Richard Masland w książce „Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli?” krok po kroku odsłania przed nami sekrety działania ludzkiego wzroku. A ma do tego doskonałe podstawy, bo neuronauką zajmował się od 25 roku życia i poświęcił jej ponad pół wieku. Sam był świadkiem ewolucji rozumienia funkcjonowania układu nerwowego człowieka i wielu przełomowych odkryć w tej dziedzinie. Teraz, dzięki Wydawnictwu Poznańskiemu, także czytelnicy w Polsce mogą przebyć tę naukową drogę.

Jeśli obawiacie się, że publikacja poświęcona ludzkiemu wzrokowi może być zbyt monotematyczna, to mogę was uspokoić. Masland nie skupia się jedynie na oku, ani nawet na umiejętności widzenia. Od pierwszych zdań pokazuje to, co każdy biolog, ewolucjonista, czy genetyk wie doskonale – ludzki organizm jest jednym spójnym systemem i działania jakiegokolwiek organu nie możemy analizować w odseparowaniu od pozostałych.

A jaki organ jest najsilniej powiązany z okiem? Oczywiście mózg. Mało kto bowiem zdaje sobie sprawę z tego, że w skład ośrodkowego układu nerwowego oprócz mózgu i rdzenia kręgowego wchodzi także siatkówka. Co więcej – wszystkie te trzy struktury mają wspólną genezę embrionalną, takie same neurony i komórki wspierające. Czy już samo to nie świadczy o wyjątkowości naszego wzroku?

I jasne jest, że mózg i oko muszą ze sobą współpracować, żebyśmy mogli widzieć i analizować widziane obrazy. Jednak Masland wydaje się szukać odpowiedzi na pytanie – co w widzeniu jest ważniejsze? Oko, które wychwytuje bodźce, reaguje na nie, przesyła informacje do mózgu? Czy mózg, który – podobno wolniejszy od oka – przetwarza te dane i „wyświetla” nam odpowiednio opracowane obrazy?

W trakcie poszukiwań rozwiązania tego neurologicznego konfliktu, cofniemy się do lat 60. XX wieku, kiedy ludzka wiedza o mózgu, a tym bardziej wzroku była naprawdę ograniczona. Razem z Maslandem odkryjemy, jak bardzo w ciągu ostatnich 50 lat rozwinęły się badania w dziedzinie neurologii. Autor podzieli się z nami opisami doświadczeń i eksperymentów (jednym z dziwniejszych jest ten, w którym udowodniono, że odseparowana od oka siatkówka, nadal działa), ale nie zagłębia się w krwawe szczegóły.

Przedstawiony przez Maslanda świat jest bardzo barwny i szeroki – w końcu mówimy też o widzeniu kolorów, których my ludzie nie możemy zobaczyć, ale które są widoczne dla niektórych ptaków, albo o „sokolim wzroku”, którego pole widzenia wynosi ok. 300 stopni, podczas kiedy u człowieka to zaledwie 180 stopni. Masland nie zasypuje czytelnika specjalistyczną terminologią, co osobiście uważam za oznakę jego ogromnej wiedzy – na tym polega rola dobrego nauczyciela, aby przekazać wiedzę w sposób prosty i zrozumiały dla ucznia. Dlatego nie zabraknie porównań jak to, gdzie siatkówka oka została zestawiona z prześcieradłem.

„Czego oczy nie widzą...” czyta się jak popularnonaukową powieść akcji. Masland nie odpływa w odległe historycznie dygresje i nie zmienia się w sędziwego wykładowcę. W sposobie, w jaki opowiada o neurobiologii, rzeczywiście widać jego pasję i miłość do nauki, której poświęcił niemal całe dorosłe życie. Nic więc dziwnego, że ta pasja udziela się też czytelnikowi, a poszukiwanie odpowiedzi na kolejne stawiane na stronach pytania, wciąga jak kryminał. Czy na końcu uda się ustalić, czy ludzki mózg jest sprawniejszy od najnowocześniejszych komputerów? Jak wyglądałby nasz świat, gdybyśmy nagle zwiększyli swoje pole widzenia albo zyskali zdolność widzenia barw ultrafioletowych? A może jesteśmy już o krok od tych rozwiązań?

Tego musicie dowiedzieć się sami.

 

Premiera książki "Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli" Richarda Maslanda już 16 września.