Metaliczna powierzchnia zmienia wygląd sportowej koperty Wild ONE, pozostawiając jej wieloczęściową konstrukcję. W mniejszej wersji dochodzą stonowane kolory, w większym szkielecie miętowe akcenty. Model z meteorytem ma z kolei zamkniętą tarczę o naturalnym wzorze. Podczas porównania wybrałabym najpierw rozmiar i rodzaj wskazań, bo te różnice będą widoczne przy każdym spojrzeniu na nadgarstek.
Wild ONE od początku był eksperymentem z lekką konstrukcją
Wild ONE wykorzystuje wieloczęściową kopertę. Kompozyt NORTEQ, gumowy element amortyzujący i wewnętrzny pojemnik na mechanizm mają osobne zadania. Taka architektura pozwala wprowadzić nowy materiał do jednej części konstrukcji. Gumowa warstwa ma ograniczać przenoszenie wstrząsów, a zewnętrzne powierzchnie nadają zegarkowi rozpoznawalny wygląd.

Tytanowa górna płyta zmienia więc sposób odbijania światła i kontakt z powierzchnią koperty. Pozostałe elementy nadal tworzą układ, który od początku wyróżniał sportowe Wild ONE. Oglądając ten model z boku, można rozpoznać połączenie metalu, kompozytu i gumy, zamiast jednolitej obudowy z jednego materiału.
Górną płytę wykonano z tytanu klasy 5, natomiast dolna pozostaje z czarnego NORTEQ. W konstrukcji nadal są gumowy amortyzator i tytanowy pojemnik. Warto więc rozumieć nazwę Titanium jako opis konkretnej kombinacji materiałów. Producent podkreśla mniejszą gęstość tytanu wobec stali, ale nie oznacza to, że cały nowy zegarek jest lżejszy od wcześniejszego kompozytowego Wild ONE.
Nie mamy tu tak prostego porównania. To, co można zobaczyć od razu, dotyczy powierzchni: satynowany i polerowany metal daje inny rodzaj odbicia światła. W sportowej bryle pojawia się chłodniejszy, bardziej techniczny akcent. Właśnie takiej zmiany spodziewałabym się podczas oglądania obu generacji obok siebie.
Mniejszy model jest szary, większy ma miętowe akcenty
Wild ONE Skeleton Titanium 39 mm powstanie w serii 400 sztuk. Szarą kolorystykę przełamują jasne żółte akcenty luminescencyjne. Wersja 42 mm otrzymała miętową zieleń na pasku, elementach koperty i tarczy. Ta różnica dobrze pokazuje, jak mocno kolor wpływa na tę samą architekturę.
Mniejszy model wygląda bardziej stonowanie, większy mocniej podkreśla sportową stronę kolekcji. Oba odsłaniają mechanizm, więc na tarczy i tak dzieje się sporo. Sama zaczęłabym od szarej odmiany 39 mm. Odpowiada mi połączenie wyraźnej konstrukcji z ograniczoną paletą. Mięta może z kolei spodobać się osobie, która właśnie takiej obecności zegarka na nadgarstku szuka.
W obu szkieletowanych wersjach pracuje automatyczny kaliber NK26/1 4K z rezerwą chodu 65 godzin. Mechanizm widać od strony tarczy i dekla, a jego wahnik nawiązuje kształtem do górskiego szczytu. Logo przeniesiono na pierścień wokół wskazań, żeby uporządkować otwarty układ. To drobna decyzja, którą doceniam w takich zegarkach.
Konstrukcja może być rozbudowana wizualnie, ale nadal trzeba odnaleźć godzinę. Wszystkie trzy nowości mają wodoszczelność 200 m. Ten parametr pasuje do charakteru Wild ONE, choć sama ocena wygody nadal zależy od ułożenia koperty i gumowego paska. Otwarty mechanizm daje tu przede wszystkim własną estetykę, obecną przy każdym spojrzeniu.
Meteoryt daje spokojniejszą powierzchnię i naturalny wzór
Wild ONE Meteorite Titanium 42 mm dostał antracytową tarczę wykonaną z żelaznego meteorytu znalezionego w północnej Szwecji. Widoczny wzór Widmanstättena wynika z naturalnej struktury krystalicznej materiału. Każdy wycięty fragment wygląda trochę inaczej. To dobry kontrast do bardzo technicznej koperty, której części produkuje się według ściśle określonego projektu.

Zegarek ma szary gumowy pasek, jasne wskazania i automatyczny kaliber NN20/1 od Kenissi z 70 godzinami rezerwy chodu. Ta wersja jest edycją specjalną, ale bez podanej liczby egzemplarzy. Chętnie porównałabym ją ze szkieletem. Zamknięta tarcza powinna dawać spokojniejszy widok, mimo że sama historia materiału jest wyjątkowo efektowna.
Ceny zależą od tarczy i wykończenia
Brytyjskie ceny szkieletowanych Wild ONE Titanium zaczynają się od 5430 funtów, czyli około 28 500 zł. Meteorite kosztuje od 5825 funtów, czyli około 30 600 zł. Ostateczna konfiguracja zależy również od wybranego zapięcia. To wyraźnie luksusowy segment mechanicznych zegarków sportowych. Sama patrzyłabym tutaj przede wszystkim na charakter konkretnej odmiany.
Szary model 39 mm, miętowy szkielet i meteoryt oferują różne powody zainteresowania. Trudno sprowadzić wybór do prostego lepiej lub gorzej, skoro część różnic dotyczy samej przyjemności oglądania. Właściciel wcześniejszego Wild ONE również może uznać, że nadal najbardziej odpowiada mu jego własne zestawienie materiałów i kolorów.
Spośród nowych wersji najpierw przymierzyłabym szary model 39 mm. Otwarta tarcza i wieloczęściowa koperta są w nim zestawione z ograniczoną paletą kolorów. Meteorite daje inny efekt: zamiast widoku mechanizmu pokazuje naturalny wzór zamkniętej tarczy.
NORQAIN wykorzystał tę samą rodzinę konstrukcji do stworzenia trzech różnych odmian. Wybór zależy więc także od tego, ile detali chcemy widzieć na ręce i jak mocno zegarek ma zaznaczać się w stroju.
