Pawport to inteligentne drzwiczki dla zwierząt, które można zamontować na istniejącym przejściu albo potraktować jako element nowej instalacji w drzwiach, ścianie lub szkle. Ceny zaczynają się od 699 dolarów, czyli około 2550 zł, a droższa seria Signature kosztuje od 849 dolarów, czyli około 3090 zł.
Wolność pupila, kontrola człowieka
Idea jest prosta: zwierzak ma swobodniej wychodzić i wracać, a dom ma nie zamieniać się przy okazji w przejście graniczne dla owadów, gryzoni, chłodu i obcych kotów z okolicy. Pawport działa ze smart tagiem, czyli niewielką zawieszką dla pupila, która pozwala systemowi rozpoznawać, kto właśnie chce wejść lub wyjść. W aplikacji można śledzić aktywność, kontrolować więcej niż jedne drzwi, ustawiać harmonogramy dostępu i dostawać powiadomienia.
I tu akurat trudno mi się dziwić, że taki pomysł się pojawił. Opiekunowie zwierząt coraz częściej chcą wiedzieć nie tylko, czy pies zjadł i poszedł na spacer, ale też jak wygląda jego codzienna rutyna. Mamy lokalizatory, automatyczne karmniki, kamery z podajnikiem smaczków, fontanny z filtrem, kuwety analizujące wizyty kota. Inteligentne drzwiczki wpisują się w ten sam trend – trochę opiekuńczy, trochę kontrolujący, trochę podszyty naszą potrzebą bycia spokojniejszymi nawet wtedy, gdy nie ma nas w domu.
Mam przy tym mieszane uczucia wobec samej obsesji monitorowania wszystkiego. Zwierzę nie musi być wykresem w aplikacji. Ale jeśli technologia pomaga zauważyć, że pies wychodzi znacznie częściej niż zwykle, kot przestał korzystać z przejścia albo starszy pupil ma problem z poruszaniem się, wtedy przestaje to być zabawa w cyfrową nadopiekuńczość.
Drzwiczki, które mają zatrzymać więcej
Najbardziej praktyczna część Pawportu dotyczy bezpieczeństwa i izolacji. Konstrukcja ma szczelnie zamykać otwór, ograniczać ucieczkę ciepła i utrudniać wejście nieproszonym gościom. W opisie pojawiają się stal, aluminium klasy lotniczej, podwójny stalowy system ryglowania, odporne powłoki i uszczelnienie kompresyjne. Brzmi to dość poważnie jak na drzwiczki dla psa, ale każdy, kto miał w domu zwykłą klapkę dla zwierząt, wie, że jej sympatyczna wizja kończy się zwykle przy pierwszym przeciągu albo pierwszym spotkaniu z obcym stworzeniem w kuchni.

Smart home schodzi coraz niżej, dosłownie do poziomu psa
Pawport współpracuje z popularnymi systemami smart home, w tym Alexą, Google i Siri. Można więc myśleć o nim jako o kolejnym elemencie większej układanki: czujnik ruchu, kamera, ogrzewanie, zamek, oświetlenie i teraz jeszcze przejście dla psa. Dla jednych to przesada, dla innych naturalny etap. Skoro sterujemy roletami, odkurzaczem i temperaturą w sypialni, dlaczego akurat zwierzak miałby zostać poza tą domową automatyzacją?
Widzę tu jednak jedną ważną granicę. Dobry gadżet dla pupila powinien odciążać człowieka, ale nie zastępować relacji. Inteligentne drzwiczki mogą pomóc, gdy pies potrzebuje wyjść do ogrodu, a opiekun jest w pracy. Mogą ułatwić życie w domu z kilkoma zwierzętami. Mogą ograniczyć nocne wstawanie, kiedy pupil co chwilę prosi o wypuszczenie. Nie powinny jednak być pretekstem do tego, żeby zwierzę samo organizowało sobie cały dzień na zewnątrz bez uwagi człowieka. Ogród daje wolność, ale nie jest spacerem, kontaktem ani zabawą.
Najbardziej widzę Pawport w domach jednorodzinnych, zwłaszcza tam, gdzie pies ma bezpiecznie ogrodzony teren i korzysta z niego regularnie. Przy dużych rasach, kilku pupilach albo starszych zwierzętach możliwość ustawiania dostępu i kontrolowania aktywności może być czymś więcej niż wygodą. Rozsądne wydaje się też zastosowanie w domach, gdzie zwykła klapka powodowała problemy z owadami, chłodem albo nieproszonymi zwierzętami.

Trochę fanaberii, trochę wygody
Pawport łatwo wyśmiać, bo inteligentne drzwiczki dla psa brzmią jak symbol czasów, w których aplikację można dopiąć niemal do wszystkiego. A jednak nie skreślałabym tego pomysłu zbyt szybko. W najlepszym wydaniu to narzędzie dla osób, które naprawdę mają problem do rozwiązania: zwierzak chce swobody, dom potrzebuje szczelności, a opiekun chciałby mniej zgadywać.
Nie każdy pies potrzebuje własnego wejścia z aplikacją. Nie każdy dom potrzebuje kolejnego urządzenia podłączonego do sieci. Ale coraz częściej widzę, że technologie dla pupili przestają być tylko zabawkami dla ludzi. Zaczynają dotykać codzienności, która bywa mało spektakularna: otwierania drzwi dziesięć razy dziennie, sprzątania śladów po deszczu, sprawdzania, czy kot wrócił, i zastanawiania się, dlaczego w salonie nagle zrobiło się zimno. W takim kontekście Pawport nie wygląda już jak kaprys. Wygląda jak drogi, specyficzny, ale całkiem logiczny kawałek smart home dla domu, w którym zwierzę naprawdę jest domownikiem.
