Teraz po sześciu latach wraca Cachalot. Tyle że OCW-P3000 dostał zupełnie inne zadanie niż jego poprzednik. Dawniej był mocno związany z wodą, a ostatnia generacja z 2020 roku stała się nawet pełnoprawnym zegarkiem nurkowym z certyfikowaną wodoszczelnością 200 metrów. Nowy model zamienia głębokość na strefy czasowe i wygląda, jakby Casio uznało, że więcej właścicieli Oceanusa regularnie zmienia samoloty niż butle z tlenem.
Cachalot schodzi z głębokości, ale zyskuje trochę elegancji
OCW-P3000 ma 42,9 mm średnicy, 11,7 mm grubości i waży zaledwie 99 g razem z bransoletą. Kopertę oraz bransoletę wykonano z tytanu, a bezel otrzymał ceramiczny pierścień.

To duża zmiana wobec poprzedniego P2000, który miał 48,5 mm szerokości, prawie 16 mm grubości i ważył 127 g. Tamten zegarek wyglądał jak sprzęt przygotowany do konkretnej pracy. Nowy Cachalot nadal jest sportowy, ale dużo łatwiej wyobrazić go sobie pod mankietem koszuli.
Wodoszczelność spadła z 200 do 100 metrów. Zniknął także charakter pełnoprawnego divera. Dla osoby kupującej zegarek przede wszystkim do nurkowania będzie to krok wstecz. Podejrzewam jednak, że ogromna część klientów Oceanusa nigdy nie wykorzysta nawet połowy tych 100 metrów. W zamian dostają konstrukcję wyraźnie lżejszą i wygodniejszą na co dzień.
Bezel stał się mapą czasu
Najbardziej interesującą funkcją OCW-P3000 jest Time Zone Navigator. Na pierścieniu wokół tarczy umieszczono kody 26 miast reprezentujących strefy czasowe. Po naciśnięciu przycisku wskazówka sekundowa pokazuje miasto, w którym właśnie trwa godzina rozpoczynająca nową dobę. Następnie wystarczy ustawić trójkąt na obracanym 24-godzinnym bezelu w odpowiednim miejscu.

Od tego momentu pierścień pozwala orientacyjnie odczytywać czas w innych miastach świata. Brzmi skomplikowanie, kiedy próbuje się to wyjaśnić tekstem. Na zegarku cały mechanizm jest znacznie bardziej intuicyjny. Dwukolorowa ceramika bezela rozdziela część dzienną i nocną, dzięki czemu można szybko zorientować się, czy po drugiej stronie świata ktoś właśnie zaczyna dzień, czy raczej nie powinno się już do niego dzwonić.
Do tego dochodzi klasyczny Dual Dial World Time, więc dwie strefy czasowe można obserwować jednocześnie. Skoro kupuję analogowy zegarek podróżny, chcę móc wykorzystać tarczę, wskazówki i bezel, zamiast za każdym razem wyciągać telefon.
Telefon i tak jest w pobliżu, ale zegarek nie jest od niego uzależniony
Oceanus łączy się ze smartfonem przez Bluetooth i aplikację Casio Watches. Dzięki niej może automatycznie korygować czas, a baza world time obejmuje około 300 miast.

Telefon pozostaje jednak tylko jednym ze sposobów dbania o dokładność. OCW-P3000 obsługuje również Multiband 6, więc może synchronizować czas z naziemnymi nadajnikami radiowymi w obsługiwanych regionach. Całość zasila Tough Solar, czyli system ładowania światłem.
To jeden z tych przypadków, kiedy technologia Casio pozostaje bardzo praktyczna. Nie trzeba pamiętać o codziennym ładowaniu, a zegarek sam robi wiele, żeby pokazywać właściwy czas.
Casio zastosowało dodatkowo Tough Movement 2. System potrafi wykrywać mocne uderzenia i automatycznie korygować pozycję wskazówek. Jest też czujnik pola magnetycznego. Jeśli zegarek wykryje silne zakłócenia, zatrzymuje ruch wskazówek, a po ustąpieniu problemu przywraca je do prawidłowej pozycji.
Oceanus chce wyglądać drożej, niż sugeruje logo Casio
Casio nie oszczędzało również na wykończeniu. Tytanowe powierzchnie są polerowane techniką Zaratsu i zestawione ze szczotkowanymi fragmentami. Niebieska i zielona wersja otrzymują dodatkową warstwę z węglika tytanu, natomiast czarny model ma powłokę DLC. Na tarczę patrzymy przez szafirowe szkło z obustronną powłoką antyrefleksyjną.

Bransoleta również jest tytanowa i dostała system szybkiej mikroregulacji w zapięciu. Oceanus od dawna ma zresztą ten problem, że na zdjęciach łatwo uznać go za kolejne Casio kosztujące niewiele więcej niż Edifice. Dopiero po przyjrzeniu się materiałom i detalom zaczyna być jasne, dlaczego marka ustawia tę serię znacznie wyżej.
Za Casio trzeba tym razem zapłacić ponad 5 tysięcy złotych
Niebieski OCW-P3000-2AJF oraz zielony OCW-P3000-3AJF kosztują w Japonii 220 000 jenów, czyli około 5450 zł. Czarny OCW-P3000B-1AJF z powłoką DLC został wyceniony na 253 000 jenów, czyli około 6 265 zł.

Premiera została zaplanowana na październik 2026 roku. Na razie model pojawia się przede wszystkim na azjatyckich i międzynarodowych stronach Casio, więc jego szersza europejska dostępność pozostaje kwestią otwartą.
Pięć czy sześć tysięcy złotych za kwarcowe Casio może początkowo brzmieć dość odważnie. Tyle że Oceanus od dawna gra według innych zasad niż podstawowe modele marki. Dostajemy tytan, ceramikę, szafir, Zaratsu, ładowanie słoneczne, radiową synchronizację czasu i Bluetooth zamknięte w zegarku ważącym mniej niż 100 g.
