Teraz japońska marka postanowiła naruszyć ten porządek jednym detalem. Nowy Orient Bambino Version II Arabic Index ma na tarczy cyfry wschodnioarabskie – charakterystyczne znaki używane w krajach posługujących się pismem arabskim. Efekt jest zaskakująco świeży. Zegarek zachował wszystko, za co lubi się Bambino, ale przestał wyglądać jak kolejna poprawna odpowiedź na pytanie o niedrogi automat do marynarki.
I chyba właśnie tego brakowało tej serii najbardziej.
Jedna zmiana, a zegarek nagle ma własny głos
W zegarmistrzostwie bywają premiery, które próbują sprzedać nam rewolucję za pomocą nowego odcienia zieleni albo przesuniętego o milimetr logo. Tutaj zmiana jest dużo prostsza, ale działa mocniej. Zamiast rzymskich numerów albo standardowych indeksów na tarczy pojawiają się cyfry, które od razu przyciągają wzrok.
To nie jest detal, który zobaczy wyłącznie osoba z lupą i katalogiem referencji w telefonie. Wschodnioarabskie indeksy zmieniają rytm całej tarczy. Zegarek nabiera bardziej miękkiego, mniej szkolnego charakteru. Nie wygląda jak obowiązkowy dodatek do garnituru kupiony pięć minut przed weselem, ale jak świadomy wybór kogoś, kto lubi klasykę, choć nie chce wyglądać jak ilustracja z poradnika o biznesowym dress code.

Mam wrażenie, że właśnie dlatego zegarki z arabskimi indeksami od kilku lat coraz częściej pojawiają się w świecie droższych marek. Są eleganckie, lecz niosą ze sobą odrobinę napięcia. Wprowadzają na tarczę inny alfabet wizualny, bez potrzeby dokładania kolorów, komplikacji czy udawania sportowego charakteru.
Bambino nadal zostaje Bambino
Orient nie przesadził z przebudową. Zegarek zachował kopertę ze stali nierdzewnej o średnicy 40,5 mm, wypukłe szkło mineralne i smukłe wskazówki typu dauphine. To dokładnie ten zestaw elementów, dzięki którym Bambino od lat jest jednym z najczęściej polecanych automatów dla osób, które chcą wejść w świat mechaniki bez wydawania kilku miesięcznych pensji.
W środku pracuje mechanizm Orient F6724. Ma automatyczny naciąg, możliwość ręcznego dokręcania, funkcję stop sekundy i około 40 godzin rezerwy chodu. To nie są parametry, które wywołają drżenie rąk u kolekcjonera polującego na zegarkowe dziwactwa, ale w tej cenie trudno mieć do nich pretensje. Dostajemy własny mechanizm marki, a nie przypadkowy wer kłopotliwie upchnięty do eleganckiej koperty.

Warto pamiętać o jednym ograniczeniu: wodoszczelność wynosi 30 m. Bambino nadaje się do codziennego życia, przypadkowego deszczu i mycia rąk, ale nie ma sensu traktować go jak zegarka na basen czy wakacje nad jeziorem. To model, który najlepiej czuje się przy biurku, na kolacji, w pracy, na spotkaniu – wszędzie tam, gdzie zegarek ma uzupełniać styl, a nie walczyć o przetrwanie w wodzie i piachu.
Dostępne do wyboru będzie pięć wersji
Nowa edycja trafia w pięciu wersjach kolorystycznych. Jest klasyczna jasna tarcza z niebieskimi wskazówkami, są także warianty granatowy, bordowy, zielony i biały. Część modeli dostała detale w odcieniu różowego złota, inne stawiają na chłodniejsze, stalowe akcenty.
Najbardziej przekonuje mnie chyba jasna wersja z granatowymi wskazówkami. Ma w sobie coś z zegarków, które można znaleźć na starych rodzinnych zdjęciach, choć nie wygląda jak rekonstrukcja eksponatu z muzealnej gabloty. Bordowy wariant jest bardziej wieczorowy, zielony ma odrobinę współczesnego sznytu, a biały z różowozłotymi detalami idzie w stronę klasycznej elegancji. Dobrze, że Orient nie zamknął się w jednej, egzotycznej interpretacji pomysłu, bo arabskie indeksy mogą działać zarówno jako dyskretny akcent, jak i element budujący cały charakter zegarka.
Każda wersja jest montowana na skórzanym pasku z szybkozłączką. To akurat drobiazg bardzo praktyczny, bo Bambino aż prosi się o eksperymentowanie z paskami. Czarny skórzany pasek zrobi z niego zegarek formalny, ciemnobrązowy ociepli całość, a prosty pasek z zamszu może odjąć mu trochę salonowej sztywności.

Luksusowa moda bez luksusowej ceny
Arabskie indeksy przez długi czas były domeną zegarków tworzonych z myślą o rynkach Bliskiego Wschodu albo drogich, kolekcjonerskich premier. W ostatnich latach stały się jednak wyraźnym trendem w segmencie premium. Orient wyczuł moment dobrze, bo robi coś, czego wiele marek boi się jak ognia: przenosi motyw kojarzony z ekskluzywnością do zegarka dostępnego dla znacznie szerszego grona odbiorców.
Cena regularna modelu wynosi 425 dolarów, czyli około 1 680 zł, a w amerykańskim sklepie marki zegarek pojawił się w promocji za 295 dolarów, czyli około 1 170 zł. Oficjalna strona informuje obecnie o wyprzedaniu modeli, co może potwierdzać, że Orient dobrze ocenił zainteresowanie tym pomysłem.
To nadal kwota, którą wiele osób będzie rozważać dłużej niż zakup klasycznego kwarcu. Różnica polega na tym, że Bambino daje coś więcej niż sam efektowny wygląd. Ma mechaniczny środek, sprawdzoną konstrukcję i detal, który pozwala wyróżnić się bez zakładania zegarka wyglądającego jak gadżet z lotniska.
To zegarek dla osób, które lubią elegancję, ale nie chcą nosić na nadgarstku kolejnego neutralnego kompromisu. Bambino zawsze był rozsądnym wyborem. Teraz ma też w sobie odrobinę przekory. A w świecie pełnym identycznych granatowych tarcz i przewidywalnych rzymskich indeksów taka przekora bywa cenniejsza niż kolejna komplikacja mechanizmu.
