Dlatego też odwagą nazywam opowiadane mi historie o tym, jak w tych najgorszych momentach po powrocie z pracy ona siedziała w osiedlowym garażu w samochodzie i płakała, żeby dzieci nie widziały jej łez. Odwagą jest opowiedzieć o tym, że on, kiedy nikt nie widzi, pozwala sobie na łzy samotności, strachu i porzucenia. Wzruszające było słyszeć historię kobiety, która idąc na każde spotkanie zarządu, pod idealnym uniformem chowała ściśnięty do bólu żołądek albo jak zwinięta w kłębek leżała pod prysznicem walcząc z bólem, niepewnością i lękiem. Mężczyzna musi mieć w sobie dużo wewnętrznej siły, żeby przyznać się, że boi się, iż po rozwodzie odrzuci go rodzina i zostawią przyjaciele, więc trwa w nieszczęśliwej relacji. Odwagą jest opowiadać, że jako dziecko nie wiedzieliśmy, czym się skończy pójście ojca na odwyk.
 

OKO W OKO Z EMOCJAMI

Większość z nas, zamiast odważnie o tym opowiedzieć zaufanym osobom i podzielić się tym ciężarem, chowa go, płacze, ucieka w samotność i używki. Między zdarzeniem inicjującym a sukcesem kończącym wędrówkę jest cała przestrzeń nauki i rozwoju, o której nie wszyscy mamy odwagę mówić, ale wszyscy potrzebujemy odwagi, żeby przez nią przejść. Potrzebujemy odwagi, żeby zmierzyć się nie tylko z faktami, które wypełniają nasze życie, ale też z emocjami, które towarzyszą nam na co dzień. Dlatego ostatnim, równie ważnym jak poprzednie aspektem wewnętrznej odwagi, jest mierzenie się z całą gamą emocji, które towarzyszą nam w trudnych chwilach. Kiedy w naszym życiu robi się trudno, odwagą jest nie uciekać w alkohol, jedzenie czy agresję. Odwagą jest spojrzeć na to, co czujemy, i pozwolić się tym emocjom ujawnić, przejść przez nas i przynieść informacje, bo to jest ich zadaniem. Emocje to znakomity wynalazek ewolucyjny, który ma nas informować, co tam w środku, w nas, właściwie się dzieje. Np. smutek przynosi informacje o konieczności zatrzymania się, zastanowienia i dosłownie pochylenia nad sobą czy sytuacją. Złość to sygnał, że nasze granice zostały przekroczone, a zbierająca się w nas w złości energia, to gotowe paliwo do podjęcia działania. Żałoba to emocja pozwalająca nam podzielić trudne doświadczenie na części, tak by łatwiej było je przejść. Każda emocja ma swoją mądrość, każda jest potrzebna i choć są takie, których wolelibyśmy nie przeżywać (lęk, gniew) albo takie, które chcielibyśmy mieć w sobie na stałe (radość, spokój), warto pamiętać, że emocje nie są z nami na zawsze. Przychodzą i odchodzą. Pojawiają się, spełniają swoje zadanie i znikają. Wyzwanie polega na tym, że nie zawsze wiemy, jak się obchodzić z emocjami, szczególnie tymi nieprzyjemnymi, i jedyne, co nam przychodzi do głowy, to ich stłumienie – a to jest tak samo niebezpieczne jak nieproszenie o pomoc.

W czasach sztucznego perfekcjonizmu, nierealnych sukcesów i sztucznie przeciąganych przyjemnych emocji odwagą jest przeżywać całe ich spektrum. Pozwalać sobie na złość, strach i smutek. Dla wielu odwagą będzie pokazanie spontaniczności, radości i ekscytacji, których z jakiegoś powodu uznaliśmy, że „już nie wypada” okazywać. Odwagą będzie pokazanie siebie takimi, jacy naprawdę jesteśmy ze świadomością, że każdy – sławny i nieznany, podróżnik i gwiazda, muzyk i pracownik – składa się z zalet i wad, piękna i brzydoty, sukcesów i porażek, bo to czyni nas prawdziwymi, a przez to unikatowo pięknymi.