Cały nasz Układ Słoneczny wypełnia masa kosmicznego „kurzu”. Tworzą go niewykorzystane resztki materiału, z którego powstał 4,5 mld lat temu oraz szczątków planetoid i innych ciał niebieskich rozbijających się w polu grawitacyjnym Słońca. Pierścienie pyłu można wyobrazić sobie jak myśląc o tym, jak wyglądałaby podłoga mieszkania, w którym kuto ściany, a potem puszczono w ruch roombę. Tylko zamiast według własnego planu sprzątania tynku, odkurzacz krążyłby po okręgu przywiązany liną w środku salonu.


Gdy taka roomba zatacza cały czas jedno koło, zaciąga biały pył z okolicy. To czego nie połknie, bo znajduje się poza zasięgiem odkurzacza, osadza się na krawędziach „orbity” w postaci swoistego pierścienia. Taką roombą są w Układzie Słonecznym zarówno Ziemia, jak Merkury czy Wenus. Co ciekawe, istnienie pierścienia pyłu na orbicie Ziemi krążącej wokół Słońca odkryto dopiero 25 lat temu. Ten należący do Wenus dostrzeżono najpierw z sond Helios w latach 70-tych ubiegłego wieku, a potem między 2007 a 2014 rokiem z obserwatorium STEREO (Solar and Terrestrial Relations Observatory).

W marcu 2019 roku grupa amerykańskich astronomów ogłosiła odkrycie delikatny pierścień także wzdłuż orbity Merkurego. Wcześniej sądzono, że w przeciwieństwie do Wenus czy Ziemi, najbliższa Słońca planeta jest zbyt mała, by zrobić taki ślad w kosmicznym pyle. A jednak jest. I ma 15 mln km średnicy. Sześć miesięcy później sonda Parker wykonując trzecie okrążenie wokół Słońca uruchomiła instrument stworzony do służący zdjęć szerokiego kadru (głównie do zdjęć korony słonecznej). Zespół kierujący misją sondy użył Wide-field Imager for Parker Solar Probe, czyli WISPR, do sfotografowania pierścienia pyłu wokół Wenus.
Stenborg et al.
Efekt pracy tego urządzenia został opublikowany 6 kwietnia tego roku w czasopiśmie „The Astrophysical Journal” Konstrukcja WISPR umożliwiła uchwycenie, po raz pierwszy, niemal kompletnego (360 stopni) widoku pierścienia. Fakt, że w trakcie robienia zdjęć sonda wykonywała (wymuszony kwestiami związanymi z nawigacją) manewr przypominający lotniczą „beczkę”, pozwolił później w nietypowy dla tego instrumentu sposób przetworzyć uzyskane obrazy. Dzięki temu wzmocniono słabo widoczne cechy pierścienia.

- Wykonanie tego manewru nie usunęło pyłu ze zdjęć, co miało miejsce przy dwóch poprzednich orbitowaniach wokół Słońca, gdy sonda w taki sposób nie manewerowała – wyjaśnił Nour Raouafi, członek misji Parker Solar Probe Project z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory w stanie Maryland. – Śmieszne, że czasami takie operacje mogą prowadzić do odkrywania nowych rzeczy. To niezwykła sprawa – dodał Raouafi. Zdjęcia pierścieni jak ten należący do Wenus, pomagają zrozumieć ich naturę i sposób rozchodzenia się pyłu po Układzie Słonecznym.