powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Parenting

Pierwsza praca wciąż wymaga doświadczenia. Młodzi znaleźli sposób, by zdobyć je wcześniej

Jest coś lekko absurdalnego w oczekiwaniach wobec osoby, która dopiero kończy szkołę. Ma być samodzielna, komunikatywna, umieć pracować w zespole, dobrze reagować na stres, rozwiązywać problemy i najlepiej mieć już za sobą kilka konkretnych projektów. A przecież oficjalnie właśnie zaczyna swoją zawodową drogę.

M
Monika Wojciechowska
2h temu·7 minut·
Pierwsza praca wciąż wymaga doświadczenia. Młodzi znaleźli sposób, by zdobyć je wcześniej
Chcesz czytać więcej treści jak „Pierwsza praca wciąż wymaga doświadczenia. Młodzi znaleźli sposób, by zdobyć je wcześniej"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Ten paradoks pierwszego CV istnieje od lat, ale dziś jest jeszcze bardziej widoczny. Sam dyplom coraz rzadziej wystarcza, a wpisanie w rubryce umiejętności komunikatywność i dobra organizacja nikogo już szczególnie nie przekonuje. Rekruter chce przykładu. Co zrobiłaś? Za co odpowiadałeś? Co poszło źle i jak sobie z tym poradziłeś?

I właśnie dlatego projekty społeczne, mentoring czy działalność w organizacjach uczniowskich zaczynają mieć znacznie większą wartość niż kolejny certyfikat z kursu, którego uczestnik po miesiącu niewiele pamięta.

Szkoła daje wiedzę. Z doświadczeniem bywa trudniej

Dyskusja o tym, czy szkoła przygotowuje do życia, zapewne przeżyje jeszcze wiele kolejnych reform edukacji. Trudno jednak zignorować fakt, że część kompetencji cenionych później przez pracodawców rozwija się głównie poprzez działanie.

W badaniu Ipsos Education Monitor z 2024 roku aż 67% Polek i Polaków uznało, że polska szkoła daje za mało przestrzeni na rozwijanie krytycznego myślenia. Jeszcze więcej badanych wskazywało niedostateczne rozwijanie kreatywności. Rok później 44% respondentów w Polsce jako jedno z głównych wyzwań edukacji wskazywało przestarzały program nauczania.

Co ciekawe, najnowszy Ipsos Education Monitor 2026 pokazuje również pewne zagubienie dorosłych w kwestii tego, jaką drogę właściwie powinni dziś wybierać młodzi. W Polsce 36% badanych doradziłoby im najpierw studia, a 29% wejście od razu na rynek pracy. Różnica jest zaskakująco niewielka.

Mam wrażenie, że coraz mniej przekonujący staje się więc prosty schemat: najpierw kilkanaście lat edukacji, później pierwsze zetknięcie z zawodową rzeczywistością. Znacznie rozsądniejsze wydaje się mieszanie obu światów dużo wcześniej.

Projekt społeczny może wyglądać bardzo podobnie do pracy

Sformułowanie projekt społeczny może kojarzyć się z działalnością dodatkową wykonywaną po lekcjach. W praktyce dobrze poprowadzony projekt potrafi przypominać małą firmę, tyle że bez etatów i ekspresu do kawy w kuchni.

fot. Unsplash

Trzeba znaleźć ludzi, podzielić obowiązki, ustalić harmonogram, przygotować budżet, przekonać partnerów do współpracy, zaplanować komunikację i reagować wtedy, gdy wcześniejsze założenia przestają działać.

A przestają. Ktoś rezygnuje, partner nie odpowiada, pieniądze się kończą, termin okazuje się nierealny, kampania nie przynosi oczekiwanego efektu. I nagle szkolny projekt staje się bardzo praktyczną lekcją zarządzania.

Mentor przydaje się szczególnie wtedy, gdy nie zna się odpowiedzi

Istotny jest jeszcze jeden element – mentor nie powinien wykonywać projektu za młodych ludzi.

Ta różnica ma ogromne znaczenie. Osoba z doświadczeniem może zauważyć błąd wcześniej, podpowiedzieć kierunek albo zadać niewygodne pytanie. Decyzja nadal należy jednak do zespołu.

Dobrze prowadzony mentoring przypomina raczej boczne kółka w rowerze niż taksówkę podwożącą pod sam cel. Można popełnić błąd, ale obok znajduje się ktoś, kto pomoże zrozumieć jego konsekwencje.

fot. Unsplash

Dla nastolatka kontakt z osobą pracującą od lat w dużej organizacji ma jeszcze jedną wartość. Świat pracy przestaje być abstrakcyjną krainą spotkań, deadline’ów, KPI i innych tajemniczych słów słyszanych przy rodzinnym stole.

Do CV warto wpisywać konkrety, a nie zestaw przymiotników

Największa korzyść z takiego doświadczenia pojawia się kilka miesięcy albo kilka lat później, podczas pierwszej poważnej rekrutacji.

W CV można oczywiście napisać dobra organizacja pracy. Znacznie ciekawiej brzmi jednak informacja, że kandydatka koordynowała pięcioosobowy zespół, przygotowała budżet projektu, pozyskała partnera i odpowiadała za jego promocję.

Podobnie z rozmową kwalifikacyjną. Na pytanie o pracę zespołową można wtedy opowiedzieć o prawdziwym konflikcie i jego rozwiązaniu. Na pytanie o porażkę – o wydarzeniu, na które przyszło 30 osób zamiast planowanych 200. Na pytanie o działanie pod presją – o partnerze, który wycofał się kilka dni przed startem projektu.

Takie doświadczenia są niewygładzone i czasem niewygodne. Właśnie przez to bywają wartościowe.

Mentorzy także wynoszą coś dla siebie

Mentoring młodzieży często przedstawia się jako pomoc płynącą w jednym kierunku. Rzeczywistość okazuje się bardziej interesująca.

fot. Unsplash

Pracownik przyzwyczajony do komunikacji we własnej firmie musi nagle znaleźć wspólny język z osobami młodszymi o kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Uczy się słuchać, zadawać pytania, przekazywać informację zwrotną i powstrzymywać od podsuwania gotowego rozwiązania.

Z perspektywy firmy taki program może być więc jednocześnie wolontariatem, narzędziem rozwoju pracowników i okazją do zobaczenia z bliska pokolenia, które za kilka lat pojawi się w rekrutacjach.

Według danych Zwolnionych z Teorii 78% mentorów uczestniczących w jednym z ewaluowanych programów deklarowało większą dumę z pracy w firmie współpracującej z fundacją.

Krok do przodu daje młodym kilka miesięcy prawdziwej praktyki

Dobrym przykładem takiego podejścia jest program Krok do przodu, czyli specjalna ścieżka praktycznej Olimpiady Zwolnieni z Teorii realizowana wspólnie z ING Bankiem Śląskim. Uczestnicy tworzą projekty dotyczące między innymi edukacji finansowej i cyberbezpieczeństwa. Nie dostają jednak gotowego scenariusza do wykonania. Sami wybierają problem, budują zespół, planują kolejne działania, szukają partnerów, przygotowują komunikację i mierzą się z tym, co wydarza się po drodze.

W edycji 2025/2026 80 mentorek i mentorów z ING wspierało 71 młodzieżowych zespołów. Współpraca trwała od stycznia do końca kwietnia. Pracownicy banku pomagali młodym między innymi przy zdobywaniu budżetu, organizacji pracy zespołu, komunikacji czy wychodzeniu z sytuacji kryzysowych. Ważne jest jednak to, że mentor nie staje się kierownikiem projektu. Ma podpowiadać, zadawać pytania i pokazywać inną perspektywę, a decyzje nadal pozostają po stronie młodych.

Ten model był rozwijany przez siedem lat współpracy Fundacji Zwolnieni z Teorii i ING Banku Śląskiego. Po kolejnych edycjach analizowane są doświadczenia uczestników i mentorów, dzięki czemu można lepiej dobierać zespoły, kompetencje pracowników oraz formę wsparcia. To ważny szczegół, bo mentoring brzmi dobrze w niemal każdej prezentacji CSR. Znacznie trudniej stworzyć system, w którym przypadkowa osoba z firmy nie trafia przypadkiem do przypadkowej grupy nastolatków i obie strony przez kilka miesięcy zastanawiają się, co właściwie mają ze sobą zrobić.

Zwolnieni z Teorii odwracają szkolny schemat

Za programem stoi Fundacja Zwolnieni z Teorii, która od 2013 roku rozwija w Polsce model praktycznej edukacji opartej na własnych projektach społecznych młodzieży. Jej ogólnopolska Olimpiada różni się od konkursów, w których trzeba zapamiętać określoną porcję materiału i dobrze napisać test. Tutaj punktem wyjścia jest pomysł, a później przychodzi czas na jego realizację w prawdziwym świecie.

fot. Unsplash

Uczniowie korzystają z platformy edukacyjnej prowadzącej ich przez kolejne etapy projektu, ale ostatecznie muszą sami doprowadzić przedsięwzięcie do końca. Od 2019 roku Fundacja rozwija również narzędzia dla nauczycieli, którzy mogą wspierać młodzież w tej pracy.

Bardziej przekonuje mnie właśnie taki sposób uczenia kompetencji niż kolejny wykład o przedsiębiorczości. Trudno nauczyć się negocjacji bez negocjowania, zarządzania projektem bez projektu czy odpowiedzialności za zespół, jeśli największą konsekwencją niedotrzymanego terminu jest niższa ocena. Tutaj konsekwencje są bardziej namacalne: partner może odmówić, kampania może nie zadziałać, a grupa może mieć zupełnie inne zdanie na temat dalszych działań.

Firma daje coś więcej niż pieniądze

Partnerstwo z ING pokazuje również ciekawy kierunek dla firm angażujących się społecznie. Finansowanie projektu jest oczywiście potrzebne, ale przedsiębiorstwo posiada zasób, którego nie da się zastąpić przelewem – doświadczenie ludzi pracujących na co dzień przy projektach, w zespołach i pod presją konkretnych celów.

W przypadku Krok do przodu pracownicy ING dzielą się tą wiedzą z młodzieżą, jednocześnie ćwicząc własne umiejętności mentorsko-komunikacyjne. Muszą nauczyć się wspierać bez przejmowania kontroli, przekazywać informację zwrotną i pracować z osobami, które dopiero poznają zawodowe zasady gry.

Powstaje więc interesująca wymiana. Młodzi dostają dostęp do doświadczenia biznesowego, a pracownicy poznają sposób myślenia pokolenia, które za kilka lat będzie przecież pojawiało się w ich firmach jako kandydaci, współpracownicy i klienci. Wolontariat przestaje wtedy być jednorazową akcją z firmowego kalendarza, a zaczyna rzeczywiście łączyć działalność społeczną z rozwojem ludzi.

fot. Unsplash

Pierwsze doświadczenie można zdobyć jeszcze przed pierwszym etatem

Przez lata przyzwyczailiśmy się uważać doświadczenie zawodowe za coś mierzonego liczbą miesięcy zatrudnienia. Dziś takie podejście wydaje mi się coraz mniej wystarczające.

Młoda osoba, która zorganizowała wydarzenie, znalazła sponsora, prowadziła media społecznościowe projektu, zarządzała budżetem albo próbowała pogodzić pięć różnych charakterów w jednym zespole, naprawdę czegoś się nauczyła. Nawet jeśli na końcu nie czekała na nią wypłata.

Może właśnie tego powinno być w edukacji więcej: sytuacji, w których wynik nie znajduje się na ostatniej stronie podręcznika, plan trzeba zmienić w połowie drogi, a czasem trzeba przyznać, że pomysł zwyczajnie nie wypalił.

Bo pierwsza praca i tak kiedyś nadejdzie. Znacznie lepiej wejść do niej z kilkoma prawdziwymi doświadczeniami niż z CV pełnym przymiotników, których nie było jeszcze okazji sprawdzić.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Pierwsza praca wciąż wymaga doświadczenia. Młodzi znaleźli sposób, by zdobyć je wcześniej"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX