Niewidzialne etapy reakcji przestały być tylko domysłem. Naukowcy znaleźli na nie sprytny sposób

Nie wszystko w chemii da się zobaczyć wprost. Czasem najważniejszy etap reakcji przypomina człowieka, który przebiegł przez pokój tak szybko, że nikt nie zapamiętał twarzy, ale wszyscy widzą jeszcze kołyszącą się firankę. Wiadomo, że coś się wydarzyło. Trudniej uchwycić co dokładnie, kiedy i dlaczego akurat wtedy.
fot. Graduate School of Arts and Sciences, College of Arts and Sciences, The University of Tokyo

fot. Graduate School of Arts and Sciences, College of Arts and Sciences, The University of Tokyo

Właśnie z takim problemem od lat mierzą się badacze zajmujący się reakcjami biomolekularnymi. W ich trakcie pojawiają się krótkotrwałe stany pośrednie, które nie świecą i nie zostawiają łatwego do uchwycenia sygnału. Klasyczna mikroskopia fluorescencyjna świetnie radzi sobie z tym, co emituje światło, ale wobec takich “cichych” etapów reakcji bywa bezradna. Zespół z Uniwersytetu Tokijskiego opracował metodę, która pozwala te dotąd ukryte stany tropić pośrednio, obserwując, jak reagują na krótkie impulsy pola magnetycznego i jak wpływają na późniejszy sygnał fluorescencji.

Zamiast patrzeć tylko na to, co świeci, badacze próbują odczytać obecność tego, co samo pozostaje niewidoczne, ale porusza cały układ. Trochę jak w śledztwie, w którym nie łapie się sprawcy na gorącym uczynku, tylko składa jego obecność z drobnych śladów: przesuniętego krzesła, mokrej podłogi i uchylonego okna.

Jak podejrzeć coś, co samo nie chce się pokazać

Nowa technika nosi nazwę pump-field-probe fluorescence microscopy. Nazwa jest długa, ale sama idea całkiem elegancka. Naukowcy połączyli impulsy światła z bardzo krótkim impulsem pola magnetycznego, zsynchronizowanym w nanosekundowej skali czasu. Następnie patrzyli, jak sygnał zmienia się w zależności od tego, kiedy dokładnie pole magnetyczne “dotknie” układu. Dzięki temu można wydzielić tę część reakcji, która zależy od spinu elektronów, i zobaczyć moment powstawania oraz zaniku magnetycznie czułych stanów pośrednich.

To ważne, bo wiele biologicznie istotnych par rodnikowych jest nieemisyjnych. Mówiąc po ludzku: uczestniczą w reakcji, są dla niej istotne, ale same nie dają wygodnego świetlnego podpisu. Dotąd trzeba było w dużej mierze wnioskować o ich obecności z końcowego efektu. To trochę tak, jakby próbować odtworzyć przebieg meczu wyłącznie z wyniku i pomeczowych statystyk, bez zobaczenia ani jednej akcji. Da się coś z tego wyczytać, ale najciekawsze momenty wciąż dzieją się poza kadrem.

Badacze przetestowali swoją platformę na układach opartych na flawinach, czyli związkach często wykorzystywanych do badania biologicznie istotnej fotochemii. Pokazali, że metoda potrafi mierzyć czas życia reakcji i odpowiedź magnetyczną z wysoką czułością, nawet przy niskich stężeniach zbliżonych do tych spotykanych w komórkach. Co równie ważne, rejestrowano bardzo drobne zmiany sygnału w warunkach ograniczających uszkodzenie próbki, co zwiększa szansę, że technika przyda się także w bardziej złożonych badaniach biologicznych.

O co chodzi z tymi parami rodnikowymi i spinem?

Reakcje opisane w pracy przebiegają przez tzw. spinowo skorelowane pary rodnikowe. Są to krótkotrwałe stany pośrednie z niesparowanymi elektronami, których dalsze losy zależą od konfiguracji spinowej. A ponieważ spin jest wrażliwy na pole magnetyczne, nawet słabe pole może subtelnie zmienić przebieg reakcji.

Właśnie dlatego temat od lat przyciąga uwagę badaczy zajmujących się oddziaływaniem słabych pól magnetycznych na organizmy żywe. To obszar, w którym fizyka, chemia i biologia stykają się dość ciasno, a czasem wręcz niewygodnie. Jedni widzą tu twardą chemię spinu, inni pole dla szerzej pojętej biologii kwantowej. W każdym razie bez dobrych narzędzi pomiarowych łatwo było ugrzęznąć w ogólnikach. Nowa metoda jest cenna właśnie dlatego, że przesuwa rozmowę z poziomu domysłów na poziom konkretnych, mierzalnych dynamik reakcji.

To też istotne z innego powodu. W sygnale fluorescencji odpowiedź na pole magnetyczne może mocno zależeć od intensywności wzbudzenia światłem, co utrudnia interpretację wyników i porównywanie ich między laboratoriami. Autorzy pracy podkreślają, że ich podejście pomaga ten problem uporządkować: rozdzielać nakładające się efekty, śledzić ciemne stany kinetyczne i lepiej opisywać reakcje, które wcześniej były obserwowane bardziej z oddali niż z bliska.

To nie jest tylko sztuczka laboratoryjna

Najłatwiej byłoby potraktować to jako elegancki trik aparaturowy, ale byłoby to zbyt małe ujęcie sprawy. Ta platforma łączy mikroskopię fluorescencyjną ze spin chemią w sposób, który może otworzyć dostęp do zjawisk dotąd schowanych za zbyt słabym sygnałem albo zbyt krótkim czasem życia. Autorzy wprost piszą, że widzą w tym narzędzie do badania procesów w żywych komórkach i do ilościowego śledzenia kwantowej dynamiki spinowej w biologicznych reakcjach rodnikowych.

To brzmi specjalistycznie, ale potencjalne znaczenie jest całkiem szerokie. Lepsze zrozumienie reakcji wrażliwych na pole magnetyczne może pomóc wyjaśniać mechanizmy fotochemiczne w biologii, testować hipotezy związane z wpływem słabych pól magnetycznych na układy żywe, a w dalszej perspektywie nawet wspierać rozwój nieinwazyjnych metod diagnostycznych opartych na zachowaniu spinowo czułych cząsteczek. Na razie to jeszcze nie gotowa technologia medyczna, tylko solidne narzędzie badawcze. Ale właśnie tak zwykle zaczynają się rzeczy naprawdę użyteczne: od momentu, w którym ktoś wreszcie potrafi dobrze zmierzyć to, co wcześniej tylko przeczuwał.

Jest w tym coś bardzo charakterystycznego dla współczesnej nauki. Sekret nie polega na tym, że natura coś przed nami chowa złośliwie. Częściej po prostu patrzymy za grubą szybę i nie mamy jeszcze odpowiedniego kąta. Tu ten kąt udało się znaleźć. Niewidoczne stany molekularne nie zaczęły nagle świecić jak neon. Naukowcy nauczyli się raczej rozpoznawać ich obecność po tym, jak lekko przechylają cały stół reakcji. A to często bywa cenniejsze niż najbardziej widowiskowy obrazek.

Źródła: Sci Tech Daily; EurekAlert

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.