Brytyjski samochód parowy to prawdziwy potwór. Pod zieloną karoserią kryje się potężna moc silnika parowego, który ma sprawić, że stuletni rekord prędkości pojazdu napędzanego parą wreszcie zostanie pobity. Ma 7,62 metra długości (25 stóp) i pędzi z prędkością ponad 80 mil na godzinę (ponad 128 km/h). 1 kwietnia odbyły się dwie udane próby tego pojazdu. Na miejsce testów wybrano ośrodek Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii na wyspie Thorney Island w Emsworth w hrabstwie Hampshire. Są tam gładkie jak stół pasy startowe, na których taki pojazd może się bezpiecznie toczyć ciągnąc za sobą chmurę białego dymu. Cel jest prosty: pobić rekord prędkości z 1906 roku. Amerykanin Fred Marriot jadąc samochodem parowym Stanley osiągnął zawrotną jak na owe czasy prędkość 127 mil na godzinę (ponad 204 km/h). Rekord trzyma się już nawet nie nadgryziony przez 103 lata. Kierowca Don Wales, który wykonał jazdy testowe stwierdził , że pojazd jeździ perfekcyjnie. Jego zdaniem brytyjskie parowe cacko da mu spokojnie radę, a nawet pobije nowy rekord, tym razem na niebotycznym poziomie 170 mil na godzinę (ponad 270 km/h). Wales, który wraz z ekipą spędził nad projektem ostatnich dziesięć lat zamierza osiągnąć zakładany sukces jak najszybciej. Ekipa, która zaprojektowała i zbudowała pojazd nazywa go najszybszym czajnikiem na świecie. h.k.