powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Nowej Hondy nie trzeba kupować. Producent sprawdzi zupełnie inny sposób na motocykl

Mam wrażenie, że największym problemem elektrycznych motocykli od dawna wcale nie jest brak osiągów. Producenci potrafią już zbudować maszynę szybką, efektowną i przyjemną w prowadzeniu. Znacznie trudniej przekonać motocyklistę, żeby wydał sporą sumę na technologię, która za trzy lata może wyglądać na starą. Honda znalazła na to dość sprytną odpowiedź. W Australii swojego nowego WN7 zamierza oferować w abonamencie.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Nowej Hondy nie trzeba kupować. Producent sprawdzi zupełnie inny sposób na motocykl
Chcesz czytać więcej treści jak „Nowej Hondy nie trzeba kupować. Producent sprawdzi zupełnie inny sposób na motocykl"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

To interesujące również dlatego, że WN7 jest dla Hondy modelem szczególnym. To pierwszy pełnowymiarowy elektryczny naked tej marki, zbudowany jako poważna alternatywa dla motocykla spalinowego, a nie miejski eksperyment przeznaczony na kilka kilometrów do biura. Tymczasem zamiast klasycznego cennika Australijczycy dostaną miesięczną opłatę i możliwość oddania motocykla, kiedy elektryczna przygoda przestanie im odpowiadać.

400 dolarów miesięcznie i motocykl stoi w garażu

Program jest niewielki. Do Australii ma trafić początkowo zaledwie 50 egzemplarzy WN7, a oferta będzie skierowana do obecnych klientów Hondy. Miesięczny abonament wyniesie 400 dolarów australijskich, czyli około 1055 zł. W cenie znalazły się rejestracja i ubezpieczenie.

Cały program przewidziano na dwa lata, co przy 24 miesiącach oznacza 9600 dolarów australijskich, czyli około 25 325 zł. Jednocześnie australijskie informacje dotyczące programu wskazują na możliwość rezygnacji z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Obsługą abonamentu ma zajmować się firma Carbar.

Właśnie ten ostatni szczegół wydaje mi się ważniejszy niż sama wysokość raty. Motocykl elektryczny wciąż jest zakupem obarczonym większą liczbą znaków zapytania niż porównywalna maszyna spalinowa. Jak szybko zestarzeje się akumulator? Ile motocykl będzie wart za kilka lat? Czy za dwie generacje zasięg nagle nie wzrośnie o połowę? Czy infrastruktura ładowania okaże się wystarczająca?

Przy abonamencie sporą część tych pytań można odłożyć. Jeździsz, płacisz, a jeśli technologia przestaje ci odpowiadać, zwracasz motocykl. Z punktu widzenia osoby ciekawej elektryków to rozwiązanie znacznie mniej ryzykowne niż wydanie dużej kwoty na własność.

Honda WN7 ma czym przekonywać

Sam motocykl zdecydowanie zasługuje na uwagę także bez finansowych eksperymentów. WN7 wyrósł z pokazanego podczas EICMA 2024 prototypu EV Fun Concept i został wyposażony w akumulator litowo-jonowy o pojemności 9,3 kWh. Elektryczny układ napędowy osiąga maksymalnie 50 kW oraz 100 Nm momentu obrotowego. Honda porównuje moc do motocykli spalinowych klasy 600 cm³, a moment obrotowy do maszyn litrowych.

Energia trafia na tylne koło za pomocą pasa. Nie ma sprzęgła ani klasycznej skrzyni biegów, jest natomiast regulowany poziom hamowania rekuperacyjnego. Ciekawie wypada również tryb manewrowania przy niewielkiej prędkości, pozwalający jechać zarówno do przodu, jak i do tyłu. Przy masie około 217 kg możliwość wycofania motocykla za pomocą silnika przestaje wyglądać jak gadżet dodany do tabeli wyposażenia.

Honda deklaruje około 140 km zasięgu według procedury WMTC. W trasie turystycznej trudno uznać taki wynik za argument kończący dyskusję o silniku spalinowym. W codziennych dojazdach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dla wielu osób oznaczałby ładowanie co kilka dni, a WN7 obsługuje także szybkie ładowanie CCS2. Uzupełnienie energii od 20% do 80% ma zajmować około 30 minut. Pełne ładowanie prądem przemiennym może natomiast zamknąć się w czasie poniżej 2,4 godziny przy odpowiednim źródle zasilania.

Motocyklista zaczyna przypominać użytkownika smartfona

Pomysł Hondy wykracza jednak poza jeden model. Od lat oswajamy się z tym, że coraz mniej rzeczy naprawdę posiadamy. Płacimy za dostęp do muzyki, filmów, oprogramowania, przestrzeni w chmurze, a w przypadku samochodów leasing i wynajem długoterminowy nikogo już szczególnie nie dziwią. Motocykl był dotąd trochę innym światem. Częściej buduje się z nim osobistą relację, modyfikuje go, trzyma przez wiele lat, czasem kupuje bardziej sercem niż kalkulatorem.

Dlatego abonament na motocykl może wielu osobom wydawać się wręcz sprzeczny z charakterem tej pasji. Rozumiem takie podejście. Jednocześnie przy elektrykach mam znacznie więcej sympatii do wynajmu niż przy klasycznych maszynach. Technologia akumulatorów rozwija się szybko, ceny trudno przewidzieć, a wartość kilkuletnich pojazdów elektrycznych potrafi być źródłem niemiłych niespodzianek.

Honda przerzuca część tego ryzyka z klienta na siebie. Przy okazji dostaje coś niezwykle wartościowego – grupę użytkowników korzystających z motocykla przez wiele miesięcy w normalnych warunkach. To znacznie więcej informacji niż można uzyskać podczas weekendowych jazd testowych.

Australia będzie poligonem dla WN7

Wybór Australii również wydaje się przemyślany. Elektryczne motocykle nadal stanowią tam niewielką część rynku, a sama Honda otwarcie traktuje program jako sprawdzian zainteresowania technologią. Australia będzie przy tym pierwszym rynkiem poza Europą, na którym WN7 pojawi się u klientów.

50 sztuk brzmi wręcz symbolicznie, jednak właśnie dlatego eksperyment może być interesujący. Honda nie musi przekonywać tysięcy ludzi, że powinni natychmiast porzucić benzynę. Wystarczy znaleźć kilkudziesięciu motocyklistów gotowych przez kilka miesięcy sprawdzić, czy 140 km zasięgu, szybkie ładowanie i elektryczny napęd faktycznie pasują do ich codzienności.

Myślę, że abonament może być jednym z rozsądniejszych sposobów oswajania elektrycznych motocykli. Zwłaszcza dopóki człowiek kupujący taki sprzęt zastanawia się nie tylko nad tym, jak będzie nim jeździł, ale także nad tym, ile za kilka lat będzie wart jego akumulator.

Honda WN7 może więc sprawdzić coś znacznie większego niż zainteresowanie jednym nowym nakedem. Australijski program pokaże, czy motocykliści są gotowi zaakceptować sytuację, w której kluczyk mają w kieszeni, ale motocykl w dokumentach nigdy tak naprawdę nie staje się ich własnością.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Nowej Hondy nie trzeba kupować. Producent sprawdzi zupełnie inny sposób na motocykl"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX