W badaniu wzięło udział 299 osób, w tym 150 kobiet. Podzielono ich na dwie grupy. Pierwsza nie miała dostępu do telewizji, druga regularnie oglądała programy telewizyjne takie jak opery mydlane, telenowele, filmy akcji czy teledyski muzyczne.

Poza kwestią dostępności telewizji grupy były identyczne pod względem pochodzenia etnicznego, poziomu wykształcenia czy wysokości dochodów.

Badanie polegało na przedstawieniu uczestnikom w losowej kolejności zdjęć różnych kobiecych sylwetek. Każdemu zdjęciu mogli przyznać od jednego do pięciu punktów.

Różnice w postrzeganiu sylwetek w zależności od dostępności TV (fot. YouTube)

 

I tak ci, którzy nie oglądali telewizji, preferowali kobiety o BMI wynoszącym 27. Zgodnie z normami NHS (National Health Service, wspólna nazwa trzech z czterech systemów służby zdrowia w Wielkiej Brytanii) takie BMI świadczy o nadwadze.

Z kolei badani, którzy oglądali telewizję, za idealne uznali BMI na poziomie 23 punktów, klasyfikowane przez NHS jako waga prawidłowa.

Brytyjscy naukowcy udowodnili też, że przejście z trybu bez ekranu do oglądania telewizji przez trzy godziny dziennie, znacząco wpływa na zmianę preferencji. Po tygodniu trzygodzinnych seansów ankietowani, którzy wcześniej nie mieli styczności z programami telewizyjnymi, „odchudzili” swoje idealne typy o ok. 3 kilogramy.

Zdaniem autorów badań opublikowanych w „Journal of Personality and Social Psychology” wyniki badań pokazują, że telewizja ma niebagatelny wpływ na postrzeganie przez widzów wyglądu swojego i innych. Nie pozostaje to bez wpływu na psychikę, szczególnie młodych ludzi i nastolatków, a podążanie za telewizyjnym ideałem może być jedną z przyczyn depresji i zaburzeń odżywiania.