Nike Pegasus Plus 2 dobrze pokazuje tę zmianę. Druga generacja jest lżejsza, ma pełnowymiarową piankę ZoomX oraz widoczną poduszkę Air Zoom w przedniej części podeszwy. Efekt? But za 739,99 zł, który nadal ma obsługiwać zwykłe treningi, ale bardzo wyraźnie chce też przyspieszać.
Pierwszy Pegasus Plus żył trochę przeszłością
Żeby zrozumieć, dlaczego Nike tak mocno przebudowało drugą generację, warto cofnąć się do Pegasusa Turbo. Ten model kilka lat temu był jednym z ciekawszych przykładów przenoszenia szybkiej pianki do codziennego obuwia treningowego. Dawał lekkość i dynamikę bez konieczności zakładania typowego buta startowego.

Pierwszy Pegasus Plus z 2024 roku miał wskrzesić tę koncepcję. Nawiązanie było zresztą bardzo czytelne – nawet na podeszwie pojawiła się nazwa Pegasus Turbo. Problem polegał na tym, że rynek zdążył w międzyczasie przyspieszyć.
Konkurenci nauczyli się budować buty treningowe, które są miękkie, sprężyste i lekkie jednocześnie. Sam ZoomX przestał więc wystarczać jako argument. Pegasus Plus pozostawał solidną propozycją, ale przy bardziej żywiołowych konstrukcjach innych marek nie wzbudzał takich emocji, jak jego dawny poprzednik.
W drugiej generacji Nike wyraźnie odcina się od tego sentymentalnego kierunku. Z podeszwy znika oznaczenie Turbo, a konstrukcja dostaje własny charakter.
Air Zoom trafia tam, gdzie powinien dać dodatkowe odbicie
Największą zmianę widać jeszcze zanim założymy but. W przedniej części podeszwy pojawiła się zakrzywiona poduszka Air Zoom. Jest widoczna z boku i współpracuje z pełnowymiarową pianką ZoomX.

Podobny pomysł znamy z dużo bardziej wyspecjalizowanych modeli Nike, w tym Alphafly. Tutaj oczywiście konstrukcja została przygotowana do codziennego treningu, ale cel pozostaje podobny – poprawić dynamikę przy wybiciu.
Według Nike zastosowanie Air Zoom zwiększa zwrot energii nawet o 18%. Wewnętrzne włókna poduszki zachowują się jak naprężone sprężyny, które kompresują się podczas kontaktu z podłożem i oddają część energii podczas kolejnej fazy kroku.
W liczbach wygląda to atrakcyjnie, ale ważniejszy wydaje mi się sam kierunek. Granica pomiędzy treningówką a butem przeznaczonym na szybkie jednostki staje się coraz bardziej umowna. Biegacz niekoniecznie potrzebuje już osobnej pary na każdy rodzaj treningu, zwłaszcza jeśli biega rekreacyjnie kilka razy w tygodniu.
Pegasus Plus 2 schudł i dostał więcej miejsca dla palców
Druga generacja wykorzystuje nowe kopyto MR10 2.0, które wcześniej pojawiło się w Pegasusie 42. Przednia część została poszerzona, więc palce dostają nieco więcej przestrzeni. Jednocześnie Nike zastosowało w śródstopiu wewnętrzny element stabilizujący stopę podczas szybszego biegu.

Przebudowana cholewka jest lekka i przewiewna. Męski Pegasus Plus 2 w rozmiarze 44 waży około 265 gramów, a producent deklaruje, że cały model jest o 10% lżejszy od poprzednika.
Drop wynosi 10 mm. To wartość dość klasyczna jak na Pegasusa i kolejny sygnał, że Nike nadal chce zachować uniwersalność konstrukcji, zamiast zamieniać Plus 2 w agresywnego buta startowego wymagającego określonego stylu biegu.
Na spodzie pojawiła się również zmodyfikowana waflowa podeszwa z ukośnym wzorem bieżnika i wyraźnymi krawędziami. Ma zapewniać lepszą przyczepność w konkretnych strefach i jednocześnie pozostawiać biegaczowi dobre czucie asfaltu.
Jeden but na spokojne kilometry i tempo brzmi coraz rozsądniej
Nike określa Pegasusa Plus 2 mianem buta do treningów tempowych, ale jednocześnie bardzo wyraźnie podkreśla jego codzienną użyteczność. I chyba właśnie tutaj znajduje się jego najważniejsza rola w całej rodzinie Pegasus.

Klasyczny Pegasus 42 pozostaje tańszym, spokojniejszym modelem treningowym. Pegasus Premium idzie w stronę maksymalnej amortyzacji i bardziej rozbudowanej konstrukcji. Plus 2 ląduje pomiędzy nimi, ale mocniej skręca w stronę szybkości.
Można więc zrobić w nim spokojniejszy trening, następnego dnia dorzucić kilka szybszych kilometrów, a w weekend pobiec dłuższy dystans bez zmiany całej filozofii obuwia. Dla wielu osób właśnie taka wszechstronność będzie znacznie ważniejsza niż kolejne rekordy laboratoryjnego zwrotu energii.
Coraz częściej widzę zresztą, że rynek butów biegowych zaczyna przypominać rynek rowerów. Specjalizacja poszła tak daleko, że nagle wyjątkowo atrakcyjne stają się produkty, które po prostu dobrze radzą sobie z wieloma rzeczami.
Poważna cena za codzienny trening
Nike Pegasus Plus 2 kosztuje w Polsce 739,99 zł. Dla porównania standardowy Pegasus 42 jest wyceniony na 599,99 zł, więc za lżejszą konstrukcję, ZoomX i Air Zoom trzeba dopłacić 140 zł.

To nadal wyraźnie mniej niż koszt wielu współczesnych supershoes z płytką karbonową, ale też trudno mówić o niedrogim modelu do nabijania kilometrów. Przy tej cenie Plus 2 musi oferować coś więcej niż atrakcyjną nazwę pianki.
Pierwszy Pegasus Plus za mocno opierał się na pamięci o Turbo. Druga generacja dostała technologię, która pozwala jej funkcjonować jako samodzielny model.
Nie każdy potrzebuje karbonu, kilku par butów w szafie i osobnego sprzętu na każdą jednostkę treningową. Czasami znacznie wygodniej mieć jedną parę, w której spokojne 10 kilometrów rano nie będzie męczące, a wieczorne interwały nie zaczną przypominać biegu w kapciach. Pegasus Plus 2 wygląda właśnie na próbę pogodzenia tych dwóch światów.
