Badania nad telepatią prowadzą na całym świecie zarówno setki naukowców, jak i osób zajmujących się parapsychologią. Wyścig trwa, tym bardziej że na zwycięzcę czeka sowita nagroda. Fundacja Jamesa Randiego, słynnego amerykańskiego iluzjonisty i sceptyka badającego zjawiska nadprzyrodzone, zaoferowała milion dolarów każdemu, kto udowodni, że istnieją zjawiska paranormalne, w tym telepatia. Próba ma być przeprowadzona w laboratoryjnych warunkach.

ROZMOWY Z KAMIENIAMI


Telepatia wydaje się czymś oczywistym dla przedstawicieli kultur, które jeszcze nie do końca dały się przytłoczyć cywilizacji. Kahuni, czyli hawajscy szamani, za pomocą myśli kontaktują się ze swoimi zmarłymi. Przechadzkę na cmentarz traktują jak wizytę u krewnego, z którym trzeba od czasu do czasu pogadać. W ten sposób proszą o radę albo zwierzają się ze swoich problemów.

Australijscy aborygeni twierdzą, że porozumiewają się bez użycia słów nie tylko ze sobą, ale również z drzewami i kamieniami. Marlo Morgan, amerykańska psycholog, która przez kilka lat pracowała w Australii, wraz z plemieniem aborygenów udała się w pieszą podróż w poprzek kontynentu. Podczas wędrówki prowadzący grupę nagle zatrzymał się. Chwilę stał w ciszy z wyciągniętymi dłońmi. Po kilku minutach oświadczył, że myśliwy, którego wysłał po jedzenie, jest o kilka godzin przed grupą i upolował kangura. Nie ma jednak siły nieść zwierzaka z ciężkim ogonem, pyta więc, czy może ten ogon obciąć. Plemię się zgodziło, a po kilku godzinach – ku zdumieniu dr Morgan – łowca przyniósł zwierzę, oczywiście bez ogona. Dla aborygenów nie było w tym nic niezwykłego. To dla nich całkowicie naturalny sposób porozumiewania się. Przed polowaniem aborygeni zwracali się do zwierząt, przepraszając, że je zabiją. Ofiary – jakby słyszały te głosy – widząc myśliwych, nie uciekały i spokojnie im się poddawały.

Wzmianki o percepcji pozazmysłowej pojawiają się zresztą już w Biblii, wtedy jednak przypisywane były ingerencji istot wyższych. Teraz wiele osób uważa, że porozumiewania pozazmysłowego można się nauczyć. Potrzebny jest spokój i skupienie, by wejść w stan, który pozwala na synchronizację półkul mózgowych i lepsze wykorzystanie sił umysłu.

CO JEST W KOPERCIE?


Lech Emfazy Stefański, legendarny polski psychotronik, nanosi na kartkę kontury jakiegoś przedmiotu i wkłada rysunek do koperty. Zamyka ją i kładzie na wysokiej szafie.

„Teraz każdy z was weźmie do ręki coś do pisania i bez namysłu narysuje to, co znajduje się w kopercie” – wydaje polecenie grupie. Uczestnicy spotkania szybko bazgrzą w zeszytach. Po kilku minutach Stefański otwiera kopertę i pokazuje rysunek czegoś w kształcie butelki, na której końcu znajduje się słońce. Kształty są proste, niemal dziecinne. „Komu się udało?” – pyta. Dziewczyna z końca sali podnosi swój szkic. Jest niemal identyczny jak ten schowany w kopercie. Rysunki innych osób nie są tak dokładne, jednak podobne do „oryginału”. Tak wyglądają codzienne lekcje w krakowskim Policealnym Studium Psychotroniki im. Juliana Ochorowicza. Wśród wykładanych tu przedmiotów znajduje się m.in. postrzeganie pozazmysłowe.

„Zadziwiające, jak wielu osobom udaje się odtworzyć rysunek, którego nigdy nie widzieli” – mówi Ryszard Gąsierkiewicz, dyrektor Studium, który wraz z żoną Agnieszką, psychologiem, bada zjawiska paranormalne. „Prowadzimy też zajęcia, podczas których jeden z uczestników podaje drugiemu dane dotyczące kogoś, kogo zna”. Imię, nazwisko, adres oraz data urodzenia. Mniej więcej w siedmiu przypadkach na dziesięć osoba, której przekazano te informacje, jest w stanie opisać obcy jej przecież „obiekt”, jego wygląd, cechy, choroby. Dokładnie opowiada o człowieku, którego nigdy nie widziała! Oznaczać to może, że każdy z nas ma możliwości takiego niewerbalnego przekazu. Uważa się jednak, że ci, którzy mają nieco mniejszy talent, potrzebują do takiej formy komunikacji drugiej – żywej, skupionej na konkretnej myśli – osoby. Pozostali, a jest ich bardzo niewielu, są w stanie skomunikować się z przedmiotem i, tak jak na zajęciach z Lechem Emfazym Stefańskim, „odczytać” rysunek zamknięty w kopercie.

CZYTANIE BEZ PATRZENIA

 


Zjawisko zdalnego przekazywania wyobrażeń wzrokowych, wrażeń zmysłowych i innych treści bez pomocy fizycznych zmysłów nazwał i opisał w 1882 roku angielski badacz Frederik William Myers. W 1927 roku Joseph Banks Rhine z Duke University przeprowadził jeden z pierwszych poważnych eksperymentów dotyczących telepatii. Jego kolega Karl Zener zaprojektował karty, które składały się z 25 talii. Każda miała jedną z pięciu figur na górze: gwiazdy, krzyż, kwadrat, okrąg lub trzy faliste linie. Osoba tasująca wybierała którąś z nich i myślała o niej intensywnie. Wysyłała w ten sposób znajdujący się na niej kształt badanym, których zadaniem było odgadnięcie, jaka figura znajduje się na górze. Podczas eksperymentów kilkuset „odbiorców” nie przekroczyło tzw. progu szansy, liczbę dobrych wskazań można było przypisać jedynie przypadkowi. Myers miał jednak jednego wyjątkowo zdolnego studenta Adama Linzmayera. Po półrocznych ćwiczeniach Linzmayer potrafił w sześciu na dziesięć przypadków prawidłowo wskazać kształty na kartach. Prawdopodobieństwo takiego sukcesu równa się jednemu do miliona. Pojawiło się światełko w tunelu. Zaczęła się era telepatycznych eksperymentów.

Mistrzem w tej dziedzinie stał się ekstrawagancki iluzjonista Uri Geller. Choć uważany przez wielu kolegów za hochsztaplera, Geller regularnie pokazuje, że potrafi odbierać sygnały przekazywane bez użycia słów. W czasie pierwszego eksperymentu badający go naukowiec myślał o trzech cyfrach, które telepata bezbłędnie rozpoznał. Później prowadzący doświadczenie oddalił się na odległość 5 tys. km od Gellera i skoncentrował się nad 15 rysunkami. Telepata był w stanie określić, co znajduje się na siedmiu z nich, czterech nie rozpoznał, cztery opisał w przybliżeniu (np. drzewo określił jako krzaczek).

Najbardziej interesujący okazał się jednak eksperyment, podczas którego to Uri „nadawał” sygnał. W czasie seansu zorganizowanego w Waszyngtonie przez redakcję tygodnika „National Enquirer” Geller w ostatniej chwili został powiadomiony, że ma się udać pod pomnik Waszyngtona. O konkretnej godzinie skupił się na tym, co widzi. Spośród czytelników, którzy usiłowali odczytać przekaz, prawie 10 procent zrobiło to poprawnie. Daje to nadzieję, że może istnieć zbiorowy przekaz telepatyczny i być może w jakiś sposób da się go kontrolować.

KOSMICZNY KONTAKT


Badaczy telepatii najbardziej nurtuje pytanie, jaką drogą przemieszcza się myśl. Powojenne badania prof. Stefana Manczarskiego, twórcy odbiorników radiowych, wykazały, że jednym z nośników informacji może być promieniowanie elektromagnetyczne mózgu i całego ciała nadawcy, odbierane również całym ciałem, a właściwie całym biopolem przez odbiorcę. Termin „biopole” w tym wypadku oznacza twór energetyczny o nieznanym do końca charakterze, otaczający i przenikający ciało fizyczne, twór, który można badać za pomocą przyrządów.

Jednak kiedy prof. Leonid Wasiliew z Uniwersytetu Leningradzkiego umieścił „odbiorcę” w nieprzenikliwej dla fal elektromagnetycznych klatce Faradaya, potrafił on, mimo zabezpieczeń, odebrać i przekazać informacje za pomocą myśli. Udały się również telepatyczne próby komunikacji w czasie lotu księżycowego Apollo-14 w 1971 roku, co może oznaczać, że dla myśli nie istnieją żadne bariery. „Przenoszenie informacji w wielu takich wypadkach ma charakter paranormalny, nie biorą w nim udziału żadne znane narządy zmysłów, a nośnik informacji jest także nieznany” – mówi Ryszard Gąsierkiewicz. Więc co nim jest? Rupert Sheldrake, angielski biolog, twórca teorii wypełniającego przestrzeń pola morfogenetycznego o bliżej niesprecyzowanej naturze fizycznej, uważa, że pole takie pełni funkcję czynnika genetycznego, przez co może wywierać silny wpływ na interakcje organizmów żywych.

Sheldrake uważa, że każdy organizm posiadł zdolność do przekazywania pamięci o często powtarzających się zdarzeniach poprzez zapisywanie ich w polu morfogenetycznym. Zdaniem biologa, organizmy żywe mogą przekazywać te informacje potomkom oraz innym organizmom poprzez aktywny kontakt z ich polami. Oznaczałoby to, że może również istnieć kontakt telepatyczny, dla którego barierą nie jest nawet czas, że można się skontaktować z myślą sprzed wieków (jasnowidząca Irina Asnakowa z Litwy twierdzi, że jest w stanie nawiązać kontakt z carycą Katarzyną lub Szekspirem).

KONTAKT Z RODZINĄ


Sam Rupert Sheldrake od kilku lat koncentruje się na badaniu tzw. telepatii telefonicznej i mailowej. Chce zgłębić mechanizm przeczuć, jakie mamy, gdy ktoś do nas dzwoni lub gdy otwieramy e-mail. Zebrał więc wolontariuszy, którzy podali badaczom imiona i telefony znanych im osób. Naukowcy skontaktowali się z nimi i poprosili, żeby dzwoniły do uczestników eksperymentu. 45% ankietowanych odgadło, kto jest po drugiej stronie słuchawki. Jeszcze lepsze efekty dał ten sam eksperyment przeprowadzony z pomocą pięciu sióstr Nolan ze słynnego niegdyś zespołu Nolan Sisters.

Potwierdza to opinie wielu badaczy telepatii, że najlepsze efekty osiąga się, gdy kontaktujące się ze sobą osoby są związane emocjonalnie. Tym też tłumaczy się fenomen bliźniąt, które nawet nie widząc się latami, często w identyczny sposób postępują. Ashley i Mary-Kate Olsen, znane filmowe bliźniaczki, przyznają, że łączy je silna więź telepatyczna. Obie czują, co dzieje się z drugą, i potrafią zrozumieć się bez słów. Peter Tallma, bliźniak z Melbourne, opowiada, jak to w szkole pomagał na odległość bratu w rozwiązywaniu klasówek. Po prostu wystarczyło, że skupił się na odbieraniu pytań i wysyłaniu odpowiedzi. Podobne do siebie jak dwie krople wody bliźniaczki z Wrocławia Anna i Barbara Markowskie twierdzą, że w jakiś tajemniczy dla siebie sposób „są na siebie skazane”.

„Kiedyś w nocy bardzo się przestraszyłam” – opowiada Anna Markowska. „Poczułam, że muszę zadzwonić do siostry. Okazało się, że do jej mieszkania ktoś chciał się włamać. Nie wiem, skąd to wiedziałam. Czasami odczuwam ból Basi, a ona mój. Najgorzej gdy któraś z nas musi iść do dentysty. Obie się go boimy, a czuć nie swój ząb to dopiero przekleństwo. W takich sytuacjach uspokajamy się w myślach. Nie wiem, jak to robimy, to się po prostu dzieje”.

Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze skonstruowali właśnie wirtualny świat do testowania zdolności telepatycznych. W eksperymencie bierze udział ponad 100 ochotników, wśród których jest wielu krewnych. Uczeni chcą sprawdzić, jaki wpływ na przekazywanie myśli ma bliskość emocjonalna. Eksperyment wydaje się prosty. Każdy z uczestników widzi przedmiot, który równocześnie pokazywany jest jego partnerowi, ale w otoczeniu dwóch innych przedmiotów. Druga osoba ma wskazać rzecz, o której myśli ta pierwsza. Dotąd nie ujawniono jeszcze wyników tego eksperymentu, choć wszyscy czekają na nie z niecierpliwością.

W SZPITALU I NA WOJNIE

 


Od niedawna amerykańcy neurolodzy prowadzą badania dotyczące możliwości komunikowana się z osobami, które – teoretycznie – nie są w stanie przekazywać żadnych sygnałów. Określani jako „ludzie rośliny” latami leżą w szpitalach. Telepatia byłaby szansą, żeby się z nimi porozumieć, ale też… by polepszyć ich nastrój, tak zbawienny w procesie leczenia.

Badania tego zjawiska rozpoczęto już 40 lat temu i trwają do dzisiaj. Ustalono, że na zapis wykresu fal mózgowych mają silny wpływ emocjonalne przekazy telepatyczne. Kiedy badani odbierają serie negatywnych emocji, pojawia się u nich zmęczenie, a nawet stany lękowe. Natomiast telepatyczne ładunki optymizmu przywracają w ciągu kilkudziesięciu sekund normalną aktywność fal mózgowych. Telepatyczne bombardowanie negatywnymi emocjami zmniejsza też u „ofiary” liczbę leukocytów. Taka forma przekazywania emocji może pokonać nawet barierę dwóch tysięcy kilometrów, na takie odległości prowadzono eksperymenty.

Trudno się dziwić, że telepatią interesują się rządy i armie. Taka forma wymiany komunikatów umożliwiłaby porozumiewanie się w skrajnych sytuacjach, na przykład gdy zostaną odcięte konwencjonalne środki komunikacji. Telepatia może być przecież idealną bronią w każdej wojnie, nie tylko jako środek komunikacji, ale także jako „zakłócacz” myśli przywódców bądź forma podstępnej sugestii, dzięki której całe armie mogłyby wpadać w apatię albo wprost przeciwnie, nabierać ochoty do walki. Przecieki z Pentagonu sugerują nawet, że zespół naukowców z Newark College of Engineering pracował nad systemem zabezpieczeń, które miałyby uchronić kolejnych prezydentów przed oddziaływaniem telepatycznym. „W jednym z wojskowych doświadczeń królicę zaopatrzono w elektrody EEG, a jej potomstwo umieszczono na łodzi podwodnej” – mówi Agnieszka Gąsierkiewicz, psycholog z Policealnego Studium im. Juliana Ochorowicza w Krakowie. „W ściśle oznaczonym czasie zabijano kolejno małe króliki. W laboratorium zauważono, że choć zachowanie matki nie wykazywało objawów paniki, w zapisie elektroencefalograficznym za każdym razem, gdy jej potomstwo uśmiercano, następowała wyraźna zmiana. Również rośliny odbierają telepatyczne sygnały”.

Usiłuje to udowodnić Cleve Backster, były szef ośrodka szkoleniowego nowojorskiej policji, który zajmował się konstruowaniem urządzeń rejestrujących odruchy psychogalwaniczne (tj. wykrywaczy kłamstw). Backster podłączył do rośliny rejestrator, a następnie jeden z jej liści zanurzył w gorącej cieczy. Reakcja nie nastąpiła, więc po chwili postanowił wzmocnić bodziec. Sięgnął po zapałki, by spalić jeden z liści i wtedy czujniki odnotowały nagłą zmianę przewodnictwa elektrycznego w roślinie, choć zapałka nawet nie została zapalona! Tak jakby roślina, zaszokowana i sparaliżowana pierwszym atakiem, nauczyła się traktować Backstera jako zagrożenie. A potem zareagowała na samą jego intencję!

Najnowsze badania nad telepatią wkroczyły już na kontrowersyjny grunt. John Dylan Haynes z niemieckiego instytutu Maksa Plancka wraz z kolegami z Oksfordu i University College w Londynie opracowali system, który analizuje aktywność mózgu tak, by poznać intencje badanej osoby, zanim ta wprowadzi je w czyn. W bardziej zaawansowanej formie system będzie mógł czytać złożone myśli albo nawet wychwytywać je, zanim się pojawią.

ODGADNĄĆ INTUICJE


Część badań polega na skanowaniu za pomocą rezonansu magnetycznego mózgów ochotników w chwili, gdy mają podjąć decyzję: dodać czy odjąć liczby, które widzą na ekranie. Następnie eksperymentatorzy za pomocą oprogramowania wychwytują subtelne różnice w aktywności mózgu. W doświadczeniach dało to 70-procentową dokładność w przewidywaniu zamiarów badanego. W trakcie podejmowania decyzji zmieniała się aktywność przyśrodkowej kory przedczołowej.

Choć parapsycholodzy twierdzą, że to zjawisko powszechne, telepatia wciąż pozostaje wyzwaniem dla nauki. „Do badania zjawisk parapsychicznych należy używać narzędzi parapsychicznych, nie uznają ich jednak naukowcy akademiccy” – mówi dr Michał Urbański z Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej. „Nośnikiem dla przekazów telepatycznych mogą być pola, których jeszcze nie znamy. Przecież kiedyś nic nie wiedziano o polach elektromagnetycznych, a one jednak istnieją i istniały zawsze. Nawet na co dzień obserwowano efekty elektromagnetyczne bez właściwego ich zrozumienia”.

Joanna Lamparska

Poszukiwaczka skarbów, podróżniczka, autorka nietypowych przewodników oraz książek o skarbach, tajemnicach i wszelkich niezwykłościach.