Ninja Crispi DualZone wygląda jak odpowiedź właśnie na ten problem. Nowy model dostaje dwie niezależne szklane komory po 3,8 litra każda, czyli łącznie około 7,6 litra pojemności. Można więc piec łososia w jednej, a ziemniaki albo warzywa w drugiej, ustawić inne temperatury i różne czasy, a urządzenie samo tak rozłoży pracę, żeby wszystko skończyło się w tym samym momencie. I mam wrażenie, że dla wielu osób będzie to ważniejsze niż kolejna funkcja pieczenia, suszenia czy chrupiącej skórki.
Bo air fryer od dawna nie walczy już o miejsce na blacie jako gadżet do frytek. Coraz częściej zastępuje mały piekarnik w zwykłym, codziennym gotowaniu.
Wreszcie air fryer, który rozumie, jak wygląda obiad
Podwójne kosze nie są żadną nowością. Ninja ma ich w ofercie sporo, podobnie jak inne marki. Różnica polega na tym, że Crispi DualZone łączy układ dwóch stref z ideą szklanych pojemników, które można od razu postawić na stole, zamknąć pokrywką i schować do lodówki.
To detal, ale bardzo praktyczny. W typowym air fryerze jedzenie ląduje w metalowym lub powlekanym koszu, potem trzeba je przełożyć na talerz, do pojemnika albo do naczynia żaroodpornego. Tutaj jedna szklana misa może przejść drogę od przygotowania składników, przez pieczenie, po przechowywanie resztek. Kuchnia nagle przestaje przypominać małą linię produkcyjną, na której każdy etap wymaga kolejnego naczynia.
Nowość ma funkcję Smart Finish, która synchronizuje zakończenie pracy obu komór. Jedna część obiadu może potrzebować 18 minut, druga 11, ale urządzenie samo opóźni start krótszego programu. Jest też Match Cook, przydatne wtedy, gdy w obu pojemnikach przygotowujemy większą porcję tego samego dania.
Brzmi jak funkcja dla osób, które lubią mieć wszystko pod kontrolą, ale jej prawdziwa wartość to fakt, że pozwala przestać pilnować dwóch zegarków i nie prowadzić negocjacji z pieczonymi ziemniakami, czy wytrzymają kolejne siedem minut na talerzu.
Szklane pojemniki mają więcej sensu
Przezroczyste misy są dziś modne w kuchennych sprzętach, bo dobrze wyglądają na zdjęciach i dają użytkownikowi poczucie kontroli nad tym, co dzieje się w środku. W przypadku Crispi DualZone nie chodzi jednak wyłącznie o estetykę.
Szkło pozwala zajrzeć do środka bez otwierania komory i wypuszczania gorącego powietrza. Można też szybciej zauważyć, że brokuły zaczynają już łapać mocniejszy kolor, a panierka na kurczaku dostała dokładnie tyle chrupkości, ile trzeba. Przy gotowaniu na co dzień to bywa przyjemniejsze niż ciągłe wysuwanie kosza i potrząsanie nim.
Ninja podkreśla też, że użyte pojemniki CleanCrisp są wolne od PFAS. To ważny komunikat dla osób, które ograniczają kontakt żywności z powłokami nieprzywierającymi, choć warto zachować proporcje. Szkło nie sprawi automatycznie, że każdy obiad stanie się zdrowszy, a frytki z air fryera nie zamieniają się nagle w sałatkę. Daje jednak większy komfort osobom, które wolą przygotowywać i przechowywać jedzenie w szkle niż w plastiku czy zużywających się z czasem koszach z powłoką.
Sześć trybów, ale sedno pozostaje dość zwyczajne
Crispi DualZone oferuje sześć programów: air fry, pieczenie, suszenie, Max Crisp, roast oraz recrisp. Ten ostatni może być szczególnie użyteczny dla wszystkich, którzy próbują uratować wczorajszą pizzę, frytki albo panierowaną rybę po nocy w lodówce. Mikrofalówka potrafi je podgrzać, ale często odbiera im wszystko, co wcześniej było przyjemne. Air fryer zwykle radzi sobie lepiej, zwłaszcza z daniami, które powinny mieć chrupiącą powierzchnię.
Nie kupowałabym jednak tego modelu dla samej liczby programów. Dzisiejsze air fryery mają ich tyle, że można odnieść wrażenie, iż każdy z nich chce zostać domowym centrum gastronomicznym. Prawdziwy argument jest prostszy: dwie niezależne strefy, które pomagają zrobić obiad bez rozbijania go na etapy.
To sprzęt dla osób, które wracają wieczorem do domu i nie potrzebują kolejnej inspiracji kulinarnej z internetu. Potrzebują czegoś, co pozwoli w rozsądnym czasie przygotować dwie rzeczy naraz, ograniczyć zmywanie i nie uruchamiać dużego piekarnika dla jednej porcji warzyw oraz dwóch kawałków mięsa.
Cena może ostudzić entuzjazm
Ninja Crispi DualZone kosztuje w USA 350 dolarów, czyli około 1 320 zł. To dużo jak na air fryer, zwłaszcza że klasyczne modele z dwoma szufladami można kupić wyraźnie taniej. Nowy sprzęt ma więc sens przede wszystkim dla osób, które rzeczywiście będą korzystać z jego szklanych pojemników także poza samym pieczeniem – do przygotowywania posiłków, serwowania i przechowywania jedzenia.

W Polsce pozostaje jeszcze pytanie o dostępność i lokalną cenę. Na razie trudno zakładać, że urządzenie pojawi się u nas w identycznej kwocie, bo import, podatki i polityka dystrybucyjna potrafią szybko zamienić ciekawy zagraniczny sprzęt w produkt z półki dla wyjątkowo cierpliwych miłośników AGD.
Mimo to sama idea jest trafiona. Air fryer przestał być sprzętem od szybkiej przekąski i coraz wyraźniej wchodzi w rolę urządzenia, które pomaga ogarnąć zwykły obiad po pracy. Dwie szklane komory nie zmienią kuchni w restaurację, ale mogą oszczędzić frustracji, których zwykle nawet nie zauważamy – aż do dnia, gdy znów próbujemy podgrzać zimne ziemniaki, bo łosoś wyszedł pięć minut później.
