powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Nike wraca do buta z gofrownicy w kolorze malachitu. Zainteresowani?

Mam słabość do sneakersów, które niosą za sobą coś więcej niż kolejną sezonową paletę kolorów. Nie muszą od razu zmieniać świata, wystarczy, że mają w sobie kawałek prawdziwej historii, najlepiej takiej lekko nieporadnej, domowej, dalekiej od dzisiejszych laboratoriów. Nike Moon Shoe dokładnie z takiej historii wyrasta. Z kuchni, z eksperymentu, z wafflownicy, która raczej nie spodziewała się, że trafi do mitologii sportowego designu.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Nike wraca do buta z gofrownicy w kolorze malachitu. Zainteresowani?

fot. Nike

Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google

Teraz model wraca w wersji Malachite, czyli w mocnym, zielonym odcieniu inspirowanym malachitem. I choć na pierwszy rzut oka można potraktować to jako jeszcze jedną retro-premierę dla ludzi, którzy mają w szafie więcej pudełek po butach niż zdrowego rozsądku, mnie ten powrót ciekawi. Bo Moon Shoe pokazuje coś, co w świecie sneakersów nadal działa wyjątkowo dobrze: prostą formę, autentyczne pochodzenie i historię, której nie trzeba dopisywać markerem na metce.

But, który zaczął się od kuchennego błędu

Moon Shoe jest jednym z tych modeli, przy których opowieść o genezie brzmi prawie zbyt dobrze, żeby była prawdziwa. Bill Bowerman, współzałożyciel Nike i trener związany z University of Oregon, szukał sposobu na lepszą przyczepność dla biegaczy. Kolce nie sprawdzały się na każdym podłożu, płaskie podeszwy dawały za mało kontroli, a lekkie buty biegowe początku lat 70. wyglądały dziś raczej jak obietnica buta niż gotowy sprzęt.

Inspiracja przyszła przy śniadaniu. Bowerman zauważył wzór w gofrownicy swojej żony Barbary i zaczął eksperymentować z wlewaniem gumowej mieszanki w kratkowaną formę. Pierwsze próby były dalekie od elegancji. Sprzęt kuchenny ucierpiał, prototypy się rozpadały, a sam pomysł wymagał wielu poprawek. Ale właśnie z tej kombinacji uporu i chałupniczej inżynierii wyrósł charakterystyczny bieżnik waflowy, który później stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów w historii Nike.

fot. Nike

Oryginalny Moon Shoe pojawił się przy okazji amerykańskich kwalifikacji olimpijskich w Eugene w 1972 roku. Jego nazwa wzięła się od śladów zostawianych przez podeszwę, kojarzonych z odciskami na księżycowym pyle. Brzmi trochę jak anegdota opowiadana po latach przy dobrym winie, ale właśnie takie drobiazgi najdłużej trzymają się kultury. Technicznie był to but surowy, cienki i daleki od dzisiejszego komfortu. Symbolicznie – bardzo ważny.

Malachite, czyli zieleń dla tych, którym znudziła się biel

Nowa odsłona Moon Shoe OG Malachite ma kolorystykę Malachite/Soft Pearl/Gum Light Brown, kod IW0955-300 i cenę 105 dolarów, czyli około 380 zł. W praktyce, jeśli model trafi szerzej do Europy, polska cena może być wyższa, bo dochodzą podatki, dystrybucja i klasyczna magia lokalnych cenników. Amerykańska kwota daje jednak dobry punkt odniesienia: to ma być retro-sneaker z historią, ale jeszcze nie luksusowy eksponat zamknięty za szybą.

Wizualnie ta wersja idzie w stronę wyrazistej prostoty. Zielona cholewka z tkaniny, jasny Swoosh, zamszowe wzmocnienia i gumowa podeszwa w naturalnym odcieniu robią dokładnie tyle, ile trzeba. Nie ma tu przesadnego kombinowania, technologicznej pokazówki ani futurystycznych nakładek, które po trzech miesiącach wyglądają jak resztki dekoracji z eventu gamingowego. To smukły, niski but o biegowym rodowodzie, ale dziś bardziej do miasta niż na tartan.

fot. Nike

Daje odpocząć od przesytu

Popularność takich modeli nie bierze się wyłącznie z nostalgii. Mam wrażenie, że coraz częściej szukamy w butach czegoś bardziej czytelnego. Przez lata rynek sneakersów pompował coraz większe podeszwy, coraz dziwniejsze konstrukcje, coraz bardziej rozkrzyczane kolaboracje. Bywało efektownie, ale po pewnym czasie oko zaczyna tęsknić za linią, którą da się zrozumieć bez instrukcji.

Moon Shoe wpisuje się w ten moment bardzo dobrze. Ma niski profil, sportowe DNA i formę, którą można nosić z dżinsami, szerokimi spodniami, prostą sukienką albo letnią spódnicą. To nadal but z charakterem, ale nie domaga się od reszty stylizacji pełnej scenografii. Dla mnie to duża zaleta, bo moda uliczna bywa dziś męcząca, gdy każdy element próbuje krzyczeć trochę głośniej od poprzedniego.

Ciekawy jest też kontekst współpracy Nike z Jacquemus, która wcześniej pomogła odświeżyć Moon Shoe dla publiczności bardziej modowej niż stricte biegowej. Francuska marka wyciągnęła z archiwum Nike smukłość, prostotę i lekko baletowy kierunek sylwetki. Teraz wersja Malachite wygląda jak bardziej codzienna odpowiedź na tamten modowy eksperyment. Nadal czuć archiwum, ale już bez wrażenia, że but został zaprojektowany głównie do sesji zdjęciowej.

fot. Nike

Kawałek historii

Nie udawałabym, że Moon Shoe Malachite będzie przełomem dla osób, które szukają najlepszego możliwego komfortu na cały dzień. Dzisiejsze buty biegowe i lifestyle’owe potrafią zaoferować znacznie więcej amortyzacji, stabilizacji i technologicznej wygody. Ten model kupuje się raczej dla proporcji, historii i konkretnego stylu.

Czy to but dla każdego? Raczej nie. Ale dla osób lubiących retro, zielone akcenty i sneakersy z opowieścią będzie miał sporo uroku. Ja patrzę na niego z sympatią, bo przypomina, że wielkie marki też zaczynały od brudnych prób, zepsutych narzędzi i pomysłów, które z boku mogły wyglądać absurdalnie. Czasem właśnie z takich rzeczy zostaje po latach najwięcej.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Dodaj Focus.pl jako preferowane źródłoCzęściej pojawimy się w Twoich wynikach wyszukiwania Google
Udostępnij
FacebookX