Trochę późno. Singer rozpoczął działalność już w 2009 roku, a od tamtej pory restomod 911 stał się niemal osobnym gatunkiem motoryzacji. Tyle że TECHART ma w ręku argument, którego nie da się łatwo podrobić – ogromne doświadczenie w modyfikowaniu Porsche. GTclassic pokazuje też, że firma nie zamierzała budować kolejnego monstrum z czterocyfrową mocą. Wybrała znacznie subtelniejszą drogę.
Porsche 964 wraca w bardzo dopracowanej formie
Bazą GTclassic jest Porsche 911 generacji 964. To właśnie ten model stał się jednym z ulubionych punktów wyjścia dla współczesnych restomodów. Zachowuje klasyczne proporcje 911 i chłodzony powietrzem silnik, a jednocześnie jest na tyle nowoczesny konstrukcyjnie, by dało się z niego stworzyć samochód znacznie bardziej użyteczny niż typowego oldtimera.

TECHART mocno zmienił wygląd auta, ale zachował charakterystyczną sylwetkę. Z przodu pojawiły się nowe jednoczęściowe kierunkowskazy połączone z kanałami powietrza oraz współczesne reflektory LED z własną sygnaturą świetlną. Karoseria otrzymała również ręcznie wykonane detale w odcieniu szampana, prowadzone przez cały samochód aż po tył. Tam uwagę przyciąga klasyczny ducktail z dwoma otworami wentylacyjnymi i nowe jednoczęściowe lampy LED.
Patrzę na GTclassic i mam wrażenie, że projektanci mieli wyjątkowo trudne zadanie. Przy 911 bardzo łatwo przekroczyć cienką granicę między eleganckim restomodem a samochodem, który wygląda jak zestaw tuningowy kosztujący absurdalne pieniądze. Tutaj udało się pozostać po spokojniejszej stronie. Zwłaszcza że TECHART przez lata kojarzył się raczej z Porsche szerokimi, niskimi i wyraźnie bardziej agresywnymi od fabrycznych.
380 KM wystarczy, gdy cały samochód waży dużo mniej od współczesnego GT
Pod tylną pokrywą znalazł się chłodzony powietrzem, wolnossący sześciocylindrowy bokser o pojemności 3,8 litra. W najmocniejszej konfiguracji osiąga 380 KM. W czasach, gdy nowe Porsche 911 Turbo S oferuje już ponad 700 KM, taka liczba może nie brzmieć szczególnie egzotycznie, ale pogoń za samą mocą byłaby tutaj trochę bezcelowa.

GTclassic dostał także specjalnie przygotowany układ wydechowy, sportowe mocowania silnika wywodzące się z motorsportu, wydajne zawieszenie oraz hamulce wykorzystujące rozwiązania z 911 Turbo. Całość ma dawać kierowcy przede wszystkim bezpośrednią reakcję samochodu i dużo informacji o tym, co dzieje się pod kołami.
Do tego dochodzą stworzone specjalnie dla tego modelu kute felgi Retrosport o średnicy 18 cali. TECHART inspirował się kultowymi obręczami Fuchs, ale zamiast bezpośredniej kopii przygotował własną interpretację. Z przodu mają one 8,5 cala szerokości, z tyłu 10 cali, a dodatkowe otwory pomagają chłodzić hamulce.
380 KM w klasycznym 911 może dawać kierowcy znacznie więcej zajęcia niż 700 czy 800 KM w nowoczesnym samochodzie, który większość trudnych decyzji podejmuje sam. W GTclassic nadal chodzi o mechanikę, reakcję silnika, pracę zawieszenia i poczucie, że kierowca naprawdę uczestniczy w jeździe.
W środku klasyczne zegary, ale telefon już można podłączyć
W kabinie TECHART również zachował sporo starego charakteru. Są fotele Clubsport, indywidualnie wykańczana skóra i spersonalizowany zestaw wskaźników. Opcjonalny pakiet Chrono wykorzystuje analogowe stopery Hanhart, dzięki którym można mierzyć czasy przejazdów w sposób zdecydowanie bardziej pasujący do tego samochodu niż aplikacją na ekranie telefonu.

Telefon jednak może się przydać, bo pod klasycznie wyglądającą deską rozdzielczą ukryto całkiem współczesne udogodnienia. Porsche Classic Radio obsługuje Apple CarPlay, Bluetooth i nawigację. Można też zamówić system hi-fi oraz oświetlenie ambientowe. Wszystko zostało wkomponowane tak, żeby wnętrze nadal przypominało 911 sprzed kilku dekad, a nie samochód po wizycie w sklepie z akcesoriami elektronicznymi.
Jedenastu właścicieli i prawdopodobnie bardzo wysoka cena
TECHART zamierza zbudować zaledwie 11 egzemplarzy GTclassic. Oficjalnej ceny firma jeszcze nie podała, podobnie jak szczegółowego harmonogramu dostaw. Przy tak krótkiej serii trudno jednak oczekiwać, że ktokolwiek będzie zestawiał ofertę z katalogową ceną nowego 911. To samochód wykonywany na indywidualne zamówienie, z dużym udziałem ręcznej pracy i szerokimi możliwościami personalizacji.

Rynek klasycznych 911 poddawanych takim metamorfozom jest już bardzo zatłoczony. TECHART pojawia się więc w momencie, gdy samo hasło restomod nikogo nie zaskakuje. I może właśnie dlatego GTclassic jest ciekawy. Firma mająca ogromne doświadczenie w budowaniu ekstremalnych Porsche powstrzymała się przed zamienieniem 964 w kolejne pokazowe auto o absurdalnych liczbach.
Mam wrażenie, że właśnie tego coraz częściej szuka się dziś w drogich klasykach – samochodu poprawionego tam, gdzie czas rzeczywiście dał się we znaki, ale nadal wymagającego czegoś od kierowcy. GTclassic kosztu jeszcze nie znamy. Patrząc jednak na limit 11 sztuk, prawdopodobnie i tak będzie to jedna z tych informacji, które dla przyszłych właścicieli stanowią jedynie ostatnią rubrykę formularza zamówienia.
