Brzmi jak drobiazg, dopóki nie przypomnimy sobie, ile razy wieczorny posiłek kończył się staniem przed piekarnikiem i patrzeniem na drobny druk z coraz mniejszą cierpliwością. Tovola ie chce uczyć nas gotowania, rozwijać kulinarnej fantazji ani udowadniać, że każdy może zostać domowym szefem kuchni. Ma po prostu sprawić, żeby kolacja nie wymagała kolejnej decyzji.
Air fryery przyzwyczaiły nas do szybkiego przygotowywania jedzenia, ale nadal oczekują choć odrobiny zaangażowania. Trzeba wybrać program, ustawić temperaturę, czasem zajrzeć do środka i ocenić, czy frytki są już złote, czy jeszcze tylko udają gotowe. Tovala idzie krok dalej.
Po całym dniu mało kto marzy o eksperymentach z trybami pieczenia? Czasem naprawdę wystarczy, że sprzęt wie, co zrobić z obiadem, zanim człowiek zdąży kolejny raz wpisać w wyszukiwarkę: ile piec gotową lasagne.
Piekarnik nie odczytuje jedzenia
W tym urządzeniu nie ma magicznej technologii, która analizuje skład dania przez opakowanie i natychmiast wie, jak zachowa się kawałek kurczaka czy zamrożona lasagne. Kod prowadzi do gotowego programu zapisującego, jak długo i w jakiej kolejności urządzenie ma piec, podgrzewać, opiekać albo używać gorącego powietrza.
To istotna różnica, bo łatwo dać się ponieść wizji piekarnika, który rozumie każdą rzecz wyjętą z lodówki. Tovala zna przede wszystkim produkty i posiłki obecne w swoim ekosystemie. W przypadku dań dostarczanych przez markę sprawa jest prosta – każde z nich ma własny kod QR i precyzyjnie zapisany przebieg przygotowania. Dla produktów z marketu producent stworzył katalog skanowalnych artykułów, obejmujący już ponad 1000 pozycji.
W praktyce urządzenie ma oszczędzać nie tyle czas pieczenia, ile energię potrzebną do zastanawiania się. A to dziś bywa równie cenne jak dodatkowe dziesięć minut wieczoru.
Kuchnia z abonamentem w tle
Tovala nie sprzedaje wyłącznie piekarnika. Sprzedaje cały rytuał kolacji. Urządzenie jest jednym elementem większego systemu, obok aplikacji, dostaw gotowych posiłków, katalogu produktów i promocji zachęcających do regularnych zamówień. Piekarnik trafia na blat, a wraz z nim do domu wprowadza się pewien model życia – mniej planowania, mniej zakupowych list, mniej myślenia o tym, co właściwie zrobić z lodówki.

Dla części osób będzie to brzmiało jak przyjemna wizja. Zwłaszcza dla tych, którzy pracują długo, mieszkają sami albo we dwoje, a po powrocie do domu chcą zjeść coś cieplejszego niż kanapka, lecz nie marzą o rozstawianiu deski, patelni i pięciu misek. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że kuchnia staje się kolejną przestrzenią, w której wygoda jest powiązana z usługą.
Trochę jak z ekspresami kapsułkowymi. Można przygotować kawę po swojemu, kupować ziarno, ważyć porcje i dobierać temperaturę. Można też nacisnąć jeden przycisk, licząc się z tym, że prostota ma swoją cenę, a producent chętnie zostanie z nami na dłużej. Tovala działa według podobnej logiki, tylko zamiast espresso oferuje ciepły obiad.
Air fryer nie zniknie z kuchennych blatów
Hasło o końcu ery air fryera jest oczywiście przesadzone. Smart Oven ma tryb air fry, pieczenie, grill, tostowanie i podgrzewanie. Wersja Pro dorzuca jeszcze parę, która może pomóc zachować soczystość mięsa czy lepszą strukturę wypieków. To sporo funkcji, ale sama wszechstronność nie wystarczy, by nagle wyrzucić z domu wszystkie inne urządzenia.
Popularność air fryerów wzięła się z bardzo prostego powodu – dają szybki efekt, są łatwe w obsłudze i nie wymagają nagrzewania wielkiego piekarnika dla kilku frytek albo porcji warzyw. Tovala ma ambicję wejść o krok dalej. Jej przewagą nie jest samo gorące powietrze, lecz przejęcie decyzji o ustawieniach. Urządzenie ma odpowiedzieć na pytanie, którego nikt nie chce sobie zadawać w środowy wieczór: ile minut i na jakim programie?
Polski blat kuchenny poczeka na swoją kolej
Tovala ma też wyraźną granicę, której nie da się przykryć ładnym panelem i aplikacją. Oficjalna sprzedaż urządzeń oraz dostawa posiłków obejmują obecnie kontynentalne Stany Zjednoczone. Polska kuchnia może więc na razie oglądać ten pomysł z dystansu, trochę jak nowinkę z kraju, w którym nawet piekarnik został wpisany w model subskrypcyjny.

Standardowy Smart Oven kosztuje 299 dolarów, czyli około 1 120 zł. Wersja Pro została wyceniona na 349 dolarów, czyli około 1 310 zł. To ceny urządzeń kupowanych bez warunkowych promocji związanych z kolejnymi zamówieniami posiłków. Trzeba też pamiętać, że wartość skanera zależy od lokalnej bazy produktów. Kod kreskowy z polskiego sklepu prawdopodobnie nie otworzy tej samej wygodnej furtki, co produkt z amerykańskiej sieci objęty katalogiem Tovali.
Mimo tego Tovala pokazuje kierunek, w którym coraz śmielej idą domowe urządzenia. Technologia nie musi już udawać robota, który gotuje za nas od podstaw. Czasem wystarczy, że odbierze nam jedno małe zadanie: wybór programu, temperatury i czasu. Dla osób, które lubią gotować, może to być zbyt duże uproszczenie. Dla zmęczonych ludzi wracających do domu z głową pełną spraw do załatwienia – całkiem rozsądny luksus. Ja bardzo chętnie czasem skorzystałabym z takiej możliwości.
