Astronomowie ustalają odległości do bardzo dalekich galaktyk na podstawie tzw. przesunięcia ku czerwieni, czyli redshiftu. Przesunięcie ku czerwieni to skutek rozszerzania się Wszechświata: każdy daleki obiekt wydaje się uciekać od nas, a jego światło ulega przesunięciu w stronę fal dłuższych (czyli w stronę koloru czerwonego). Im większe jest takie przesunięcie, tym dalej znajduje się od nas galaktyka.

Do tej pory rekordzistka wśród galaktyk, do których udało się zmierzyć spektroskopowo wartość redshiftu, miała przesunięcie ku czerwieni równe z = 8,68, co odpowiada 13,2 mld lat podróży światła w kosmosie. Najnowsze pomiary dają rezultat z = 11,1 dla galaktyki o nazwie GN-z11. To jeszcze dalej i tym samym o dwieście milionów lat bliżej Wielkiego Wybuchu.

Pomiar ten daje silny dowód na to, że niektóre z nietypowych i nieoczekiwanie jasnych galaktyk odnalezionych wcześniej za pomocą Teleskopu Hubble'a rzeczywiście znajdują się na krańcach obserwowalnego Wszechświata.

Oprócz pomiarów z Teleskopu Hubble'a, naukowcy przeanalizowali także dane z innego kosmicznego teleskopu – Spitzera. Okazało się, że galaktyka GN-z11 jest 25 razy mniejsza niż Droga Mleczna i ma zaledwie jeden procent jej masy. Ale obiekt GN-z11 widzimy w okresie początków Wszechświata, gdy galaktyka ta była w stadium szybkiego rozrastania się i gwałtownych procesów gwiazdotwórczych o tempie 20-krotnie szybszym niż obecnie się to dzieje w Drodze Mlecznej. To właśnie dzięki temu GN-z11 jest wystarczająco jasna, aby dostrzec ją z tak daleka i dokonać pomiarów.