Perseidy 2018. Czego spodziewać się na niebie?

W nocy z 12 na 13 sierpnia patrzymy w niebo! Perseidy jak co roku „zafundują” nam spektakl na sierpniowym niebie. To najpiękniejsza noc w roku - mówią miłośnicy tego zjawiska.

Migające na niebie iskry, potocznie zwane spadającymi gwiazdami, są  w istocie meteorami pochodzącymi z komety 109P/Swift-Tuttle.  To odłamki tworzące jej warkocz. Formują się za każdym razem, gdy kometa zbliża się do Słońca, a jej lodowe jądro zaczyna parować. Co roku tak powstałe cząstki pyłu zahaczają o ziemską atmosferę. Rozpędzone do ok. 60 km/s dostają się do niej i na wysokości od 80 do 300 km spalają się wskutek tarcia.

Meteory z roju Pereidów są zazwyczaj są tak małe - mają kilka centymetrów - że spalają się całkowicie i nie docierają na Ziemię. (Spokojnie, nie musimy uważać na głowy).

 

Deszcz meteorów 2018. Gdzie obserwować?

Sierpniowe Perseidy widoczne są gołym okiem na północnej półkuli. Ich aktywność jest dostrzegalna na niebie między 7 lipca a 24 sierpnia, ale maksimum roju przypada w nocy z 12 na 13 sierpnia od 22 do 10 rano.

Zjawisko, choć obserwowane jest z Ziemi od ok. 2000 lat, w tym roku zapowiada się wyjątkowo spektakularnie. Obserwatorom będzie sprzyjać korzystny układ na niebie: 11 sierpnia Księżyc wejdzie w nów, dzięki czemu niebo będzie ciemniejsze.

„Wystarczy położyć się na kocu (…) i wpatrywać się w jak największy obszar nieba. Pierwsze meteory można dostrzec już po kilku minutach” - czytamy na stronie Centrum Nauki Kopernik. Najlepiej uciec za miasto i poszukać kawałka nieba jak najmniej „zanieczyszczonego” światłami.

Mieszkańcy Warszawy mogą liczyć na drobne ułatwienia. Zarząd Dróg Miejskich od kilku lat pomaga  stworzyć jak najlepsze warunki obserwacyjne: zgaśnie iluminacja trzech mostów, Stadion Narodowy, nie będą świecić niektóre lampy przy wyjściu ze stacji metra.

 


„To nie łzy są”

Perseidy nie od dziś działają na wyobraźnię. Wciąż przez niektórych nazywane bywają "łzami świętego Wawrzyńca". Zgodnie z legendą męczennik, który zginął 10 sierpnia 258 roku w płomieniach, miał zapłakać wraz z nocnym niebem nad ziemskimi grzesznikami. 

„A ludzie mówią, i mówią uczenie,
Że to nie łzy są, ale że kamienie,
I -- że nikt na nie... nie czeka!”

- pisał Cyprian Kamil Norwid w wierszu „W Weronie”.

My czekamy!