Koniec największej chyba budowy na świecie - w Dubaju oficjalnie otwarto Wieżę Dubaju, czyli Burj Dubai, która na cześć władcy sąsiedniego Abu Dhabi (jest nim Khalifa Bin Zayed, została przemianowana na Burj Khalifa). Budynek ma wysokość 828 metrów, kosztował 1,5 miliarda dolarów i jest najwyższą wolnostojącą budowlą na świecie z 206 piętrami. Rekord będzie bardzo trudno pobić - po pierwsze ze względu na koszty, po drugie ze względu na to, że poprzedni rekord należący do wieży Taipei 101 („tylko” 508 metrów) został pobity aż o 300 metrów. Od razu otwarto najwyżej na świecie położony taras widokowy położony na 124 piętrze. Można z niego obejrzeć cały Dubaj. Wnętrze ma uderzać przepychem i nowoczesnością. Większość powierzchni to luksusowe apartamenty i biura. Cena metra kwadratowego wynosi 43 tysiące dolarów. A metrów jest sporo: 334 tysiące. Podobno sprzedawały się, jak ciepłe bułeczki. Znajduje się tu m. in. Armani Hotel, którego wnętrza zaprojektował wielki projektant Giorgio Armani. Budowa tego giganta rozpoczęła się w 2004 roku, a zakończyła się w sierpniu 2009 r. Zaprojektowali go projektanci z biura Skidmore, Owings and Merrill w Chicago. Początkowo miała być niższa. Centralna część budynku stoi między trzema dookolnymi, które ją podpierają. Pod sam koniec robotnicy budowali jedno piętro w trzy dni. Na szczycie znajduje się ażurowa iglica - ażurowa, bo od strony Zatoki Perskiej wieją jedne z najsilniejszych w tej okolicy wiatrów. Odchylenie wierzchołka pod wpływem podmuchów wynosi 150 centymetrów. Sam drapacz chmur, to nie wszystko. Jest on bowiem częścią większej, luksusowej dzielnicy biurowców i apartamentowców zajmujących 2 kilometry kwadratowe starannie zaprojektowanej przestrzeni. Wszystko razem to koszt 20 miliardów dolarów. h.k.