LiveWire proponuje prostszy początek. Elektryczny S4 Honcho Street spełnił wymagania amerykańskiej Motorcycle Safety Foundation i może trafić do flot używanych podczas kursów dla początkujących motocyklistów. Nie ma sprzęgła ani tradycyjnej skrzyni biegów. Kursant może więc wcześniej skupić się na hamowaniu, balansie, operowaniu gazem, zakrętach i manewrach przy niskiej prędkości. Mam wrażenie, że właśnie w szkoleniu elektryczny napęd pokazuje jedną ze swoich najbardziej oczywistych zalet.
Motocykl nie musi zgasnąć przy pierwszym ruszaniu
Dla doświadczonego motocyklisty operowanie sprzęgłem jest niemal automatyczne. Początkujący musi jednak nauczyć się wyczuwać punkt załączania, jednocześnie dodając gazu i pilnując równowagi. Błąd kończy się najczęściej zgaśnięciem silnika albo gwałtownym ruszeniem.
W S4 Honcho Street ten etap po prostu znika. Elektryczny napęd przekazuje moment bez klasycznej skrzyni, więc po ruszeniu nie trzeba również pamiętać o kolejnych zmianach biegów.

LiveWire przygotował dodatkowo specjalne profile prędkości przeznaczone właśnie do nauki. Można ograniczyć motocykl do około 18 mph, czyli 29 km/h, albo 28 mph, czyli około 45 km/h. Mają one odpowiadać mniej więcej środowisku ćwiczeń wykonywanych na pierwszym i drugim biegu w tradycyjnym motocyklu. Instruktor nie musi więc dawać początkującej osobie pełnych możliwości maszyny od pierwszych minut.
Normalnie Honcho rozpędza się do około 95 km/h
Poza szkoleniową konfiguracją S4 Honcho Street wcale nie jest elektryczną zabawką na parking. Prędkość maksymalna wynosi 59 mph, czyli około 95 km/h. Przyspieszenie od 0 do 30 mph, czyli około 48 km/h, zajmuje 3 sekundy.
Energię przechowują dwa wyjmowane akumulatory o łącznej pojemności 3,48 kWh. Według cyklu WMTC motocykl może pokonać około 53 mile, czyli 85 km. Przy stałej prędkości 20 mph, około 32 km/h, producent podaje maksymalnie 73 mile, czyli około 117 km.
W kontekście szkół jazdy ważniejsze od rekordowego zasięgu jest jednak to, że akumulatory można wyjąć i wymienić. Jeden zestaw może pracować w motocyklu, gdy drugi jest ładowany. Przy wielu kursantach korzystających z tych samych maszyn ma to znacznie więcej sensu niż czekanie, aż cały motocykl spędzi kilka godzin przy gniazdku.

121 kg pomaga podczas najwolniejszych ćwiczeń
S4 Honcho Street waży 266 funtów, czyli około 121 kg. To bardzo mało jak na motocykl drogowy. Do tego dochodzi siedzisko umieszczone poniżej około 30 cali pod obciążeniem, a więc mniej więcej 76 cm nad ziemią.
Takie liczby dobrze pasują do placu szkoleniowego. Przy nauce zawracania, slalomu czy jazdy z minimalną prędkością każdy dodatkowy kilogram jest bardzo odczuwalny. Niska kanapa zwiększa też szansę, że początkujący pewnie postawi stopy na podłożu.
LiveWire nie znalazł się we flotach szkoleniowych wyłącznie ze względu na elektryczny napęd. Honcho musiał spełnić kryteria MSF dotyczące między innymi mocy, wysokości siedzenia i masy. W tej roli niewielkie rozmiary mogą mieć równie duże znaczenie jak brak sprzęgła.

Czy nauka bez biegów czegoś nie odbiera?
Tu pojawia się oczywiste zastrzeżenie. Osoba ucząca się na elektrycznym LiveWire nie nabędzie od razu umiejętności obsługi manualnej skrzyni. Jeśli później przesiądzie się na klasyczny motocykl spalinowy, sprzęgła i zmiany biegów i tak będzie musiała się nauczyć.
Nie widzę w tym jednak wielkiego problemu. Na pierwszych zajęciach można ograniczyć liczbę rzeczy, które trzeba opanować jednocześnie, a kolejne umiejętności dołożyć później. Szkoły jazdy od dawna korzystają przecież z mniejszych i łagodniejszych motocykli właśnie dlatego, że nauka nie musi zaczynać się od najbardziej wymagającej maszyny dostępnej w salonie.
Do tego rośnie grupa osób, które wcześniej jeździły rowerami elektrycznymi, skuterami czy innymi lekkimi pojazdami EV. Dla nich sposób działania Honcho może być bardziej intuicyjny niż tradycyjny motocykl.

Dwa akumulatory mogą być dla szkoły istotne
Elektryczny motocykl szkoleniowy ma też kilka zalet, które z perspektywy prywatnego użytkownika są mniej oczywiste. Nie wymaga tankowania, nie ma oleju silnikowego ani klasycznego sprzęgła zużywanego przez dziesiątki początkujących osób próbujących nauczyć się ruszania. Na zamkniętym placu jest też znacznie cichszy, dzięki czemu komunikacja między instruktorem a kursantami może być łatwiejsza.
Do tego dochodzi wsteczny bieg, przydatny przy manewrowaniu niewielkim motocyklem. LiveWire chce pokazywać Honcho instruktorom również podczas programu MSF RiderCoach Tour. Czy elektryki rzeczywiście zaczną regularnie zastępować spalinowe motocykle szkoleniowe, dopiero się okaże. Sam pomysł jest jednak bardzo logiczny.
Cena nadal jest wyższa niż w przypadku wielu prostych 125-tek
S4 Honcho Street kosztuje w Stanach Zjednoczonych 5 499 dolarów. Na polskojęzycznej stronie LiveWire widnieje cena 5 899 euro, czyli około 25 770 zł. To sporo jak na niewielki motocykl odpowiadający pod względem zastosowania klasie lekkich miejskich maszyn. Za podobne pieniądze można znaleźć znacznie mocniejsze motocykle spalinowe.

Tyle że dla ośrodka szkoleniowego rachunek wygląda trochę inaczej. Liczą się prostota obsługi, możliwość wymiany baterii, mała masa, niewielka wysokość kanapy i potencjalnie niższa liczba elementów eksploatacyjnych.
Dla LiveWire jest tu jeszcze jedna korzyść. Jeśli ktoś pierwsze motocyklowe metry przejedzie właśnie na elektryku, taka forma napędu od początku przestanie wydawać się czymś egzotycznym.
