powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Pupile

Obroża ma tłumaczyć szczekanie i miauczenie. Chcę zobaczyć, jak długo wytrzyma z kotem

Każdy, kto mieszka ze zwierzęciem, prędzej czy później zaczyna prowadzić z nim rozmowy, w których jedna strona używa pełnych zdań, a druga patrzy znacząco na lodówkę. Po kilku latach człowiek nabiera zresztą niebezpiecznej pewności siebie. Wie, które miauknięcie oznacza jedzenie, które oburzenie, a które informację, że miska jest wprawdzie pełna, ale zawartość nie spełnia standardów.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Obroża ma tłumaczyć szczekanie i miauczenie. Chcę zobaczyć, jak długo wytrzyma z kotem

fot. PettiChat

Chcesz czytać więcej treści jak „Obroża ma tłumaczyć szczekanie i miauczenie. Chcę zobaczyć, jak długo wytrzyma z kotem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Teraz do tej relacji chce wkroczyć sztuczna inteligencja. PettiChat to niewielkie urządzenie przypinane do obroży psa lub kota, które ma analizować dźwięki, ruch i zachowanie zwierzęcia, a następnie przekładać je na komunikaty zrozumiałe dla człowieka. Działa też w drugą stronę – przynajmniej według jego twórców. Naszą wypowiedź ma zamieniać na sygnały dostosowane do sposobu komunikowania się zwierzęcia. Kickstarterowa kampania zakończyła się sporym sukcesem: 931 osób wpłaciło łącznie 1,22 mln dolarów hongkońskich, czyli około 597 tysięcy zł.

I właściwie trudno mi się temu dziwić. Jeśli technologia potrafi już streszczać spotkania, generować zdjęcia i odpowiadać na maile, naturalnym kolejnym etapem było przecież zapytanie jej, dlaczego pies od dziesięciu minut stoi przy drzwiach balkonowych i wzdycha.

PettiChat chce dopisać napisy do życia psa i kota

Urządzenie waży 27 gramów i przypina się do obroży lub szelek. Mikrofony zbierają odgłosy zwierzęcia, a czujniki ruchu pomagają uwzględnić kontekst zachowania. Dane trafiają do modelu AI, który ma rozpoznawać stany emocjonalne oraz sytuacje i wyświetlać interpretację w aplikacji. Producent podaje, że system trenowano na ponad 1,5 mln próbek dźwięku i zachowania.

fot. PettiChat

Deklarowana dokładność w warunkach laboratoryjnych wynosi 94,6%, a odpowiedź ma pojawiać się po mniej więcej 1,2 sekundy. To są jednak wyniki podawane przez twórców urządzenia, a nie niezależnie potwierdzona skuteczność przekładania zwierzęcej komunikacji na ludzki język.

Na ekranie nie zobaczymy zapewne surowego komunikatu poziom pobudzenia wysoki, wokalizacja związana z oczekiwaniem. PettiChat idzie znacznie dalej. W materiałach promocyjnych pojawiają się zdania w rodzaju prośby, by właściciel nie wychodził albo informacji, że zwierzę cieszy się z jego powrotu. I właśnie w tym miejscu urządzenie staje się jednocześnie urocze i problematyczne.

Bo jestem przekonana, że wiele osób wolałoby dostać od psa komunikat tęskniłem za tobą niż prawdopodobieństwo: ekscytacja 84%.

Z tłumaczem trzeba jednak uważać. Zwierzęta nie mówią po angielsku z akcentem

Nauka rzeczywiście pokazuje, że zwierzęce odgłosy niosą informacje. Badania nad kotami wskazują choćby, że miauczenie zmienia się zależnie od sytuacji, m.in. pod względem długości, częstotliwości i intonacji. Eksperymenty pokazały również, że ludzie potrafią w pewnym stopniu rozpoznawać kontekst miauczenia, choć skuteczność daleka jest od perfekcji.

Podobne możliwości mają algorytmy. Już kilka lat temu badacze wykazywali, że uczenie maszynowe potrafi rozpoznawać kontekst psiego szczekania na podstawie właściwości akustycznych. To daje PettiChatowi całkiem sensowny punkt wyjścia.

fot. PettiChat

Problem pojawia się przy słowie tłumaczenie. Rozpoznanie strachu, pobudzenia, oczekiwania na jedzenie albo zachowania związanego z samotnością nie oznacza jeszcze odkrycia zwierzęcego odpowiednika zdań. Współczesna nauka nadal jest daleko od stworzenia systemu pozwalającego swobodnie przekładać naturalną komunikację zwierząt na język człowieka. Badacze zwracają również uwagę, że podobieństwo akustyczne sygnałów nie musi odpowiadać temu, jak odbiera je przedstawiciel danego gatunku.

Dlatego potraktowałabym zdania generowane przez PettiChat raczej jako przyjazną interpretację zestawu sygnałów niż stenogram z myśli kota. Być może komunikat chcę wyjść będzie w praktyce oznaczał wzorzec dźwięku i ruchu często występujący przed spacerem. Nadal może być użyteczny. Po prostu dobrze pamiętać, ile warstw interpretacji znajduje się pomiędzy szczeknięciem a zdaniem na ekranie.

Tłumaczenie to tylko część pomysłu

PettiChat ma też funkcje zdecydowanie mniej spektakularne, za to potencjalnie bardziej praktyczne. Producent dorzucił lokalizację GPS, geofencing oraz cyfrowy dziennik zwierzęcia. System może zapisywać aktywność i wykrywane zmiany zachowania. Deklarowany czas pracy to nawet 100 godzin w trybie lokalizacji albo do około 1000 analiz dźwięku na jednym ładowaniu.

Analiza zmian zachowania, ruchu czy wokalizacji może potencjalnie podpowiedzieć opiekunowi, że coś odbiega od zwyczajnego schematu. Oczywiście aplikacja nie zastąpi weterynarza ani behawiorysty, ale urządzenie gromadzące informacje przez cały dzień widzi rzeczy, których człowiek po prostu nie ma szans obserwować.

fot. PettiChat

Obecnie PettiChat kosztuje w oficjalnym sklepie 179 dolarów, czyli około 687 zł. Pierwszy rok funkcji online jest wliczony w cenę, później abonament wynosi 9,90 dolara miesięcznie, czyli około 38 zł. Osoby, które wsparły pierwotną kampanię na Kickstarterze, otrzymały inne warunki i zapowiadano dla nich brak miesięcznej opłaty.

Chyba najbardziej chcemy usłyszeć to, co już podejrzewamy

PettiChat świetnie pokazuje, dokąd zmierza rynek technologii dla zwierząt. Lokalizator przestał wystarczać. Chcemy wiedzieć, gdzie jest pupil, jak spał, co robił pod naszą nieobecność, jaki ma nastrój i najlepiej jeszcze, żeby wieczorem przedstawił krótkie podsumowanie dnia.

fot. PettiChat

Mam tylko nadzieję, że wraz z kolejnymi modelami AI nie zgubimy najstarszej i wciąż zadziwiająco skutecznej technologii do komunikacji ze zwierzętami – obserwacji. Ułożenie uszu, ogon, pozycja ciała, rutyna i lata wspólnego życia potrafią powiedzieć bardzo dużo.

Choć przyznaję, że wizja kota wyposażonego w urządzenie za 700 zł, który po analizie 1,5 mln próbek informuje mnie, że natychmiast życzy sobie kolacji, ma w sobie coś pięknie absurdalnego.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Obroża ma tłumaczyć szczekanie i miauczenie. Chcę zobaczyć, jak długo wytrzyma z kotem"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX