Musa Manzini ma udaną karierę jako multiinstrumentalista oraz nauczyciel. Dwie kolejne operacje na mózgu mogły położyć jej kres, nie można było ich jednak uniknąć. Odradzający się nowotwór był przyczyną neruologicznych problemów, z którymi zmagał się od dzieciństwa. Operowało dwóch neurochirurgów: dr Basil Enicker oraz dr Rohen Harrichandparsad.

Enicker w rozmowie z mediami przyznał, że utrzymywanie pacjenta w stanie wybudzenia było zaplanowane i okazało się lepszym wyjściem niż pełne znieczulenie. 

- W ten sposób możemy testować obszary mózgu zanim przystąpimy do usuwania guza. To pozwala na bardziej zdecydowane usuwanie przy jednoczesnym minimalizowaniu uszkodzeń mózgu – tłumaczy. 

Operacja była wyjątkowo ryzykowna, bo każdy nieopatrzny ruch mógł doprowadzić do paraliżu lub uszkodzenia ośrodków nerwowych odpowiedzialnych za kontrolę nad poruszaniem się. Gitarzysta, będąc jednocześnie pacjentem, dawał więc koncert by sprawdzać na bieżąco, czy lekarze nie trafili w nieodpowiednie miejsce. 

- Wydaje mi się, że nie doceniamy odpowiednio publicznej służby zdrowia – powiedział z wdzięcznością po zakończeniu operacji. Dodał, że zamierza wrócić do koncertowania jak tylko odzyska siły. 

Źródło: BBC / News24