Chodzi o Papio CL, czyli miniaturowego scramblera z silnikiem o pojemności 126 cm3, 12-calowymi kołami i mocą około 9,5 KM. Wygląda trochę tak, jakby ktoś wziął pełnowymiarowy motocykl i zmniejszył go w ustawieniach drukarki do 70%.
Mały motocykl, który całkiem dobrze rozumie miasto
Papio CL nie powstał z myślą o autostradach, wyprawach przez pół Europy czy biciu rekordów spod świateł. Jednocylindrowy, chłodzony powietrzem silnik osiąga około 9,5 KM przy 8250 obr./min i około 9,2 Nm momentu obrotowego. Do tego dochodzi sześciobiegowa skrzynia. Liczby są skromne, lecz przy masie gotowego do jazdy motocykla wynoszącej około 114 kg zaczynają mieć znacznie więcej sensu.
Siedzisko znajduje się na wysokości około 760 mm. To niewiele, zwłaszcza na tle popularnych motocykli klasy adventure, przy których niższe osoby czasem zaczynają negocjacje z grawitacją jeszcze przed uruchomieniem silnika. Tutaj łatwo podeprzeć się nogami, łatwo przestawić motocykl na parkingu i łatwo przecisnąć się przez zatłoczone miasto. Właśnie w takich warunkach małe motocykle zaczynają pokazywać swój urok.

CFMOTO dorzuciło przy tym elementy, których kilka lat temu w tak taniej i małej maszynie trudno byłoby oczekiwać. Papio CL ma dwukanałowy ABS, kontrolę trakcji, odwrócony przedni widelec, tylny amortyzator z regulacją napięcia wstępnego, pełne oświetlenie LED oraz okrągły, 3-calowy wyświetlacz LCD. 12-calowe felgi obuto w bardziej agresywne opony o bieżniku pozwalającym zjechać z asfaltu.
Scrambler w wersji kieszonkowej ma sporo uroku
Stylistycznie Papio CL trafia w modę, która najwyraźniej jeszcze długo nam się nie znudzi. Są dwa okrągłe reflektory, prosta kanapa, wysoka kierownica, szerokie opony i sylwetka inspirowana scramblerami. Całość wygląda lekko, trochę zadziornie i zdecydowanie mniej poważnie niż większość współczesnych motocykli.

I chyba właśnie za tę lekkość lubię kategorię minimoto. Wsiadając na taki sprzęt, człowiek raczej nie zastanawia się nad trybem jazdy, mapą silnika czy ustawieniem półaktywnego zawieszenia. Chce po prostu pojechać. Do pracy, na kawę, po zakupy albo kilka kilometrów szutrem za miastem.
Nawet lista dodatków jest dostosowana do tego sposobu użytkowania. Można dokupić między innymi gniazdo USB-C za 40 dolarów, czyli około 150 zł, oraz wodoodporną torbę typu roll-top o pojemności 5 litrów za 200 dolarów, czyli około 745 zł. Tyle wystarczy na podstawowe drobiazgi podczas krótkiego wypadu.
Cena może zaboleć konkurencję bardziej niż osiągi Papio
W Stanach Zjednoczonych CFMOTO Papio CL na rok 2027 kosztuje od 3299 dolarów plus transport, czyli około 12 300 zł. Do wyboru są wersje Nebula White i Nebula Black.

Dopiero zestawienie tej kwoty z Hondą Monkey pokazuje, jak agresywnie wyceniono chiński model. Honda Monkey z rocznika 2026 kosztuje w USA od 4399 dolarów, czyli około 16 400 zł, do czego dochodzi 300 dolarów opłaty transportowej. Ma silnik 124 cm3, pięciobiegową skrzynię, 12-calowe koła i ABS działający na przednie koło. Różnica w bazowej cenie przekracza więc 4 000 zł.
Oczywiście Honda ma za sobą ogromną historię modelu Monkey, rozpoznawalność i reputację producenta, za którą wiele osób chętnie dopłaci. CFMOTO coraz wyraźniej pokazuje jednak, że zamierza konkurować wyposażeniem oraz ceną. Papio CL jest tego bardzo czytelnym przykładem.
W Polsce pojawia się jednak drobny problem z jedną cyfrą
Na razie CFMOTO Papio CL 2027 jest ofertą rynku amerykańskiego. W aktualnej polskiej gamie producenta tego modelu nie znajdziemy. CFMOTO sprzedaje u nas między innymi 125 NK, którego cena zaczyna się od 12 900 zł.

Jest jeszcze jedna kwestia, która w Polsce miałaby ogromne znaczenie. Amerykański Papio CL ma oficjalnie 126 cm3. Tymczasem posiadacz prawa jazdy kategorii B od co najmniej trzech lat może w Polsce prowadzić motocykl o pojemności maksymalnie 125 cm3, mocy do 11 kW i odpowiednim stosunku mocy do masy. Ten sam limit pojemności obowiązuje kategorię A1.
Gdyby więc identyczna wersja 126 cm3 została sprowadzona do Polski, jedna dodatkowa jednostka pojemności skutecznie popsułaby jej status małego motocykla dostępnego dla ogromnej grupy kierowców. Europejska odmiana musiałaby zostać odpowiednio homologowana.

A szkoda byłoby taki potencjał zmarnować. Papio CL przypomina mi, że motocyklowa frajda bardzo słabo poddaje się tabelkom z mocą. Czasem kilkanaście kilometrów na lekkiej, zwrotnej maszynie potrafi dać więcej przyjemności niż podróż motocyklem ważącym ćwierć tony, który przy każdym parkowaniu przypomina o prawach fizyki. Jeśli CFMOTO kiedyś przygotuje Papio CL pod europejskie przepisy i utrzyma rozsądną cenę, może znaleźć u nas znacznie więcej chętnych, niż sugerowałyby jego niewielkie rozmiary.
