnalną dla wszystkich pracowników. Dało to radzie nadzorczej i zarządowi okazję do wypowiedzenia na forum całej firmy pozytywnych opinii na temat zwolnionego kolegi. Także on podziękował za współpracę i zdobyte doświadczenie. Strony rozstały się w dobrej atmosferze, a po jakimś czasie nawiązały relacje biznesowe.

W pierwszych dniach po otrzymaniu wypowiedzenia osoba zwolniona nie wie, jak się zachować wobec współpracowników. Tymczasem można powiedzieć na przykład: „Zostałem zwolniony i wyciągnąłem wnioski. Przemyślałem, co chciałbym robić dalej i może nawet dobrze się stało, bo mam nowy pomysł na życie. Cieszę się, że mam jeszcze chwilę, żeby pobyć razem z wami i porozmawiać. Miło było mi tu pracować”. Jeśli nasze odczucia są mniej pozytywne, można powiedzieć: „Przykro mi, że mnie zwolnili, bo lubiłem tu pracować i miałem nadzieję, że będę rozwijać się w ramach tej firmy. Ale stało się. Na razie nie wiem, co zrobię. Zastanawiam się”. Beata Kalinowska radzi, aby zakomunikować też swoje oczekiwania wobec kolegów. „Dzięki temu będą wiedzieli, jak się zachować, i nie będą mieli ochoty uciekać przed nami w kąt. Można powiedzieć: pomogłoby mi, gdybyś mnie wysłuchał i powiedział, co sądzisz o moim pomyśle na dalszą pracę, a nawet: to trudna dla mnie sytuacja, byłoby miło, gdybyście czasami chcieli mnie wysłuchać” – mówi Kalinowska.

Najgorszą rzeczą, którą można zrobić, jest zamknięcie się w sobie albo narzekanie. Buduje się wówczas mur między sobą a współpracownikami. „Osoby, które zostają w firmie, nie mają ochoty słuchać negatywnych opinii na temat organizacji, w której pracują. Wiedzą, co im się podoba, a co nie, i nie potrzebują suflerów. Narzekanie na organizację odbierają jako ocenę ich samych i bronią się przed nią. Będą unikać osoby zwolnionej, by oszczędzić sobie niezręcznej sytuacji, albo zapytają: dlaczego w ogóle tu pracowałeś, skoro było ci tak źle” – mówi Białobrzeska. Osoba, która odchodzi, może też przenosić swoją złość z szefa na współpracowników. Stwierdzenie: „Powiem wam, jacy jesteście jako firma!” przyniesie zwolnionemu niechęć współpracowników i może na zawsze popsuć relacje z nimi.

Do ostatniego dnia w firmie pracownik powinien utrzymywać z szefem poprawne relacje. Nie warto popadać w skrajności: z jednej strony w ostentacyjną obojętność, z drugiej w przymilność. „Nie starajmy się za bardzo, zachowujmy się jak dawniej, bądźmy sobą. W relacjach łatwo wyczuwamy nieszczerość, widzimy, że ktoś nam nadskakuje. Jeśli więc nagle staniemy się zbyt mili, pracodawca może myśleć, że kryje się w tym nieuczciwość” – mówi Beata Kalinowska.

Zachowaj klasę. Rynek nie jest ciekawy naszych narzekań na poprzednią firmę.

Odchodząc z pracy, trzeba się rozliczyć z pracodawcą: z jednej strony wyegzekwować wszystkie świadczenia, jakie nam się należą (rozliczyć zaległy urlop, nadgodziny, delegacje itp.), z drugiej – solidnie wypełnić zobowiązania. Bywa z tym różnie. Pewna 30-letnia asystentka zarządu po otrzymaniu wypowiedzenia po prostu wyszła z firmy i już nigdy do niej nie wróciła. Nie odezwała się do nikogo słowem i nie wzięła swoich prywatnych rzeczy z biurka. Przez kilka miesięcy nie zwracała telefonu służbowego i karty abonamentowej na taksówki, a w końcu odesłała je przez osobę trzecią. Rzeczy osobiste musiała spakować jej następczyni.