Sieć La Maison du Chocolat dosłownie redefiniuje lody, uwielbiane letnie smakołyki zostały odmienione na kilku płaszczyznach naraz. Bowiem już pierwszy rzut oka sprawi, że trudno będzie określić na co się właściwie patrzy. Czy to są lody? Kosmetyki? A może po prostu fantazyjnie przygotowana czekolada?
Wyśmienita kolekcja, której aż szkoda zjeść, a to przecież lody! Jak im się oprzeć
Letnia kolekcja specjalnej serii na 2026 rok została przygotowana przez Nicolasa Cloiseau’a i chociaż wiadomo, że składa się z tubek lodów, sorbetów, mrożonych lizaków, a także rozpływających się w ustach zamrożonych czekoladek o przeróżnej konsystencji, trudno uwierzyć, że patrzy się właśnie na lody.

Są przygotowane w formie, którą najczęściej kojarzy się z dobrami modowymi i na specjalne okazje, ale nie czymś tak wydawałoby się pospolitym jak czekolada i lody. Jest to jednak znak rozpoznawczy paryskiej pracowni, która w przyszłym roku będzie obchodziła swoje już 50 urodziny (aż ciekawość bierze, co w takim razie przygotują na tę specjalną okazję?!). Od początku swojego istnienia próbują formą swoich słodkości pokazać, że cukiernictwo to coś więcej niż tylko przygotowywanie pysznych deserów.

Ich najnowsza kolekcja zachwyca formami, kolorami i opakowaniem, lecz naturalnie nie zapomniano o najważniejszym aspekcie, w końcu to są lody! Zatem każdy szczęśliwiec mógłby się rozkoszować waniliowym deserem z czekoladą tworzącą wzorki godne marmuru, nie zabrakło oczywiście pistacji, która od paru lat nie schodzi z list najpopularniejszych smaków wśród klientów, zaś dla fanów elektryzujących zmysły kwaśności czeka malina.

Trudno jest nie podziwiać zmysłowości i pomysłowości mistrza Nicolasa Cloiseau’a, który stworzył ten onieśmielający zestaw. Jego lody na patyku dosłownie zmuszają do zastanowienia się, czy pudełko skrywa lód, a może jednak flakonik z perfumami w bardzo fikuśnym kształcie. Niemniej to wciąż “tylko” wykwintne lody, dla przygotowania których opanował technikę odmieniającą czekoladowy ganache. Można się tą polewą delektować w równie rozkoszny sposób, gdy jest zamrożona, co w tradycyjny sposób na specjalnie przygotowanych batonikach.

Nowa kolekcja słodkich wykwintności La Maison du Chocolat ma szansę zostać najbardziej szykownym przysmakiem tego lata. Nie ma tutaj jednak miejsca na wiele zdziwienia, gdy weźmiemy pod uwagę historię marki. Te czekoladowe dzieła sztuki zawdzięczają swój styl wizji założyciela, Roberta Linxe’a, który od zawsze był blisko związany ze światem haute couture.
Czytaj też: Domowe lody bez długich przygotowań? Ten sprzęt w końcu to upraszcza
Jak sam wspominał, dorastanie w rodzinie krawca wyczuliło go na estetykę wysokiego krawiectwa. Miał okazję obcować z takimi legendami jak Chanel, Dior czy Balmain, podpatrując kolory i precyzję ich kreacji. Linxe przyznawał, że jego fascynacja luksusem nie wynikała z zazdrości, lecz z czystej miłości do doskonałości i delikatności. Zgodnie z jego życiową maksymą, by tworzyć rzeczy niezwykłe, należy czerpać inspiracje wyłącznie od najlepszych i mierzyć najwyżej jak to możliwe.

I to jest niesłychane, że udało się tę wiarę zamknąć w rzeczy tak przecież łatwo dostępnej, wręcz wydawałoby się, że nudnej do szaleństwa jak lody na patyku. Przykład tej kolekcji ukazuje jak na dłoni, że człowiek ma naprawdę nieograniczoną wyobraźnię i jeżeli z nią będzie tylko współpracować, to jest w stanie wyczarować najbardziej zjawiskowe łakocie, których aż nie będzie się chciało zjeść. Jednak jeżeli już się popełni tę “zbrodnię”, to przynajmniej można liczyć na wstąpienie zmysłów na wyższy poziom rozkoszy.
Źródło: wallpaper
