The Citizen AQ4090-08A przyciąga wzrok tarczą przypominającą poranną mgłę przesuwającą się nad wodą. Powstała z japońskiego papieru washi, została ręcznie zabarwiona naturalnym indygo, a wzoru nie da się wiernie powtórzyć. Każdy z 200 egzemplarzy będzie więc odrobinę inny. Mam wrażenie, że właśnie takich szczegółów potrzebują dziś luksusowe zegarki. Same szlachetne materiały i coraz bardziej skomplikowane mechanizmy przestały wystarczać.
Papier, który ma przepuszczać światło
Tarcza z papieru brzmi jak pomysł wymagający wyjątkowo ostrożnego użytkowania. Tutaj papier znajduje się jednak bezpiecznie pod podwójnie zakrzywionym szkłem szafirowym z powłoką antyrefleksyjną. Co ważniejsze, wybór washi ma także znaczenie techniczne. Materiał przepuszcza światło, które dociera do ogniwa zasilającego mechanizm Eco-Drive.
Citizen sięgnął po Tosa washi i technikę pole-wrap shibori, stosowaną zwykle przy barwieniu tkanin. Papier owija się wokół tulei, przewiązuje sznurkiem i delikatnie marszczy. Następnie przechodzi kolejne etapy farbowania. Indygo powstaje z suszonych i fermentowanych liści, do których dodaje się ług z popiołu drzewnego. Powtarzanie całego procesu tworzy poziome smugi przypominające pasma chłodnej mgły. Ponieważ barwnik reaguje z nierównościami materiału, dwóch identycznych tarcz właściwie nie da się uzyskać.

Kwarc za cenę dobrego zegarka mechanicznego
W kopercie pracuje kaliber A060, czyli zasilany światłem mechanizm Eco-Drive. Jego deklarowana dokładność wynosi ±5 sekund rocznie. Dla porównania przeciętny zegarek mechaniczny może zgubić lub zyskać podobną liczbę sekund w ciągu jednej doby. Tutaj po dwunastu miesiącach odchylenie nadal powinno mieścić się w czasie potrzebnym na zawiązanie buta.
Mechanizm ma kalendarz wieczny, który samodzielnie uwzględnia długość miesięcy i lata przestępne aż do 28 lutego 2100 roku. Godzinową wskazówkę można przestawiać niezależnie, co przydaje się podczas podróży między strefami czasowymi. Zegarek koryguje także ustawienie wskazówek po wykryciu uderzenia, pokazuje poziom zgromadzonej energii i może działać do 18 miesięcy w trybie oszczędzania.
Oczywiście wskazówka sekundowa porusza się skokowo. Dla części miłośników mechaniki będzie to argument kończący dyskusję. Myślę jednak, że warto spojrzeć na ten model jak na luksusową precyzję użytkową. Nie płacimy za obserwowanie setek miniaturowych części przez przeszklony dekiel. Płacimy za zegarek, który ma przez lata niemal nie wymagać uwagi, a przy okazji wygląda jak przedmiot wykonany w pracowni rzemieślniczej.

Tytan, który nie powinien bać się codzienności
Koperta ma 40 mm średnicy i 12,2 mm grubości. Wykonano ją z firmowego Super Titanium pokrytego warstwą Duratect Platinum. Według producenta materiał jest około 40% lżejszy od stali nierdzewnej i mniej więcej pięć razy od niej twardszy. Zegarek otrzymał również ochronę przed wodą do 100 metrów oraz luminescencyjne wskazówki i znaczniki godzinowe.
Citizen połączył jasną, niemal platynową powierzchnię koperty z czarnym paskiem ze skóry krokodyla. Całość pozostaje elegancka, lecz nie wygląda przesadnie ceremonialnie. Taki zegarek można założyć do garnituru, a następnego dnia do swetra i jeansów. W segmencie luksusowym praktyczność czasem przegrywa z widowiskowością. Tutaj obie strony udało się całkiem rozsądnie pogodzić.
Ponad 11 tysięcy zł za Citizena
Amerykańska cena wynosi 2995 dolarów, czyli około 11 360 zł. Oficjalna premiera została zaplanowana na sierpień 2026 roku, a limitacja obejmuje zaledwie 200 numerowanych sztuk na cały świat. Przy takiej liczbie pytanie o dostępność w Polsce może pozostać bardziej teoretyczne niż zakupowe.

Czy kwarcowy Citizen jest wart ponad 11 tysięcy zł? Dla osoby szukającej prestiżu rozpoznawalnego z drugiego końca restauracji zapewne znajdą się łatwiejsze wybory. AQ4090-08A kierowany jest do kogoś, kto doceni ręcznie barwiony papier, niemal absurdalną dokładność i technologię pozwalającą zapomnieć o wymianie baterii.
Sama coraz częściej widzę, że interesujące zegarki powstają tam, gdzie tradycja spotyka się z praktycznością. Citizen nie zamknął japońskiego rzemiosła w gablocie. Wykorzystał je jako część urządzenia, które ma codziennie pokazywać godzinę, znosić uderzenia i ładować się przy biurowej lampie. To znacznie bardziej przekonujące niż luksus oparty wyłącznie na cenie i logo.
