Amerykański wahadłowiec Discovery będzie musiał poczekać jeszcze co najmniej dziesięć dni nim wyruszy w swoją kolejną podróż w stronę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Według NASA start odbędzie się nie wcześniej niż 22 lutego. Start był zaplanowany na 12 lutego i już wcześniej był przekładany - wtedy na 19 dzień tego miesiąca. Opóźnienie to wynik kontroli technicznej i wynik wykrycia niewielkiego problemu z zaworami regulacyjnymi wodoru między zbiornikami, a silnikiem. Po usunięciu usterki misja STS-119 wyruszy w kosmos, aby wynieść na orbitę zaopatrzenie dla międzynarodowej stacji kosmicznej. Tym razem będą to ponownie panele słoneczne. Ich montaż ma zapewnić odpowiedni poziom zasilania stacji. Zasilanie jest potrzebne, bo pojawiło się nowe obciążenie - laboratoria naukowe dostarczone w ostatnich latach. Ponadto od maja na orbicie będzie powiększona już na stałe załoga o liczebności sześciu osób. Panele słoneczne będzie montować siedmioosobowa załoga promu, w której leci jeden Japończyk. NASA ma nadzieję całkowicie ukończyć budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Także w tym samym roku promy kosmiczne przejdą na emeryturę. Trwają prace nad opracowaniem nowego środka transportu ludzi i surowców w kosmos. h.k.