Zieleń Metallic Matte Dark Green ustępuje miejsca lakierowi Ebony. Mechanika pozostaje taka sama, cena na rynku brytyjskim również. Można oczywiście wzruszyć ramionami i zapytać, czy producent naprawdę potrzebował całego nowego rocznika, żeby pomalować zbiornik na czarno. Mam jednak wrażenie, że właśnie przy takim motocyklu brak zmian jest łatwiejszy do obrony niż gdziekolwiek indziej.
W230 od początku miał bowiem sprzedawać prostotę. Skoro tak, byłoby trochę zabawne, gdyby po roku Kawasaki dorzuciło do niego tablet, radar i pięć map silnika.
Czerń pasuje mu nawet bardziej
W230 jest współczesną interpretacją motocykli z rodziny W, której korzenie sięgają modelu 650-W1 z 1965 roku. Stąd okrągła lampa, szprychowe koła, klasyczna linia zbiornika, dużo chromu, dwa tylne amortyzatory i sylwetka, przy której projektanci zdecydowanie nie próbowali odkrywać motocykla na nowo.
Na 2027 rok jedynym oferowanym kolorem będzie Ebony. Dotychczasowy Metallic Matte Dark Green znika z katalogu. Czarny lakier może wydawać się jeszcze bardziej zachowawczy, ale akurat tutaj dobrze współpracuje z chromowanymi błotnikami, wydechem i klasycznymi proporcjami maszyny. W230 wygląda trochę jak motocykl znaleziony w świetnie utrzymanym garażu dziadka, tyle że odpala bez rytuałów, ma wtrysk paliwa, ABS i nie wymaga znajomości mechanika, który pamięta czasy kaset magnetofonowych.
I właśnie ta mieszanka jest jego największym argumentem.
233 cm3 i całe 17,3 KM. Naprawdę wystarczy?
Jednocylindrowy, chłodzony powietrzem silnik ma 233 cm3. Osiąga około 17,3 KM przy 7000 obr./min i 18,6 Nm przy 5800 obr./min. Napęd współpracuje z sześciobiegową skrzynią. Kawasaki pozostawiło jednostkę bez zmian, podobnie jak resztę konstrukcji.

Na papierze trudno dostać przy tych liczbach przyspieszonego pulsu. Tyle że W230 nie powstało do ścigania motocykli sportowych spod świateł. Jego charakter lepiej pasuje do spokojnej jazdy po mieście, bocznych drogach i trasach, na których można jeszcze zauważyć coś więcej niż tył samochodu przed sobą.
Producent zwraca uwagę przede wszystkim na liniowe oddawanie mocy i moment dostępny przy niskich oraz średnich obrotach. Silnik ma także wałek wyrównoważający ograniczający wibracje. Przy tego rodzaju maszynie ważniejsze od imponującej tabeli osiągów jest to, czy motocykl będzie przyjazny, przewidywalny i zwyczajnie przyjemny przy codziennym użytkowaniu.
143 kg może być ważniejsze niż kolejne konie mechaniczne
W230 waży 143 kg z płynami, a kanapa znajduje się na wysokości zaledwie 745 mm. To parametry, które natychmiast tłumaczą, do kogo Kawasaki kieruje swoją najmniejszą klasyczną maszynę. Motocykl może zainteresować osoby zaczynające jazdę, kierowców z kategorią A2, ale też tych, którzy wracają na dwa koła i nie marzą o przepychaniu pod garażem maszyny ważącej ćwierć tony.
Z przodu pracuje klasyczny widelec teleskopowy o średnicy 37 mm, z tyłu dwa amortyzatory z regulacją napięcia wstępnego. Hamulce również są proste: tarcza 265 mm z przodu oraz 220 mm z tyłu. Zbiornik mieści 12 litrów paliwa, a prześwit wynosi 150 mm.
Nie ma tu technologicznego wyścigu zbrojeń. I chyba dobrze, bo jednym z powodów zainteresowania motocyklami retro jest przecież właśnie zmęczenie sprzętem, który przed ruszeniem chce od kierowcy więcej ustawień niż ekspres do kawy w hotelowym lobby.
Cena również została po staremu
W Wielkiej Brytanii Kawasaki W230 na 2027 rok kosztuje 4654 funty, czyli około 23 600 zł. Motocykl pojawia się w sprzedaży od sierpnia.

Dla porównania polska cena W230 z rocznika 2026 zaczyna się obecnie od 24 100 zł. Kawasaki Polska ma już w katalogu również model oznaczony jako 2027, choć na stronie zbiorczej nie podano jeszcze jego ceny.
To ważne, bo W230 musi konkurować w segmencie, który w ostatnich latach zrobił się wyjątkowo ciekawy. Klasyczne, niewielkie motocykle przestały wyglądać jak propozycja wyłącznie dla początkujących. Honda GB350S czy BSA Bantam 350 pokazują, że istnieje całkiem liczna grupa ludzi, która świadomie wybiera mniej mocy, mniej masy i bardziej analogowe doświadczenie. Na rynku brytyjskim Kawasaki nie zdołało dotąd wyprzedzić tych rywali popularnością. Sama zmiana lakieru raczej nagle tego układu sił nie odwróci.
Może właśnie tego oczekuje się od W230
Rocznik 2027 jest więc jedną z najmniejszych modernizacji, jakie można sobie wyobrazić. W normalnym świecie produktów byłoby to wręcz rozczarowujące. Tutaj mam znacznie mniej pretensji.
W230 ma być prostym, lekkim motocyklem wyglądającym tak, jak motocykle wyglądały przez dekady. Jeżeli konstrukcja spełnia tę rolę, dokładanie zmian tylko po to, żeby w broszurze pojawiło się więcej punktów, mijałoby się z jej charakterem.
Czarny lakier też mu służy. Kawasaki mogło zrobić więcej. Najwyraźniej uznało, że nie musi. Patrząc na W230, jestem skłonna przyznać mu rację.
