Świadczą o tym badania. Grupa ludzi w wieku od 55 do 85 lat, cierpiących z powodu braku kontaktów społecznych, została poddana na Carnegie Mellon University ośmiotygodniowemu treningowi redukcji stresu metodą uważności. Praktyka, która polega na rozwijaniu obserwacji siebie w bezstronny sposób, sprawiła, że osobom, które ją uprawiały, mniej doskwierała samotność (w porównaniu z grupą kontrolną). Spadło także w ich wypadku ryzyko chorób serca. Ten sam program w innym badaniu spowodował zmniejszenie częstotliwości i natężenia negatywnych emocji u ludzi ciepiących na lęki związane z życiem w grupie.

Co się właściwie dzieje, kiedy zamiast uciekać od samotności w alkohol, puste rozmowy albo telewizję lub internet, medytacyjnie (to znaczy bezstronnie) przyjrzymy się naszemu umysłowi? Sprawdzałem to kiedyś przez pół roku w Birmie w warunkach klasztornych, zachowując ciszę (z wyjątkiem rozmów z nauczycielem raz na dwa dni) i medytując cały dzień. Kiedy skarżyłem mu się na nudę i monotonię stanów umysłu, odpowiadał, że nie ma czegoś takiego jak nuda. Jest tylko brak ciekawości.

Po tym, jak myśli zaczęły tracić swoją atrakcyjność, uwaga naturalnie objęła coraz więcej doznań w ciele i emocji pojawiających się najczęściej w klatce piersiowej. Okazało się, że kiedy blakną sprawy życia codziennego, myśli tracą moc wywoływania niepokoju i zagrzewania ciała do działania. Co wtedy?

Definicja samotności, jaką znamy z Wikipedii, przestaje obowiązywać. Nagle nudne bycie z doznaniami zamienia się w najbardziej ekscytującą przygodę życia. Odczucia przestają być takie ważne i uwaga kieruje się na umysł. A ten umysł okazuje się czymś zupełnie innym, niż dotąd sobie wyobrażaliśmy. Samotność staje się nagle ekscytująca.


Medytacja bycia ze sobą

Do stosowania w życiu codziennym: kiedy tylko mam ochotę i jestem sam – w tramwaju, parku, kawiarni – pozwalam ciału, żeby wybrało jak najwygodniejszą dla siebie pozycję. Ufam jego mądrości.

  • Czuję ciężar ciała. Czuję, jak siła grawitacji dociska je do podłoża. Pozwalam ciału opaść na podłoże tak bardzo, jak to możliwe w pozycji, w której się znajduję. Obserwuję napięcie w ciele. Nie przeciwstawiam się mu. Napięcie to naturalna reakcja. Nie próbuję z nim walczyć ani go wypierać. Obserwuję, jak samo słabnie. Uwalniam napięcie z ciała; rozluźniam napięcie umysłu; uśmiecham się – wznosząc lekko kąciki ust.
  • Pozwalam dźwiękom otoczenia swobodnie wpłynąć w moje pole świadomości,bez wysiłku, bez potrzeby koncentracji. Uwalniam napięcie z dźwięków, rozluźniam umysł, uśmiecham się.Sprawdzam, czy jest we mnie niepokój, niezgoda na bycie tu i teraz i potrzeba zrobienia czegoś. W jakich doznaniach się przejawia?
  • Przenoszę uwagę na doznania niepokoju i swobodnie go obserwuję, nie próbując z nim walczyć. Czuję, jak paruje ze mnie niepokój. Czuję, jak w miejsca w ciele i umyśle, które zajmował wcześniej niepokój i niezgoda na chwilę obecną, wpływa chłodny spokój. Pozwalam przepływać myślom, stygnąć niepokojowi i rozlać się po moim ciele spokojowi. Uwalniam napięcie z ciała, pozwalam przepłynąć myślom, uśmiecham się. Doznania w ciele, odczuwanie ciężaru ciała i grawitacji, dźwięki otoczenia są wokół mnie cały czas. Wracam ze spokojem do codziennych zdarzeń.