powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Od Alpinista po cyfrowego dziwaka. Seiko urządziło sobie naprawdę udane urodziny

Fiolet na zegarku potrafi być ryzykowny. Odrobina i robi się ciekawie, trochę za dużo i elegancki czasomierz zaczyna wyglądać jak gadżet dobrany pod kolor koszuli. Seiko najwyraźniej uznało jednak, że ostrożność zostawi innym. Z okazji 145-lecia marki przygotowało aż sześć limitowanych modeli utrzymanych w odcieniu Edo purple, czyli barwie wywodzącej się z dawnego Tokio.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Od Alpinista po cyfrowego dziwaka. Seiko urządziło sobie naprawdę udane urodziny

fot. Seiko

Chcesz czytać więcej treści jak „Od Alpinista po cyfrowego dziwaka. Seiko urządziło sobie naprawdę udane urodziny"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Zwłaszcza że Japończycy potraktowali fiolet bardzo szeroko. Dostał go mechaniczny Alpinist, sportowy chronograf Speedtimer, zaawansowany Astron z GPS, elegancki Presage, popularny 5 Sports oraz cyfrowy model nawiązujący do początku lat 80. Powstała kolekcja, która wygląda trochę jak szybka podróż przez kilka dekad historii Seiko.

Jeden kolor, sześć zupełnie różnych charakterów

Edo purple ma tu również historyczne uzasadnienie. Seiko powstało w Tokio w 1881 roku, gdy Kintaro Hattori otworzył sklep zajmujący się sprzedażą i naprawą zegarków. Sam odcień purpury kojarzony jest jeszcze ze znacznie wcześniejszym okresem Edo, trwającym od XVII do XIX wieku. W jubileuszowej serii pojawia się więc coś więcej niż modny kolor sezonu – marka łączy własną historię z estetyką miasta, z którego wyrosła. Wszystkie sześć zegarków trafi do sprzedaży w październiku 2026 roku.

Najspokojniej z całej grupy prezentuje się Prospex Alpinist HBC006. Jego korzenie prowadzą do Laurel Alpinist z 1959 roku, pierwszego sportowego zegarka Seiko. Nowa wersja ma kopertę o średnicy 39,5 mm, automatyczny mechanizm 6R55 z rezerwą chodu wynoszącą 72 godziny, szafirowe szkło i wodoszczelność 20 barów. Fioletowa tarcza zestawiona ze złotymi detalami i skórzanym paskiem jest zaskakująco spokojna. Powstanie 7000 sztuk, a brytyjska cena wynosi 820 funtów, czyli około 4120 zł.

fot. Seiko

Jeśli Alpinist wygląda jak model, który można założyć również do marynarki, Prospex Speedtimer HBJ005 ma znacznie bardziej sportowy temperament. Koperta mierzy 41,4 mm, na tarczy pojawiły się trzy liczniki chronografu, a fiolet połączono z czernią i złotymi akcentami. Mechanizm V192 jest zasilany energią słoneczną. Limit wynosi 8000 egzemplarzy, a cena 670 funtów, czyli około 3360 zł.

Astron pokazuje, jak daleko Seiko odjechało od klasycznego zegarmistrzostwa

W tej kolekcji najmocniej odstaje Astron HAB011. I dobrze, bo przecież historia Seiko nigdy nie sprowadzała się wyłącznie do mechanicznych zegarków. Japońska firma od dekad równie chętnie eksperymentuje z elektroniką.

Astron ma tytanową kopertę o średnicy 43,3 mm, elementy ceramiczne, szafirowe szkło oraz mechanizm 5X83 zasilany światłem. Zegarek korzysta z GPS do ustawiania czasu i strefy czasowej, obsługuje 38 stref, ma chronograf, drugi czas oraz wieczny kalendarz zaprogramowany do 2100 roku. Fioletowa tarcza otrzymała gradient przypominający niebo o zmierzchu. Limit wynosi zaledwie 2000 egzemplarzy. W Wielkiej Brytanii model wyceniono na 1980 funtów, czyli około 9940 zł.

fot. Seiko

To zdecydowanie najbardziej technologiczny zegarek z całej szóstki, choć wizualnie nadal wiadomo, do jakiej rodziny należy. I właśnie takie zestawienie wydaje mi się ciekawsze niż próba zrobienia sześciu niemal identycznych modeli jubileuszowych.

Presage wygląda tak, jak powinien wyglądać zegarek inspirowany koktajlem

Znacznie bardziej wieczorowy jest Presage Cocktail Time HCB006. Inspiracją dla tarczy stał się koktajl Edo Murasaki przygotowany przez japońskiego barmana Hisashiego Kishiego. Głęboki fiolet dostał promieniste wykończenie i złotą wskazówkę GMT. Pod tarczą pracuje automatyczny mechanizm 4R34 z 41-godzinną rezerwą chodu.

Koperta ma 40,5 mm średnicy, powstanie 6000 egzemplarzy, a cena wyniesie 520 funtów, czyli około 2610 zł.

fot. Seiko

Obok niego Seiko postawiło znacznie bardziej codziennego 5 Sports HDB003. Tutaj znajdziemy charakterystyczną dla rodziny SKX masywniejszą kopertę 42,5 mm, automatyczny kaliber 4R36, wskazanie dnia tygodnia i daty oraz 10 barów wodoszczelności. Powstanie aż 9999 sztuk. Przy cenie 380 funtów, czyli około 1910 zł, będzie też najłatwiejszym wejściem do jubileuszowej kolekcji.

A mój faworyt? Cyfrowy dziwak z 1982 roku

Na sam koniec Seiko zostawiło model HFL001 i właśnie on najbardziej przyciąga moją uwagę. Jego pierwowzorem jest Rotocall z 1982 roku, cyfrowy zegarek wyposażony w obrotowy pierścień służący do zmiany funkcji. Konstrukcja wróciła już w 2025 roku, a teraz dostała czarną kopertę i bransoletę oraz efektowny fioletowy bezel.

Ma zaledwie 37 mm średnicy, cyfrowy wyświetlacz, alarm, timer, stoper, drugi czas i automatyczny kalendarz. Kosztuje 560 funtów, czyli około 2810 zł, a limit wynosi 4000 egzemplarzy.

fot. Seiko

I chyba właśnie ten model najlepiej podsumowuje podejście Seiko do własnego jubileuszu. Firma mogła wyciągnąć z archiwum najbardziej eleganckie projekty, dodać złote indeksy i policzyć odpowiednio więcej. Zamiast tego obok klasycznej mechaniki postawiła GPS, panele słoneczne i cyfrowy zegarek wyglądający jak futurystyczny gadżet zaprojektowany ponad 40 lat temu.

Fiolet spina tę kolekcję wizualnie, ale każdy z sześciu modeli opowiada o zupełnie innym fragmencie historii marki. I nawet jeśli nie jestem przekonana, czy potrzebujemy kolejnych limitowanych edycji wszystkiego, tutaj przynajmniej jest z czego wybierać. Osobiście brałabym Rotocalla.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Od Alpinista po cyfrowego dziwaka. Seiko urządziło sobie naprawdę udane urodziny"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX