Niegdyś myślałem, że opowieści o kontrolach Ryanair, to żarty między moimi znajomymi na temat lotów irlandzką linią. W końcu słyszy się też, że trzeba zabierać własne krzesła. W końcu jednak przyszła pora, że skorzystałem z usług tej linii i nigdy nie zapomnę, że musiałem nawet paski z plecaka upchać tak, aby nie wystawały poza narzędzie do pomiaru bagażu. I ta sama firma, właśnie wprowadza nowe zasady dotyczące bagażu.
Uwielbiasz, gdy Ryanair sprawdza wielkość bagażu co do milimetra? Zaraz wchodzą nowe zasady
Dobrze wszystkim podróżnikom znane irlandzkie linie lotnicze Ryanair wprowadzają nowe zasady. I niestety nie będą one zbyt wygodne dla użytkowników ich lotów, bowiem za niedługo będzie trzeba na wszelki wypadek jechać jeszcze prędzej na lotnisko niż teraz. Szczęście w nieszczęściu, będzie to dotyczyło wyłącznie osób, które zabierają ze sobą bagaż rejestrowany.

Osoby, którym los lubi płatać figle wpływające na ich punktualność, będą miały od 10 listopada kolejny powód do stresu. To właśnie od tego dnia, korzystający z usług linii lotniczych Ryanair będą musieli się zjawić na lotnisku szybciej, żeby nadać bagaż rejestrowany do luku samolotu. Przepisy jako takie się nie zmieniają, ale po prostu firma zadecydowała, że będą zamykać bramki już godzinę przed wylotem.
Czytaj też: Lotniczy stop, brak nitów i bezszelestne kółka. Xiaomi prezentuje walizkę, która uprzyjemni każdą podróż
Do tej pory można się było zjawić właściwie na styk, bo pasażerom wolno było przekazać swoje walizki i plecaki nawet do 40 minut przed startem samolotu. To jednak musiało być za mało, bowiem ten czas wydłużono dla obsługi ładującej bagaże. Ryanair ostrzega, że osoby, które nie zdążą nadać walizki przed upływem nowego terminu, będą się musiały liczyć z możliwością doświadczenia najgorszej z kar. Mogą zostać niedopuszczone do lotu.
Nie tak strasznie, jak na początku brzmi. Tylko 1/5 osób latających odczuje zmiany
I chociaż brzmi to w pierwszej chwili strasznie, to chyba najbardziej przeraża zaistnienie takiej okoliczności teoretycznie, niż w praktyce. Ryanair podaje, że nawet 80% pasażerów wsiada wyłącznie z bagażem podręcznym. Dlatego zdecydowana większość nie ma powodów do obaw. Nie ma też w tym niczego dziwnego, w końcu nie po to się wybiera lot akurat z tym przewoźnikiem, aby jeszcze dopłacać mnóstwo pieniędzy za rejestrację bagażu.

Oznacza to, że o ile nie jest się w tej ekskluzywnej grupie 20% osób podróżujących Ryanairem z nadawanym bagażem, to największą obawą wciąż pozostanie, żeby nie przesadzić z pakowaniem na siłę plecaka. Dobrze wiemy, że nerwowe przekładanie wszystkiego pod nogami ludzi stojących w kolejce, nie jest wcale miłe.
Czytaj też: Ta katastrofa na zawsze zmieniła lotnictwo. Odnaleziony wrak samolotu zawierał kluczową informację
Przy tej okazji warto dodać, że firma pracuje stale nad rozszerzeniem dostępności stacji z samodzielną odprawą bagażu. Osobiście się na temacie nie znam, więc nie rozumiem dlaczego ich wprowadzenie to tyle trudu, ale fakt jest taki, że ich używanie jest wybitnie wygodne i każdy przewoźnik powinien oferować taką usługę.
Podsumowując, każdy, kto wie, że los nie sprzyja podczas przygotowań do wylotu, a wie, że nadaje bagaż, musi teraz nastawiać budzik trochę wcześniej. Od 10 listopada Ryanair przyjmuje bagaże rejestrowane wyłącznie do 60 minut przed wylotem, po tym czasie trzeba się liczyć z konsekwencjami.
Źródło: Ryanair
