Nowa odsłona Marine pokazuje, że Breguet doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Kolekcja na 2026 rok dostała sporą wizualną korektę. Mechanicznie nie wydarzyła się rewolucja, ale patrząc na nowe Marine 5517 i Marine Chronographe 5527, mam wrażenie, że właśnie tak powinno się odświeżać luksusowy zegarek. Bez wyrzucania własnego dziedzictwa do kosza, za to z odwagą do usunięcia kilku elementów, które zaczęły ciążyć.
Cyfry rzymskie ustępują miejsca projektowi Bregueta
Zmiana, którą zauważa się natychmiast, dotyczy indeksów. W nowych Marine zniknęły cyfry rzymskie. Zastąpiły je charakterystyczne cyfry Bregueta, nazwane od stylu stworzonego przez Abrahama-Louisa Bregueta. Nadal jest więc bardzo francusko i bardzo historycznie, ale cała tarcza wydaje się przy tym znacznie lżejsza.

Moim zdaniem wcześniejsze Marine miały tu drobny kryzys tożsamości. Koperta, gumowy pasek, 100 metrów wodoszczelności i zintegrowana bransoleta mówiły sportowy luksus, podczas gdy tarcza czasami sprawiała wrażenie przeniesionej z zegarka, który lepiej czułby się pod mankietem smokingowej koszuli.
Teraz proporcje są znacznie bardziej spójne. Wskazówki zachowały klasyczne zakończenia charakterystyczne dla Bregueta, pojawiła się luminova, a pierścień minutowy został uproszczony. Datownik przeniesiono z godziny 3 na 6, dzięki czemu tarcza stała się bardziej symetryczna. Niby kosmetyka, ale w zegarkach za sześciocyfrowe kwoty właśnie takie drobiazgi potrafią decydować o całym odbiorze.
Na tarczy nadal jest praca, której nie da się zrobić w pośpiechu
Sportowy charakter nie oznacza, że Breguet poszedł drogą sterylnej, przemysłowej tarczy. Środkowa część nadal wykonywana jest ze złota i ręcznie giloszowana. Zastosowano wzór Quai de l’Horloge, inspirowany falami, który marka pokazała przy okazji obchodów swojego 250-lecia.

To akurat bardzo lubię w tym projekcie. Z daleka Marine wygląda współcześniej i czyściej, ale po podejściu bliżej zaczynają pojawiać się szczegóły przypominające, z jaką manufakturą mamy do czynienia. Na sekundniku modelu 5517 oraz centralnej wskazówce chronografu końcówka tworzy literę B nawiązującą do morskiej flagi Bravo. Osłony koronki mają przypominać fale, a widoczny przez szafirowy dekiel złoty wahnik automatycznego mechanizmu otrzymał kształt inspirowany sterem statku.
Takie odniesienia łatwo doprowadzić do granicy dekoracyjnego przesytu. Tutaj na szczęście trzeba ich trochę poszukać.
Marine 5517 pozostał najbardziej uniwersalnym z rodziny
Podstawowy Marine 5517 ma kopertę o średnicy 40 mm i występuje w tytanie, białym złocie oraz różowym złocie. Wszystkie warianty zapewniają wodoszczelność do 100 metrów i mogą być zestawione z gumowym paskiem albo metalową bransoletą. W tytanowym modelu pojawia się niebieska tarcza z gradientem, białe złoto połączono z jasnym błękitem, a różowe złoto z czernią.

W środku pracuje automatyczny kaliber 777A z krzemową sprężyną balansu oraz 55-godzinną rezerwą chodu. To konstrukcja manufakturowa, numerowana i sygnowana przez Bregueta.
Ceny skutecznie przypominają jednak, że określenie sportowy oznacza tutaj coś zupełnie innego niż w katalogu większości producentów. Tytanowy Marine 5517 na gumowym pasku kosztuje 26 400 dolarów, czyli około 101 300 zł. Wersja z tytanową bransoletą to 30 000 dolarów, czyli około 115 100 zł. W złocie robi się znacznie poważniej – pełna złota bransoleta podnosi cenę 5517 do 80 300 dolarów, czyli około 308 200 zł.
Chronograf schudł wizualnie i wyszło mu to na dobre
Jeszcze ciekawszą zmianę przeszedł Marine Chronographe 5527. Koperta ma 42,3 mm, a tarcza zamiast trzech liczników chronografu została ograniczona do dwóch. Jeden odpowiada za minuty stopera, drugi za małą sekundę. Zniknięcie dodatkowego totalizatora uporządkowało projekt i pozwoliło mocniej wyeksponować giloszowany środek tarczy.

Mechanizm 582QA nadal oferuje funkcję flyback, więc stoper można wyzerować i uruchomić ponownie jednym naciśnięciem przycisku. Kaliber składa się z 343 elementów i korzysta między innymi z krzemowej sprężyny balansu oraz odwróconej krzemowej kotwicy wychwytu. Koperta również wytrzymuje zanurzenie do 100 metrów.
Tytanowy chronograf na gumie kosztuje 33 000 dolarów, czyli około 126 600 zł, a z bransoletą 36 600 dolarów, czyli około 140 500 zł. Na drugim końcu cennika znajduje się złoty 5527 na pełnej złotej bransolecie za 93 900 dolarów, czyli około 360 400 zł.
211 lat później morze nadal jest dla Bregueta ważne
Marine nie ma morskiej nazwy wymyślonej przez dział marketingu. W 1815 roku Abraham-Louis Breguet został mianowany zegarmistrzem francuskiej marynarki królewskiej. Tworzone przez niego chronometry pomagały określać długość geograficzną podczas żeglugi, a morski rozdział został później jednym z istotnych elementów historii firmy.

Dziś prawdopodobnie niewielu właścicieli Marine będzie ustalało za jego pomocą pozycję statku na Atlantyku. Bardziej interesujące jest to, jak marka wykorzystuje tę przeszłość bez zamykania projektu w muzealnej gablocie.
Po 250. urodzinach Breguet wyraźnie zaczęło porządkować swoje kolekcje i nadawać im współczesny język. Najpierw mocno zmieniła się linia Tradition, teraz przyszła kolej na Marine. Widzę w tym rozsądny kierunek. Marka ma wystarczająco dużo historii, aby niczego już nikomu nie udowadniać. Może więc pozwolić sobie na odrobinę świeżości.
Nowe Marine są dobrym przykładem luksusu, który nie musi wyglądać jak pamiątka po poprzednim stuleciu. Nawet jeśli nadal kosztuje tyle, co całkiem przyzwoity samochód.
