Brązowy olbrzym Talos z Krety. Gliniany golem z Pragi. Komputer HAL z „Odysei kosmicznej”. Każdy z tych fikcyjnych tworów miał być zaprojektowany przez człowieka i obdarzony inteligencją podobną do naszej. Ten mit ma się do dziś znakomicie. Cały czas powstają filmy o różnych odmianach sztucznej inteligencji (AI). Ma ona grać jedną z głównych ról chociażby w drugiej części „Avengers”. Opowieści o AI są zadziwiająco podobne. Maszyny czy komputery są w nich kopiami człowieka. Myślą według ludzkich schematów, rozmawiają, odczuwają emocje. Jednak takie podejście do inteligentnych maszyn to poważny błąd.

Agresywne jak my

Ludzki mózg to efekt milionów lat ewolucji, która dopasowywała jego działanie do warunków, w jakich żyli nasi praprzodkowie. Aby bezbronne, stopniowo łysiejące małpy mogły przetrwać, potrzebna była współpraca w grupie. To ona doprowadziła do wykształcenia mowy, mimiki i mnóstwa zachowań, które dziś leżą u podstaw działania społeczeństwa. Ale sztuczna inteligencja ma nas przerastać możliwościami i szybkością myślenia. Jej celem nie powinno więc być skopiowanie ludzkiego mózgu wraz z jego ograniczeniami, lecz zbudowanie czegoś szybszego i sprawniejszego. I tu trafiamy na pierwszą przeszkodę. Ultron z drugiej części „Avengers” to AI przewyższająca ludzi możliwościami, ale zarazem bardzo do nich podobna.

Twórca jego mózgu (czyli systemu operacyjnego) musiał więc zakodować w nim dziedzictwo tych milionów lat ewolucji, które nosimy w naszych głowach. Zarówno zalety, jak i wady. Przykłady tych drugich można mnożyć. Wiadomo, że dla naszego mózgu ważne jest rozpoznawanie twarzy innych ludzi. Ten mechanizm jest jednak niedoskonały i nierzadko zdarza się, że widzimy twarze tam, gdzie ich nie ma. Dlatego część z nas upiera się, że dostrzega np. wizerunek Matki Boskiej w drzewach czy kamieniach. Dlaczego Ultron miałby popełniać ten sam błąd? Złudzenia wzrokowe to jednak sprawa dość niewinna. W naszych mózgach zakodowane są rzeczy o wiele mniej przyjemne, jak chociażby skłonność do stosowania przemocy. Dowodzą tego obserwacje blisko spokrewnionych z nami szympansów. Te miłe małpy potrafią prowadzić wojny, urządzać zasadzki i znęcać się nad osobnikami z innego stada. W tym kontekście przestaje dziwić, że golem, HAL czy Ultron śmiertelnie zagrażają ludziom. Po prostu zachowują się tak, jak Homo sapiens często ma w zwyczaju.

Algorytm zdecyduje za ciebie

Twórcy science fiction lubią też od czasu do czasu pokazywać sztuczną inteligencję jako istotę bardzo mądrą i dzięki temu bardzo dobrą. Taka jest Jane z powieści „Mówca umarłych” Orsona Scotta Carda. Działa ona wszędzie tam, gdzie sięgają ludzkie sieci telekomunikacyjne. Łagodna, dobrotliwa, troskliwa, pomaga ludzkości i zachowuje się z niezwykłym taktem i wyczuciem, sama narzucając sobie ograniczenia. To piękna wizja, ale równie nieprawdziwa jak poprzednie. Warto pamiętać o tym, że całe nasze myślenie o sztucznej inteligencji jest nieobiektywne. Ostatecznie patrzymy na komputery z ludzkiego punktu widzenia. Oczekujemy, że sztuczna inteligencja – gdy wreszcie powstanie – będzie mówić, a nawet wyglądać jak my. Golem jest człekokształtny, HAL ma łagodny, ciepły głos... Tymczasem AI – ta prawdziwa, nie filmowa – wcale nie musi tak wyglądać. Może być znacznie bardziej dyskretna i podstępna. Gdyby narodziła się sama, niczym Skynet znany z „Terminatora”, gdzieś w internecie czy gigantycznych farmach serwerów, zapewne najpierw by nas obserwowała. A potem nauczyłaby się nami manipulować.